Zielony Jazdów. Zielony Rynek.

image001

W okresie wakacyjnym Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski zaprasza do ZIELONEGO JAZDOWA. Tegoroczne hasło projektu „ZIELONY JAZDÓW. Zielony Rynek” odwołuje się do związków ekologii z ekonomią. W programie szóstego weekendu zaplanowano debaty, warsztaty tańca, spotkanie literackie, zagadki historyczne dotyczące Jazdowa, piknik i warsztaty kulinarne, zajęcia dla dzieci, targowisko, a także koncert i kino plenerowe.

Wczasy Ekonomiczne” zapraszają na kolejny turnus spotkań, podczas którego ważkie tematy społeczno-ekonomiczne dyskutowane będą w letniej swobodnej atmosferze. W piątek i w sobotę tematem warsztatów „Weekend z Postturystą” będą pozytywne i negatywne skutki jednej z największych gałęzi światowej gospodarki, jaką jest dziś turystyka. Twórcy portalu post-turysta.pl Marysia Złonkiewicz i Paweł Cywiński porozmawiają z uczestnikami o relacji turysta-mieszkaniec, wpływowi turystyki na przyrodę oraz sąsiedztwo turystycznych kurortów. Inspiracją do dyskusji będzie film dokumentalny „Z kamerą wśród ludzi” mierzący się z etycznym problemem fotografowania mieszkańców przez turystów.

ZIELONY JAZDÓW to przestrzeń dla ruchu na świeżym powietrzu. W sobotę i w niedzielę odbędą się warsztaty tańca prowadzone przez choreografa i tancerza Irada Mazliaha, a poprzedzą je zajęcia pilatesu. W niedzielny poranek zachęcamy do uczestnictwa w cotygodniowych zajęciach jogi

Temat przewodni „ZIELONY JAZDÓW. Zielony Rynek” obejmuje zdrową i ekologiczną żywność. Podczas Międzypokoleniowych Warsztatów Kulinarnych uczestnicy odkryją sekrety diety bezglutenowej. W sobotę odbędzie się piknik „Koniec języka za przewodnika. Food speed dating”, którego głównym „daniem” będzie rozmowa oraz wymiana doświadczeń kulinarnych. Na targowisku „Różyc Bazaristan” będzie można zakupić świeże warzywa, oliwy, domowe przetwory, pieczywo, wegańskie pasty i wiele innych produktów oferowanych przez lokalnych wytwórców. 

Jak co weekend nie zabraknie atrakcji dla najmłodszych. Dzieci wyruszą na piracką wyprawę razem z bohaterami serii „Muzeum Książki Dziecięcej poleca” Wandy Chotomskiej – Panną Kreseczką i Panem Motorkiem. Warsztaty te są zapowiedzią Festiwalu Tere-Fere, który odbędzie się w dniach 8 – 10 sierpnia br. na ZIELONYM JAZDOWIE. W niedzielę w ramach warsztatów teatralnych „Teatranki – Teatr Naturalny. Natura Teatralna” dzieci poprzez zabawę odkryją siły drzemiące w naturze – słońcu, wodzie i powietrzu.

Jazdów to obszar fascynujący historyków i idealne otoczenie dla rozmów o literaturze. W sobotę Miejsce Spotkań Warszawa zaprasza do wspólnego rozwiązywania zagadek historycznych związanych z tym miejscem podczas warsztatów historyczno-manualnych połączonych z tworzeniem kolaży i katalogu. W niedzielne przedpołudnie goście „Śniadań Literackich Zielonego Jazdowa” będą rozmawiać na temat wybranych opowiadań o charakterze autobiograficznym czeskiego pisarza Ota Pavla zatytułowanych „Śmierć pięknych syren”. 

