Pszczoły są tak dobrze wpisane w krajobraz wiosny i lata, że łatwo przestać je zauważać. Pojawiają się na kwiatach w ogrodach, na łąkach, balkonach i przydrożnych roślinach. Ich obecność ma jednak znaczenie znacznie większe niż produkcja miodu. Wraz z trzmielami, dzikimi pszczołami i innymi owadami zapylającymi uczestniczą w rozmnażaniu wielu roślin, które dzięki zapylaniu mogą wytworzyć owoce i nasiona.
Pomaganie pszczołom nie wymaga zakładania pasieki ani zamiany ogrodu w rezerwat przyrody. Często wystarczą niewielkie decyzje: pozostawienie części kwitnących roślin, ograniczenie chemicznych oprysków, ustawienie płytkiego poidełka czy posadzenie kilku gatunków kwitnących w różnych miesiącach. Nawet niewielki balkon lub fragment przydomowego ogrodu może stać się miejscem przyjaznym dla zapylaczy.
Nie tylko pszczoła miodna
Gdy mówimy o pszczołach, najczęściej myślimy o pszczole miodnej i charakterystycznych ulach stojących w sadach albo na obrzeżach pól. To jednak tylko część znacznie bardziej różnorodnego świata zapylaczy.
W Polsce występuje wiele gatunków dzikich pszczół. Niektóre z nich żyją samotnie, inne tworzą mniejsze lub większe społeczności. Spotykamy także trzmiele, które dzięki swojej krępej sylwetce i głośnemu brzęczeniu łatwo zauważyć na kwiatach.
Dlatego działania prowadzone „dla pszczół” warto rozumieć szerzej. Chodzi nie tylko o pszczołę miodną, ale o stworzenie warunków, w których różne owady zapylające mogą znaleźć pokarm, wodę i odpowiednie miejsca do życia.
Im bardziej różnorodny jest ogród, łąka czy balkon, tym większa szansa, że skorzystają z niego różne gatunki zapylaczy.
Sadźmy rośliny, które naprawdę kwitną
Jednym z najprostszych sposobów pomagania pszczołom jest zapewnienie im dostępu do kwitnących roślin. Wbrew pozorom nie potrzebujemy w tym celu ogromnego ogrodu. Kilka donic ustawionych na balkonie może być bardziej wartościowych niż duża przestrzeń obsadzona wyłącznie gatunkami ozdobnymi, które nie dostarczają owadom odpowiedniego pokarmu.
Dobrym rozwiązaniem jest wybieranie różnych roślin kwitnących od wczesnej wiosny aż do jesieni. Dzięki temu owady mogą znajdować pożywienie przez większą część sezonu.
W ogrodach dobrze sprawdzają się między innymi lawenda, szałwia, kocimiętka, tymianek, oregano, facelia, jeżówki, wrzosy czy rozchodniki. Warto również docenić pospolite rośliny, które często traktujemy jak chwasty. Mniszek lekarski, koniczyna czy kwitnące zioła mogą być dla owadów cennym źródłem pokarmu.
Nie trzeba przy tym tworzyć idealnie zaplanowanego „ogrodu dla pszczół”. Wystarczy stopniowo zwiększać różnorodność roślin.
Nie kośmy wszystkiego od razu
Przez wiele lat idealny ogród kojarzył się z bardzo krótko przystrzyżonym trawnikiem. Tymczasem z punktu widzenia owadów kwitnąca murawa jest znacznie bardziej interesująca niż jednolita powierzchnia trawy.
Nie oznacza to, że trzeba całkowicie zrezygnować z koszenia. Można pozostawić mniej uczęszczany fragment ogrodu i pozwolić roślinom zakwitnąć. Innym rozwiązaniem jest rzadsze koszenie albo pozostawianie niewielkich wysp z koniczyną, mniszkiem i innymi kwiatami.
