Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Czwarty zmysł doceniłam stosunkowo późno. Gust olifaktoryczny sublimował mi się powoli i już w życiu dorosłym. Dziś zapachy w moim zwykłym życiu odgrywają wielką rolę. „Robią” mi każdy dzień i uprzyjemniają prozaiczne czynności. Dziś kilka hitów – tych odkrytych niedawno i zapachowych evergreen’ów.

Mydło w płynie „korzenna kola” z Mydlarni Cztery Szpaki dostałam w prezencie. Sama raczej bym go ze sklepowej półki nie wybrała. Ta butelka jest jednak żywym dowodem na to, że warto próbować się zaskoczyć. Zapach jest po prostu bombowy. Przypomina woń tych wszystkich eko napojów o smaku koli z dodatkowymi korzennymi nutami romarynu, jałowca i cynamonu. Jak dla mnie do ciała zbyt słodki, ale do rąk idealny, śmieszny i pocieszny. Nie ma w domu gościa, który nie zwróciłby na niego uwagi. Zwrócę jeszcze uwagę na praktyczne aspekty, które mają dla mnie znaczenie: mydło jest bardzo wydajne, w szklanej butelce, którą można uzupełniać, kupując dwulitrowy refill.

 

 

 

Kadzidełka mainichiko o zapachu sosny i drzewa sandałowego kupiłam w sklepie ezoterycznym Fraida na Brackiej w Warszawie. Kiedy ponad sto lat temu genialny twórca kadzideł Yujiro Kito skomponował ten zapach, przyświecała mu myśl stworzenia kadzideł, których ludzie mogliby używać każdego dnia. Mainichiko po japońsku znaczy właśnie „kadzidło na każdy dzień”.

OIMU to studio projektowe powstałe w 2015 roku w Seulu. Ich celem jest tworzenie rzeczy ponadczasowych, łączących dawne techniki rzemieślnicze ze współczesną funkcjonalnością. Te naturalne kadzidełka wykonane zostały we współpracy z marką Hyangbang, tworzącą je od lat według tradycyjnych metod, na które składa się staranne wysuszenie naturalnych składników i kilkumiesięczny okres leżakowania. Mieszanka „sandal wood” pachnie jak wyrafinowane perfumy. Ma w składzie drzewo kamforowe, korzeń wiązu, żywicę sosnową i sekretny składnik. 

„Ziołowo mi” to nazwa naturalnego żelu do mycia ciała od Hagi. I rzeczywiście jest mi ziołowo, gdy go używam. Jego piękny zapach tworzą naturalne olejki eteryczne z drzewa herbacianego i różanego, patchouli, geranium, goździka i sosny. Dodatkowe zalety: kosmetyk nie jest testowany na zwierzętach, a zamknięty w opakowaniu z recyklingu.

 

 

 

Bez zbędnych słów:

Nuty Głowy: Różowy Pieprz z Madagaskaru, Akord Śliwki, Włoska Cytryna
Nuty Serca:  Turecka Róża, Jaśmin z Madagaskaru, Akord Czekolady
Nuty Bazy: Bałkański Absolut Tytoniowy, Olejek Paczuli z Indonezji, Żywice Labdanum z
Hiszpanii

David Benedek, twórca perfum BDK Parfums Paris postanowił w nowatorski sposób odsłonić nietypowe oblicza róży. Zapach jest nieoczywisty na tyle, że podoba się wszystkim znanym mi osobom, które z reguły nie przepadają za kwiatowymi pachnidłami. Wyjątkowe, pięknie skomponowane perfumy to luksus w czystej postaci. Dla mnie, dużo ważniejszy niż biżuteria czy drogie ubranie.

 

Stworzona ponad 120 lat temu słynna broszura Papier d’Arménie to odłączalne paski perfumowanego papieru, który produkowany jest od 1885 roku fabryce w Montrouge. Jego formuła i metody produkcji do dziś pozostają niezmieniona. Gdy papier powoli się pali, uwalnia zapachy kadzidła, mirry i wanilii – mieszankę stworzył słynny perfumiarza Francisa Kurkdjiana. Papier d’Arménie może być też używany bez przypalania, wystarczy umieścić całą stronę w szafach, garderobach, komodach, książkach itp. Niektórzy wkładają karteczki do rury wydechowej odkurzacza.

 

w pełni to ręcznie robione świece sojowe. Każda nazwana została od innej bogini różnych religii i wierzeń. Patchamama pachnie drzewem sandałowym, ambrą i wetiwerem.

Reklama