Wieczory na ZIELONYM JAZDOWIE dopełni muzyka i projekcje w kinie plenerowym. W sobotę zagra koncert KAPITAL - duet Kuby Ziołka i Rafała Iwańskiego, którzy na scenie muzyki eksperymentalnej znani są z takich projektów, jak Stara Rzeka czy Innercity Ensemble. W 2013 r. nagrali w Borach Tucholskich materiał na pierwszy album „No New Age”, który został wydany przez wytwórnie Bocian Records i Sangoplasmo Records. Duet KAPITAL zagrał już kilka tras koncertowych w Polsce i wystąpił na tegorocznej edycji festiwalu Unsound New York. Po koncercie scenę ZIELONEGO JAZDOWA przejmie Envee, otwierając tym samym nowy sobotni cykl „Tańcowała Igła z Płytką„. Maciej Goliński aka Envee od lat znany jest z eklektycznych setów dalekich od komercyjnych brzmień, w których sięga po muzykę afrykańską, brazylijską, tradycje kubańskie i portorykańskie, aż po nowojorskie disco i hip–hop. Towarzyszyć mu będzie na trąbce Piotr Ziarkiewicz aka Ziarek.

Ekran kina plenerowego będzie należał do króla kina klasy B - Rogera Cormana. W piątek zaprezentowany zostanie dokument przybliżający tę barwną postać. Sobotni wieczór będzie niepowtarzalną okazją, żeby zobaczyć najlepszy film o latających piraniach w historii kina – „Pirania II: Latający mordercy”, który powstał w wytwórni Rogera Cormana w reżyserii Ovidio G. Assonitisa oraz Jamesa Camerona, znanego później z takich kasowych produkcji jak: „Obcy – decydujące starcie”, „Titanic” czy „Terminator”.

Podczas weekendu na ZIELONYM JAZDOWIE zachęcamy do odwiedzania wystaw prezentowanych w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, którego galerie w piątki i w soboty są otwarte dłużej tj. do godz. 22.00. Ponadto w soboty proponujemy oprowadzania z przewodnikiem po wystawie SLOW FUTURE w godzinach 13.00 i 18.00 (w cenie biletu).

Szczegółowy program ZIELONEGO JAZDOWAwww.csw.art.pl oraz Facebook.com/ZielonyJazdow
Więcej o wystawie SLOW FUTUREwww.csw.art.pl

Festiwal nieoczywisty. Original Source Up To Date

W Białymstoku tworzony jest festiwal o nieoczywistej formule: oddolnie, przekrojowo, inaczej. Przyświecającym mu celem jest dostarczenie najwyższej jakości wrażeń jego rosnącej publiczności. Twórcy konsekwentnie pracują nie tylko nad wyróżniającym się line-upem, ale także nad szczegółami festiwalu, które tak wpływają na pozytywny odbiór działań organizatorów.

fb-event-page2
Tegoroczny festiwal odbędzie się w terminie 19-20 września. Będzie to już piąta edycja imprezy, która odbywa się w kompleksie surowych magazynów wojskowych przy ulicy Węglowej, gdzie zagoszczą nowe, niepospolite nurty muzyczne w stosownym towarzystwie klasycznych brzmień.

Zwykłe Życie: Original Source Up to date to festiwal….?
Jędrzej Dondziło: Lubię myśleć, że inny. Wyjątkowy to nieodpowiednie w tej sytuacji, nadużywane słowo. Zresztą każdy organizator będzie się upierał, że to właśnie jego festiwal jest najbardziej wyjątkowy. Nasz jest za to robiony oddolnie, przekrojowo, inaczej. Oddolnie, ponieważ poświęciliśmy się tworzeniu czegoś, co jest na wskroś nasze, zrodzone z energii ludzi, którzy na przekór wszystkiemu uparli się i zbudowali coś od zera. Z czasem zdobyliśmy solidnych partnerów, ale wciąż jest to inicjatywa kontrolowana wyłącznie przez nas. I jest kontrolowana przekrojowo, ponieważ robimy to od A do Z, chcąc zachować ‘ten’ charakter. A jest robiony inaczej, ponieważ nie spotkacie nigdzie takiej mieszanki muzyki, sztuki i po prostu dobrej zabawy bez zbędnego ą i ę – do sztuki podchodzimy poważnie, ale staramy się podawać ją tak, by angażować w nią jak najwięcej nowych osób.