Takie podejście ma jeszcze jedną zaletę: ogród staje się mniej monotonny. Pojawiają się w nim motyle, trzmiele i inne owady, a roślinność zmienia się wraz z kolejnymi miesiącami.
Nie każdy fragment ogrodu musi wyglądać jak równo przycięty dywan. Czasem odrobina kontrolowanego nieporządku jest właśnie tym, czego potrzebuje przyroda.
Woda dla pszczół – prosty pomysł na upalne dni
Podczas ciepłych dni owady potrzebują również dostępu do wody. W ogrodzie czy na balkonie można przygotować proste poidełko.
Nie powinno to być jednak głębokie naczynie wypełnione wodą. Znacznie bezpieczniejsza jest płytka podstawka, na której znajdują się kamienie, żwir albo inne elementy wystające ponad powierzchnię. Owady mogą na nich usiąść i bezpiecznie dostać się do wody.
Wodę należy regularnie wymieniać i pilnować, aby naczynie było czyste.
Takie poidełko nie wymaga praktycznie żadnych kosztów. Można wykorzystać zwykłą podstawkę pod doniczkę i kilka kamyków znalezionych w ogrodzie.
Ostrożnie z opryskami
Jednym z ważniejszych elementów ogrodu przyjaznego zapylaczom jest rozsądne podejście do środków ochrony roślin.
Jeżeli oprysk jest rzeczywiście konieczny, należy dokładnie przestrzegać instrukcji producenta, informacji zamieszczonych na etykiecie oraz zasad dotyczących terminu stosowania preparatu. Szczególną ostrożność trzeba zachować w okresie kwitnienia i wtedy, gdy rośliny są intensywnie odwiedzane przez owady.
W przydomowych ogrodach warto również zastanowić się, czy każdy problem wymaga natychmiastowego użycia preparatu chemicznego. Czasami wystarcza mechaniczne usunięcie porażonych części roślin, zmiana warunków uprawy albo zaakceptowanie drobnych uszkodzeń.
Ogród nie musi być sterylny. Kilka nadgryzionych liści nie oznacza jeszcze, że rośliny wymagają intensywnej ochrony.
Hotel dla owadów – czy warto?
Popularnym elementem ogrodów stały się tak zwane hotele dla owadów. Mogą mieć postać niewielkich drewnianych konstrukcji wypełnionych trzciną, pustymi łodygami albo odpowiednio przygotowanymi otworami.
Takie konstrukcje mogą być wykorzystywane przez niektóre gatunki samotnych pszczół, ale sam hotel nie wystarczy. Znacznie ważniejsze jest całe otoczenie.
Jeżeli ustawimy hotel dla owadów na balkonie lub w ogrodzie, w którym nie ma żadnych kwitnących roślin, jego wartość będzie ograniczona. Najpierw warto więc zadbać o bazę pokarmową, a dopiero później tworzyć dodatkowe miejsca gniazdowania.
Ważna jest również jakość wykonania. Źle przygotowane rurki, ostre krawędzie czy niewłaściwe materiały nie stworzą dobrego schronienia tylko dlatego, że konstrukcja wygląda atrakcyjnie.
Zostawmy trochę miejsca dzikiej przyrodzie
Nie wszystkie pszczoły korzystają z gotowych konstrukcji. Niektóre gatunki gniazdują w ziemi, inne wykorzystują naturalne szczeliny czy puste łodygi roślin.
Dlatego ogród przyjazny owadom nie powinien być całkowicie uporządkowany. Fragment nieprzekopanej ziemi, suche łodygi pozostawione na zimę czy stary kawałek drewna mogą być częścią naturalnego mikrośrodowiska.
Dla człowieka może wyglądać to jak drobny bałagan. Z punktu widzenia wielu organizmów jest jednak miejscem schronienia.
Nie oznacza to oczywiście, że cały ogród trzeba pozostawić bez kontroli. Wystarczy niewielka strefa, w której pozwolimy naturze funkcjonować trochę bardziej samodzielnie.
