Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Pistacja z czekoladą i lodami malinowymi, polska wieś, kwiaty, deszcz i kwadraty Mondriana – dziewczyny z Miszkomaszko, czyli Agata Piechocka i Zofia Durkiewicz opowiadają nam o swoich wakacjach, o tym gdzie i jak odpoczywają, a także o swoich aktualnych i przyszłych kolekcjach. O Miszkomaszko mówiliśmy Wam już nie raz, nie dwa, znacie ich z niepowtarzalnych printów, które powstają w pewnej poznańskiej pracowni. Sukienki, spodnie, torby, obrusy, fartuszki a nawet porcelana – dla tej marki ograniczenia nie istnieją.

Niedawno wypuściłyście w świat kolekcję Home. Zakładam, że jest Wam teraz w domu tak przyjemnie, że z niego nie wychodzicie i na żadne wakacje w tym roku się nie wybieracie?

Agata: Akurat właśnie teraz jesteśmy na wakacjach albo raczej na workations, bo trochę pracujemy, a trochę odpoczywamy. Na dwa tygodnie przenieśliśmy nasze biuro do Berlina, ale staramy się nie spędzać zbyt dużo czasu przed komputerem, tylko jak najwięcej zwiedzać i chłonąć atmosferę tego miasta.

Dlaczego Berlin?

Agata: To jedno z naszych ulubionych miast, ma bardzo inspirującą atmosferę i jest tu wiele ciekawych miejsc, które lubimy odwiedzać. Galerie, sklepy, ulice i ludzie to coś, co nas bardzo w Berlinie pociąga. To okazja do doświadczenia innego życia niż te, które mamy na co dzień. Poszerzamy horyzonty i łapiemy inspiracje.

Jakie jest to „inne życie”?

Agata: Ludzie tutaj są ubrani zdecydowanie bardziej kolorowo. Jest to też o wiele większe miasto niż Poznań, więcej tu galerii, a nawet samo obcowanie z witrynami sklepów jest dość niezwykłe. Sztuka jest tutaj wszechobecna, czai się na każdym rogu.

Zdradźcie mi w takim razie, jakie ubrania Miszkomaszko zabrałyście ze sobą w tę podróż?

Agata: Ja spakowałam sukienkę Tonya, bo jest dobra na takie gorące dni, z kolei Tasha, którą też mam ze sobą, świetnie nadaje się na takie przejściowe temperatury, kiedy nie jest ani gorąco, ani zimno. Mam też przy sobie nasze torby, do tej małej wrzucam zawsze klucze, portfel i telefon, a do tej większej ze skórzanymi rączkami zmieści się butelka wody, przekąski i sweter na wszelki wypadek.

Zosia: W tym tygodniu pojawią się torby Megan w kolorach, które widzimy w kolekcji Home. Wracając do ubrań, ja wzięłam ze sobą nasze spodnie Ronja, bo są super wygodne i nawet, jak cały dzień jestem poza domem, to jest mi w nich bardzo wygodnie. Tak jak Agata, spakowałam też Tonyę – to jeden z naszych ulubionych krojów.

Czy to właśnie polecacie naszym czytelnikom na wakacyjne wyjazdy i lato w mieście?

Agata: Toya jest chyba najbardziej popularna wśród naszych dzianinowych sukienek.

Zosia: Nie zapominajmy o spodniach Ronja, to jest naprawdę bardzo fajna letnia rzecz. Na górę można założyć koszulkę na ramiączkach, a na dół spodnie i wtedy nieważne, jaka będzie pogoda.

Agata: To prawda, Ronja ma szerokie nogawki, dzięki czemu spodnie są przewiewne, no i mają kieszenie, co jest dużą zaletą na wakacjach. Zawsze można tam włożyć coś małego, chociażby bilet na metro. Sporo nim tutaj jeździmy, mój syn jest wielkim fanem tej formy komunikacji miejskiej, więc nas instruuje, którymi liniami jeździć, gdzie się przesiadać i tak dalej. Zresztą wszyscy lubimy metro, bo tam też można popatrzeć na to, jak ubierają się mieszkańcy Berlina. To dla mnie nieustające źródło inspiracji.

 

W najbliższym czasie czekają nas obchody dziesięciolecia istnienia Miszkomaszko. Z tej okazji dziewczyny z Instytutu Designu w Kielcach przygotowują wystawę na nasz temat, która będzie do obejrzenia na początku sierpnia w Poznaniu, a później w Kielcach

Czyli teraz trochę pracujecie, trochę odpoczywacie. Nie macie czasu na takie pełnowymiarowe wakacje?

Agata: Takie prawdziwe wakacje czekają na nas w sierpniu. Mamy plan na wyjazd do naszego domku na wsi. Będziemy się tam wylegiwać na kocykach, odpoczniemy i oddamy się przyjemnościom i urokom wsi. Będziemy też piknikować i biesiadować pod wielką lipą, pod którą stoi ogromny stół, przy którym wszyscy razem jemy.

Wracając do kolekcji Home – skąd wziął się pomysł?

Agata: Kiedyś mieliśmy już tego typu kolekcję, ale w mniejszym wymiarze. To były takie pojedyncze sztuki, drukowane w małym zakładzie w Poznaniu. Były tworzone z tych samych materiałów, co kolekcja ubraniowa, a ponieważ pojawiło się spore zainteresowanie, postanowiłyśmy poszerzyć ofertę działu Home, tym razem jednak zdecydowałyśmy się na inne wzory. Ci, którzy niekoniecznie chcą nosić kolorowe ubrania, być może zapragną tego koloru na przestrzeni swojego domu? Poza tym rzeczywiście chciałam, żeby to się od siebie różniło. Niekoniecznie chcemy chodzić w sukience, która ma taki sam wzór jak narzuta na łóżko albo obrus. Stąd pomysł na osobną kolekcję. Wzory są co nieco stonowane, ten kwiecisty jest inspirowany polską łąką, wsią, malwami, ptakami, coś pomiędzy ogrodem i łąką, drugi, pasiasty nadruk to moje wyobrażenie Włoch – pomieszanie pistacji z czekoladą i lodami malinowymi to taki właśnie włoski klimat w moim odczuciu.