12681_765558740151294_1250881575_n
1622515_882916755082158_1127244474_o

Skąd pomysł?
Pomysł na festiwal zrodził się z wewnętrznej potrzeby zarażania tym, co kocham. Wydawało mi się to być naturalną drogą rozwoju moich inicjatyw, takich jak cykle imprez w klubie Metro czy imprezy Secret Location. Specyficzne podejście programowe to wypadkowa gustów naszej ekipy. Dodając do tego trochę podlaskiego klimatu i nasz dystans do otaczającej rzeczywistości otrzymaliśmy Original Source Up To Date Festival.

Co wyróżnia Wasz od innych festiwali?
To, czym kierujemy się od samego początku to chęć odróżnienia się pośród imprez tego kalibru. Mamy wystarczająco dużo pomysłów, by nie ograniczać się do postawienia przenośnych toalet, barierek, scen i zabookowania oczywistych gwiazd, które są gwarancją komercyjnego sukcesu. Poszukujemy kompromisu między głębokim przeżywaniem sztuki a szaloną zabawą. Na naszym festiwalu można oddać się kontemplacji i można też pójść w tango. Prezentujemy rzeczy często nierozpoznane i niezrozumiałe, ale staramy się je podawać tak, by zachęcić jak najwięcej nowych odbiorców i prostować negatywne stereotypy. Dlatego wraz z pogłębianiem się programu festiwalu towarzyszy wzrost frekwencji. Cieszymy się, że poszliśmy tą drogą

A dlaczego Białystok?
Jesteśmy stąd. Kochamy Białystok i tu chcemy działać – to proste. Co więcej, festiwal Original Source Up To Date to jedyna tego rodzaju impreza we Wschodniej Polsce, co dodatkowo może działać na wyobraźnię tego, kto na kresach nigdy nie był. W naszym przypadku nie obowiązuje stereotyp Polski B – tu też mieszkają ludzie głodni kultury, co (jak widać po statystykach festiwalu)  jest najszczerszą prawdą.

Jakie przeszkody stoją przed organizatorami tego typu wydarzeń poza największymi miastami?
Przeszkód jest dużo, ale nie wynikają one zazwyczaj z tego, że mieszkamy w mieście mniejszym niż Warszawa czy Kraków. Białystok zamieszkują ludzie, którzy doceniają naszą obecność i często jest to dla nas remedium na niektóre braki infrastrukturalne czy mentalnościowe spotykane na wschodzie. Największym problemem nie jest wielkość miasta, czy podejście jego mieszkańców, a ogólne niezrozumienie spotykane w całym kraju. Obracamy się wokół kultury, która nie jest rozumiana przez każdego człowieka na ulicy. Wiecznie walczymy ze stereotypami i musimy udowadniać, że nie jest to tylko ‘imprezka’ W Ministerstwie Kultury również brakuje zrozumienia dla inicjatyw jak nasza. Jeszcze trochę czasu musimy podziałać, by muzykę elektroniczną, wartościowy rap czy nienapuszone inicjatywy związane ze sztukami wizualnymi znalazły poklask w komisjach konkursowych przyznających granty.

Przed nami 5. edycja – co się zmieniło przez te 5 lat, a gdzie widzicie się za kolejne 5?
Przez ostatnie 5 lat zmieniło się dla nas wszystko. Festiwal regularnie rośnie. Z imprezy lokalnej staliśmy się festiwalem, który przyciąga już ludzi zza granicy. Nasz program dojrzewa, ale wyzwań przed nami co raz więcej. Doświadczenie, które zdobyliśmy jako samoucy staramy się przekuć w ciągły rozwój. Nasz dom, Transgraniczne Centrum Kultury Węglowa, zmienia się wraz z festiwalem, ale nie zamierzamy stawiać jedynie na wzrost frekwencji. Interesuje nas przede wszystkim podnoszenie jakości przedsięwzięcia i eksplorowanie nowych obszarów artystycznych. Kiedy wspomnę pierwszą edycję festiwalu, to aż wierzyć się nie chce, że tak się to wszystko zmieniło. A za pięć lat? Wróćmy do tego pytania właśnie wtedy!