Pszczoły na balkonie w mieście
Brak własnego ogrodu nie oznacza, że nie można zrobić czegoś dla zapylaczy. Balkon może pełnić funkcję niewielkiej kwietnej wyspy.
W donicach można sadzić lawendę, miętę, tymianek, szałwię i inne kwitnące zioła. Dobrym pomysłem jest pozostawienie części ziół do zakwitnięcia zamiast regularnego ścinania wszystkich pędów do wykorzystania w kuchni.
Jeżeli mamy więcej miejsca, warto tak dobierać rośliny, aby jedne zakwitały wcześniej, a inne później. Dzięki temu balkon zmienia się w ciągu sezonu, a owady mają szansę znajdować na nim pokarm przez dłuższy czas.
Pomoc zapylaczom nie jest zarezerwowana dla właścicieli dużych ogrodów. Kilka dobrze dobranych donic może być małym, ale wartościowym elementem miejskiej zieleni.
Nie bójmy się każdej pszczoły
Wiele osób automatycznie reaguje niepokojem na widok owada przypominającego pszczołę lub osę. Warto jednak pamiętać, że pszczoły spotykane na kwiatach są zazwyczaj zainteresowane przede wszystkim zbieraniem pokarmu.
Nie powinno się ich łapać, dotykać ani celowo niepokoić. Najczęściej wystarczy pozostawić owadowi przestrzeń.
Szczególnie ciekawe są dzikie pszczoły samotnice. Wiele z nich jest niewielkich i przez sporą część sezonu pozostaje niemal niezauważonych. Dopiero gdy zaczniemy dokładniej obserwować kwiaty w ogrodzie, możemy przekonać się, jak różnorodne owady je odwiedzają.
Pomaganie pszczołom może więc stać się również pretekstem do uważniejszego obserwowania przyrody.
Kupujmy świadomie, ale nie sprowadzajmy pomocy pszczołom wyłącznie do miodu
Kupowanie miodu od lokalnego pszczelarza może być sposobem wspierania lokalnego pszczelarstwa, jednak ochrona zapylaczy jest znacznie szerszym zagadnieniem.
Pszczoła miodna jest tylko jednym z wielu zapylaczy. Dzikie pszczoły nie produkują miodu przeznaczonego dla ludzi, a mimo to są niezwykle ciekawą i ważną częścią lokalnych ekosystemów.
Dlatego najlepsze działania to te, które tworzą dobre warunki dla wielu gatunków jednocześnie: różnorodne rośliny, dostęp do wody, mniej intensywna pielęgnacja części ogrodu i ostrożność w stosowaniu środków ochrony roślin.
Zróbmy to dla pszczół – małe zmiany mają sens
Łatwo wyobrazić sobie ochronę przyrody jako coś, czym zajmują się przede wszystkim naukowcy, organizacje ekologiczne i instytucje. Tymczasem część działań można wykonać dosłownie za własnym oknem.
Nie kośmy całego trawnika w tym samym momencie. Pozwólmy zakwitnąć ziołom. Posadźmy kilka roślin przyjaznych zapylaczom. Postawmy płytkie poidełko. Nie wykonujmy niepotrzebnych oprysków. Zostawmy w spokojnym fragmencie ogrodu trochę suchej roślinności.
Żaden z tych gestów pojedynczo nie rozwiąże wszystkich problemów związanych ze stanem środowiska. Nie o to jednak chodzi. Ogród, balkon, działka czy nawet kilka donic mogą stać się częścią większej sieci miejsc, w których zapylacze znajdują pokarm i schronienie.
Zróbmy to dla pszczół, ale również dla własnego otoczenia. Ogród pełen kwiatów, trzmieli, motyli i innych owadów jest po prostu bardziej żywy. A czasami najlepszym sposobem pomagania naturze okazuje się nie robienie więcej, lecz pozostawienie jej odrobinę przestrzeni.