Na jakiej zasadzie wybrałyście przedmioty, które znalazły się w tej kolekcji?

Agata: Po prostu pomyślałyśmy o tym, co jest najbardziej w domu potrzebne. Naszym hitem już wcześniej były narzuty na łóżko, więc to był punkt wyjścia. Następnie podzieliłyśmy dom na poszczególne pomieszczenia i do nich dobrałyśmy produkty. Mamy też naszą porcelanę, do której chciałyśmy dopasować różne tekstylia, czyli obrusy, serwetki, podkładki pod talerz, które będą idealnie do tej porcelany pasować. Oczywiście nie mogło zabraknąć fartuszka, bo uwielbiamy gotować, co często robimy w naszych sukienkach, więc żeby się nie pobrudzić potrzebujemy fartuszka. Jeśli chodzi o kuchnię, to robimy wszystko z takim namaszczenie, do obiadu nabożnie kładziemy na stół obrus, dekorację, kwiaty… Celebrujemy w ten sposób każdy, najmniejszy aspekt życia.

Czy to tradycje, które wyniosłyście z domu?

Zosia: Wspólne posiłki zawsze były ważne w naszym domu.

Agata: Na miesiąc przed Gwiazdką ustalaliśmy razem, jakie w tym roku będą dekoracje, czy będzie to róż ze złotymi akcentami, czy może róż z eukaliptusem, a może postawimy na tradycyjny czerwony w połączeniu z zielenią. Naprawdę uwielbiamy wymyślać wszelkiego rodzaju przyjęcia.

Widzę, że rodzina to u Was podstawa. Razem pracujecie, razem wyjeżdżacie na wakacje – nie macie czasem siebie dość?

Agata: Nigdy, jesteśmy do siebie mocno przywiązani.

Zosia: Jak się dłużej nie widzimy, to za sobą tęsknimy.

Agata: Ale to też nie jest tak, że spędzamy ze sobą aktywnie 24 godziny na dobę. Cenimy to, że każdy potrzebuje własnej przestrzeni i ją sobie nawzajem dajemy. Stachu, nasz brat ostatnio gra wieczorami w planszówki z moją córką, Zosia czyta książkę, a ja oglądam filmy. Myślę, że to takie zdrowe relacje.

Skoro łapiecie teraz inspiracje, to kiedy możemy się spodziewać nowej kolekcji?

Agata: 15 sierpnia, choć nie jest to jeszcze taki wykuty w kamieniu termin, ale tak planujemy. Jej roboczy tytuł to Amsterdam. Poprzednia nazywała się Sztokholm, więc idąc za ciosem tę nazywamy holenderską stolicą i nie jest to przypadek. Zosia spędziła tam pół roku na Erasmusie, co bardzo dobrze wspomina, a ja przez kilka lat mieszkałam w Antwerpii, z której do Holandii jest rzut beretem, więc często tam podróżowałam. W nadrukach nie zabraknie więc sztuki mistrzów holenderskich. Będą kwiaty, ale będzie też deszcz, bo jednak tam sporo pada, pojawi się również kratka, jak na obrazach Mondriana.

 

Wasze projekty pełne są ciepłych, radosnych kolorów, czy ten deszczowy wzór, również się w to wpisze?

Agata: Zdecydowanie, to będzie bardzo kolorowy deszcz. Bardzo lubię łączyć ze sobą kolory i zawsze staram się, żeby harmonijnie ze sobą współgrały i tworzyły piękną całość, która będzie też zaskakiwać odbiorcę. Warto zaznaczyć, że owszem, lubimy się kolorowo ubierać, ale niekoniecznie od stóp do głów, do czego zachęcam wszystkich wokół. Nie trzeba być ani odważnym, ani szalonym, żeby wprowadzić do swojej garderoby odrobinę koloru. Jestem przekonana, że można stworzyć minimalistyczne wnętrze, czy outfit, mimo tego, że występuje w nim gdzieś print.

Ciekawa jestem szczegółów powstawania printów, jak to było z koszulką Afterparty?

Agata: Ten wzór powstał już dość dawno i jest inspirowany konfetti. Jeśli przyjrzeć się bliżej są tak też takie odciśnięte ślady, jakby ktoś szklankę na niej postawił, stąd Afterparty. Zawsze staramy się przemycić poczucie humoru do naszych wzorów, np. panterka to taki klasyczny wzór, ale w naszym wydaniu ma coś zaskakującego. Staramy się w naszych printach ukrywać jakieś takie szczegóły, które mogą rozbawić odbiorę i sprawić, że nie będzie traktować mody tak bardzo poważnie, nabierze do niej dystansu, bo to w końcu tylko ubranie.

Wakacje wakacjami, ale jakie macie plany na najbliższe miesiące?

Agata: W najbliższym czasie czekają nas obchody dziesięciolecia istnienia Miszkomaszko. Z tej okazji dziewczyny z Instytutu Designu w Kielcach przygotowują wystawę na nasz temat, która będzie do obejrzenia na początku sierpnia w Poznaniu, a później w Kielcach – szczegółowych dat jeszcze nie znamy, ale na pewno damy znać. Wiemy, że będzie można na niej zobaczyć historię marki, printów, to jak powstawały począwszy od inspiracji, przez szkic do projektu, materiału i do samej sukienki.

Zobacz stronę Miszkomaszko