Naszym zdaniem mimo swojej (nie)wielkości w porównaniu do gdyńskiego Open’era to Up to date prześciga ten największy polski festiwal ilością pomysłów na niestandardowe metody promocji. Jak wygląda praca nad nimi?
Nasz festiwal jest po prostu inny, co widać również w promocji, którą robimy. Tak gigantyczne eventy jak Open’er to zupełnie inna para kaloszy i inne sposoby na przyciągnięcie publiki. Kluczem do sukcesu jest fakt, że sami jesteśmy swoim targetem. Tworzymy coś, w czym sami chętnie byśmy uczestniczyli jako festiwalowicze. Instynktownie czujemy,  którymi kanałami dociera najwięcej treści. Dodając do tego bardzo dużą ilość humoru oraz dystansu do siebie samych udaje nam się docierać do coraz większej ilości osób. Oczywiście, nie jest to najlżejsza praca – całoroczne przygotowania potrafią dać w kość, ale finał zawsze jest satysfakcjonujący.

10536823_982509548456211_5979931473859575566_o
Można by pomyśleć, że za produkcją festiwalu stoją dziesiątki osób zaprawionych w marketingowych bojach. Jak jest w rzeczywistości? Kto tworzy Up to date?

Można nas policzyć na palcach u dwóch rąk. Wszyscy mieścimy się w jednym, małym biurze – pomaga nam sztab wolontariuszy i to dzięki nim między innymi Transgraniczne Centrum Kultury Węglowa jest zawsze pięknie przygotowane na to wydarzenie. Co do zacięcia marketingowego – poszerzamy swoją wiedzę, ale nie kierujemy się statystykami czy trendami. Zdajemy się na odczucia i kreatywność osób, które świetnie się realizują w tego typu projektach. Nasze działania marketingowe tworzone są przez członków zespołu, pod wodzą Kwika Eklektyka, który potrafi myśleć wyjątkowo abstrakcyjnie :)

Jakie atrakcje poza koncertami czekają odwiedzających festiwal?
Festiwal jest wydarzeniem artystycznym – na festiwalowiczów czekają instalacje artystyczne, charakterystyczne dla nas scenografie, ciekawa strefa marketplace, szokujące niespodzianki, oraz dużo dobrej atmosfery. Nowością jest to, że festiwal wykorzysta przestrzeń Opery i Filharmonii Podlaskiej na potrzeby sceny Stan Skupienia. Do trzeciego weekendu września jeszcze daleko, dlatego nie będę jeszcze zdradzał innych, nieogłoszonych jeszcze atrakcji.

Zapraszamy serdecznie na piątą edycję festiwalu Original Source Up To Date, 19 i 20 września do serca Podlasia- Białegostoku.

485518_765559010151267_580713595_n
1167537_882916695082164_2055370040_o

1382829_765558686817966_2073192253_n

1617702_882916515082182_371801964_o

ZAWÓD: FRYZJER

„Zawód: fryzjer” to niezwykły reportaż przygotowany przez znakomitego fotografa Radka Polaka. Jego premiera towarzyszy tegorocznej edycji Sieradz Open Hair Festival, która trwała od 18 do 20 lipca.

ZawodFryzjer_StefanBaryga_Miedzylesie

Na kilkudziesięciu fotografiach zobaczymy zatrzymane w czasie wnętrza tradycyjnych zakładów fryzjerskich, fryzjerów w kitlach i wiernych im od kilkudziesięciu lat klientów. To opowieść o fryzjerach idealnych, dla których równie ważne jak strzyżenie są rozmowa i indywidualne podejście do klienta. Jednym z bohaterów jest pan Stefan Baryga, który od 1967 roku prowadzi przejęty po ojcu zakład fryzjerski w Międzylesiu.

Bo fryzjerem całe życie się jest

Pan Stefan Baryga (rocznik 1942) fachu uczył się w szkole w Łodzi oraz praktykując pod bokiem ojca. Podobnie jak wielu zawodowców swojego pokolenia zawód traktuje niezwykle poważnie, uważa, że jest fryzjerem z przeznaczenia: „Jak miałem 6 lat to wziąłem od ojca brzytwę. Niekoniecznie po to, żeby uczyć się strzyc. To przyszło później. Wierzę, że byłem fryzjerem w poprzednim wcieleniu, w tym i w następnym też będę. Dziś w zakładzie pana Stefana bywają wnuki, trochę pomagają, trochę podpatrują. Chcąc nie chcąc stają się elementem rodzinnej fryzjerskiej sagi.

Przekraczając próg zakładu pana Stefana ląduje się w świecie sprzed lat. Obite boazerią ściany, fotele pamiętające lata 60. Na każdym stole, półce, skrawku ściany setki pamiątek i przedmiotów codziennych – trudno oddzielić jedne od  drugich – wszystkie mają w zakładzie swoje miejsce i historię. Na ścianach plakaty z fryzurami modnymi przed kilkudziesięciu laty, obok telewizor, w którym ogląda się najnowsze fakty. Stare brzytwy sąsiadują z golarkami elektrycznymi, a kosmetyki pielęgnacyjne dzielą półkę z tradycyjną włoską brylantyną. Wnętrze, które może w pierwszym momencie przytłaczać nadmiarem bibelotów sprawia wrażenie przytulnego. A jego właściciel wciąga każdego, kto tu zabłądzi niezwykłymi historiami i anegdotami.

-          Tyle lat pan tu pracuje. Bywały u pana w zakładzie jakieś gwiazdy?
-          Wiele. Także te, które już nie żyją
-          Kto na przykład?
-          Adolf Dymsza, Tadeusz Fijewski, Stanisław Jasiukiewicz (aktor grający ojca Janka z serialu „Czterej Pancerni i Pies”), Emil Karewicz. Adam Pawlikowski, wicemarszałek sejmu Aleksander Małachowski.

Po kilkudziesięciu latach pracy pan Stefan zna wszystkich w okolicy. Strzyże wyłącznie mężczyzn, kobiety rzadko do niego zaglądają.  Wyjątek stanowi aktorka Ewa Szykulska. – Pani Ewa przychodzi się strzyc? – Nie. Ale podziwia moje nasturcje i zachwyca się ogródkiem. Mieszka po sąsiedzku w Radości.

Pan Stefan, jak mistrz Cierplikowski troszczy się przede wszystkim o klienta. Hańbą jest klient niezadowolony z usługi, największą radością taki, który wraca. Nad jednym z luster w salonie dumnie prezentuje hasło zakładu: „Jeśli jesteś zadowolony powiedz innym, a jeśli nie powiedz mnie”.

Sfotografować wymierające plemiona

Autorem reportażu „Zawód: fryzjer” jest Radek Polak znakomity i ceniony fotograf. To wnikliwy dokumentalista,  znany także z wyjątkowych zdjęć osobistości sztuki i show biznesu. Ukończył poznańską ASP. W 2012 roku otrzymał  honorowe wyróżnienie na International Photography Awards, a jego prace były publikowane w prestiżowym nowojorskim magazynie fotograficznym „Acurator”.

Radek Polak opowiada o kulisach pracy nad fotoreportażem „Zawód: fryzjer. Strażnicy pamięci” i zaskakujących spotkaniach z bohaterami swoich zdjęć:

Zakłady fryzjerskie przypominają mikrokosmosy, które istnieją od kilkudziesięciu lat, mają swoją historię podobnie, jak wszystkie znajdujące w nich przedmioty i przychodzący do nich ludzie. Właścicieli łączą wieloletnie relacje z klientami. Gdy wchodzisz do takiego miejsca stopniowo zaczynasz je odkrywać, zaglądasz pod kolejne warstwy, eksplorujesz ten świat coraz głębiej.

Moi bohaterowie szybko się otwierali. Bo fryzjerzy kochają gadać, nawiązywać kontakt z drugim człowiekiem. Chwilami przypominają aktorów, którzy lubią skupiać na sobie uwagę, wygłupiać się, żartować. Wiele opowiadanych przez nich historii było zaskakujących. Okazało się, że pan Stefan poza strzyżeniem innych zajmuje się pisaniem wierszy. Czesław był opozycjonistą i walczył z komuną. Fryzjer z zakładu przy ul. Puławskiej miał konia, który brał udział w gonitwach na warszawskich Wyścigach. A dla zmarłej żony posadził klomb w kształcie serca. Wiele tych opowieści zostało mi w pamięci, rozbawiło mnie, wzruszyło.

Uważam się za portrecistę i dla mnie zawsze człowiek jest punktem wyjścia fotografii  i jej głównym tematem. Ostatnio obiektyw kieruję także na mini grupy społeczne, szukam współczesnych plemion. Zastanawiam się, co łączy ludzi, sprawia, że skupiają się wokół jakiejś idei, miejsca. Dlatego odwiedzając zakłady fryzjerskie patrzyłem na nie przez pryzmat związanych z nimi ludzi.  Widząc fryzjera wyobrażałem sobie setki osób, które on poznał przez kilkadziesiąt lat. Któryś z klientów odwiedzających Pana Stefana powiedział, że kiedyś jak się chciało coś załatwić to szło się do fryzjera, bo on znał wszystkich i mógł wszystko. Teraz nadal tak jest – Pan Stefan zna wszystkich. Ale należy niestety do wymierającego plemienia….

Zawod.Fryzjer_RadekPolak Zawod.Fryzjer_RadekPolak_2

 

Życie bardziej jedwabiste

W ramach cyklu ,,Relacje złożone”

 Życie bardziej jedwabiste

artyści: Tymek Borowski, Kamil Strudziński
kuratorki: Sylwia Czubała, Magdalena Popławska
wernisaż wystawy: 18 sierpnia 2014, godz. 18:00
wystawa trwa do 21 października 2014

Galeria Miejska Arsenał, Stary Rynek 6, Poznań
oprowadzanie kuratorskie: 25 sierpnia, godz. 17.00
wstęp wolny

Tekst do wystawy zaczerpnięty z książki: ,,Artyści o sztuce. Od Van Gogha do Picassa”, Elżbieta Grabska-Wallis, Hanna Morawska, Warszawa 1969

Inny mały manifest*

Idea sentymentalna jest maską, która ma wzruszać publiczność, ja jestem poganinem jak bóg, to jest stan który nic nie ma z apostolatu.
Śpiewać, rzeźbić, pisać, malować, nie! Jedynym mym celem jest życie bardziej jedwabiste i więcej nie kłamać, być tłumem który wierzy w swe czyny, czyli czyni zło, genitalne wzruszenie i katastrofa, filtry, zapachy i ortografia, entuzjazmy i pieścić, używać mebli, kontakt z rzeczywistością, ogólna korzyść, wielka i wspaniała, słowo definiujące jest absolutnym ALIBABA…

[Francis Picabia]

„Dada” (Zurych), maj 1919, nr 4-5. Przekład z: F. Picabia Ecrits, 1913-22. Paris 1975, s. 154-155.

Tymek Borowski  (ur. 1984), artysta wizualny. Studiował na warszawskiej ASP (2005-2009). Swoje prace prezentował na wielu wystawach indywidualnych, m.in:  ,,Theory and practice”, CSW Zamek Ujazdowski, Warszawa 2014 oraz zbiorowych, m.in:, ,,Does Humor Belong in Art?”, HALLE 14, Lipsk [DE] 2014, ,,Co widać. Polska sztuka dzisiaj”, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, Warszawa 2014. Był współzałożycielem kilku galerii i inicjatyw artystycznych, takich jak Galeria A i Billy Gallery. Współpracuje często z Pawłem Śliwińskim. Obecnie wraz z Rafałem Dominikiem i Katarzyną Przezwańską tworzy awangardowe studio projektowe Czosnek Studio. Mieszka, bawi się i pracuje w Warszawie.

Kamil Strudziński (ur. 1983), fotograf. Ukończył ASP w Poznaniu na Wydziale Komunikacji Multimedialnej (2003-2008). Studiował również w School of Art and Design w Nottingham (2006). Jego zdjęcia były publikowane m.in. w izraelskim Picnic Magazine, w kwartalniku „Fotografia”. Uczestniczył w wystawach: m.in. Fresh&Polish (Budapeszt, Węgry), Fabryka Fotografii (Fotofestiwal w Łodzi).

Artyści o sztuce. Od Van Gogha do Picassa, Elżbieta Grabska-Wallis, Hanna Morawska, Warszawa 1969 (1)

,,Artyści o sztuce. Od Van Gogha do Picassa”, Elżbieta Grabska-Wallis, Hanna Morawska, Warszawa 1969.

 

 

Jeden gram cienia. 

10454133_10203630683282091_6244416904157964031_o

10357752_10203630685562148_8147111250683321278_o

Tekst i zdjęcia: Beata Śliwińska
(http://instagram.com/barrakuz)

Morze jest niepokojąco ciche, w dodatku nie dopuszcza oka do dna tak, jakby chciało zachować coś dla siebie. Gardzi ulicznym galopem. Robię nura. Wytrzymuję jakieś trzydzieści sekund pod wodą. Zwykły kurort, tysiące hotelowych gwiazdek oślepiają, wzniesienia udają wulkany.  To akurat bardzo mi się podoba.

Ramadan. O świcie budzi Cię modlitwa, budzi Cię też rankiem, podczas sjesty, drzemki. Piąty raz przypomina o sobie, gdy siedzisz w gwarnej knajpce. Muzyka milknie. Budzisz się bardziej.

I nie ma Świętej Wojny. Jest święty spokój, piję czaj, badam stopami dywany meczetu, rzucam jedzenie kotom o małych głowach. I zachodzi słońce, i wszystko teraz już wolno – mężczyźni się upijają, spokojne morze zjada nocą wszystkie kurortowe gwiazdki, zostawia sobie jedną, bo to kurort jednej gwiazdki i półksiężyca. Turcja.


10380231_10203630695762403_4946047430056018829_o

10484935_10203630680522022_7187387551777385417_o

10496170_10203630680282016_1665153976305411040_o

10497273_10203630681962058_8118726028655233143_o

10498020_10203631710267765_6818562848849409381_o

10498230_10203630687602199_3950834224587794347_o

10499561_10203630680922032_6463538316130791216_o

10505114_10203630683642100_796185951888444494_o

 

10511552_10203630689242240_1421943918020780929_o

10520660_10203630681882056_7070842551253186683_o

10520660_10203630685002134_62335175546257872_o

10548765_10203630680042010_1913200846832794484_o

10552382_10203631989114736_4161568878237750635_n

10553681_10203630688002209_4400092765493265990_o

10557367_10203631989354742_5870922548592607085_n

POD WŁOS

Projekt plakatu: Agnieszka Diesing

Zapraszamy do Plażowej (Wybrzeże Szczecińskie 1) na międzypokoleniowe spotkanie z rzemieślnikami.

Spotkanie nr 1 dotyczy włosów.

Swój warsztat i umiejętności zaprezentują fryzjer męski starej szkoły: Konstanty Plewowski (znany z numeru 4 magazynu) oraz stylista fryzur Kacper Rączkowski. Potowarzyszy im szczotkarz Ryszard Baryliński z Pracowni Szczotek i Pędzli, który wystąpił na łamach ZŻ #0 

Będziemy dyskutować i porównywać doświadczenia, wybrani śmiałkowie będą mogli się ostrzyc.
Na miejscu będzie można kupić ręcznie robione szczotki z naturalnego włosia i zasięgnąć porady u profesjonalistów.

 

zdjęcia: Bartek Wieczorek

Szczegóły wydarzenia TUTAJ

 

Przedstawiamy Kurkot Kollektiv

Kurkot Kollektiv to Monika Kotecka i Karolina Poryzała. Łącząc doświadczenie filmowe z fotograficznym, tworzą swój własny klucz do obrazowania rzeczywistości. Kurkot Kollektiv zrealizował wiele prac wizualnych –zarówno fotograficznych jak i filmowych. Dużym sukcesem cieszył się projekt „Skin/Skóra” mający swój wernisaż w Maison de la Photographie, Lille, Francja. Dwa najnowsze klipy dostały się na konkurs “Powiększenie”, odbywający się w ramach 14 Międzynarodowego Festiwalu Filmowego T-Mobile NOWE HORYZONTY. Przez dwa lata swojej działalności kolektyw pracował z takimi osobistościami jak Magdalena Cielecka, czy Łukasz Simlat oraz Natalia Przybysz.

https://www.facebook.com/kurkot

http://kurkotkollektiv.com/

kod8

kod10

kod7

Untitled-1

Untitled-3

Untitled-6