Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Jeśli do tej pory w sferze seksualnych zabaw żyliście w epoce Adama Słodowego i myśleliście, że do wszystkiego „wystarczy nam deseczka i kawałek sznurka” – ten tekst jest dla was. Jeśli po świecie gadżetów erotycznych poruszacie się bez mapy, ten tekst jest o was. Jak sprawić, by to, co robimy w ukryciu, nie stało się jedynie seksem gospodarczym? Redakcja podpowiada.

Seks w ogóle coraz częściej jest do bani, jeśli wierzyć zeznaniom młodych ludzi. (…) Ale też coraz go mniej. W często ostatnio cytowanej książce iGen profesor psychologii Jean M. Twenge, badaczka zmian pokoleniowych, przywołuje badania pokazujące, że młodzi ludzie wchodzący teraz w dorosłość zaczynają współżyć później i mają mniej partnerów, a dzisiejsi dwudziestoparolatkowie są seksualnymi abstynentami o dwa i pół raza częściej niż poprzednie pokolenie w ich wieku. W Polsce – według badań profesora Zbigniewa Izdebskiego – nie tylko uprawiamy mniej seksu niż jeszcze kilka lat temu, ale robimy to z mniejszym zaangażowaniem (przez niecałą dekadę skróciliśmy czas gry wstępnej z dwudziestu do piętnastu minut).

W swoim tekście „Gang bang na mózgu. Dlaczego bać się porno?” Karolina Lewestam udowadnia, że seks ma się coraz gorzej. Bliskość i namiętność ustępują miejsca nerwowemu przesuwaniu palcem po ekranie.

Ale tak jak w amerykańskich serialach medycznych, jest też druga wiadomość, ta dobra. Oczywiście wielu przemian społecznych nie da się już zatrzymać. Ale wciąż możemy pracować u podstaw. Może warto wybrać się w nieznane i spenetrować świat gadżetów erotycznych?

– Mimo że ta dziedzina jest mocno nasycona, co pewien czas pojawiają się zabawki, które szturmem zdobywają rynek – mówi Antoni Ruszkowski z sex shopu Kinky Winky.

Kinky Winky to pierwszy w Polsce sklep uwzględniający potrzeby wszystkich: hetero, homo i queer. Wypowiedział wojnę tandecie, bylejakości i dusznej atmosferze większości miejsc z gadżetami erotycznymi. Jeśli szukacie dobrego adresu z sekszabawkami, bez zakurzonych kotar i obrażonych sprzedawców, którzy widzieli w życiu już wszystko, zajrzyjcie na stronę Antoniego.

– Kilka lat temu prawdziwym gamechangerem były akcesoria dla par sterowane smartfonem za pomocą aplikacji. Mowa tu na przykład o zdalnych wibratorach z pilotem o zasięgu do kilku metrów – opowiada Antoni. – Jednak wciąż do najczęściej wybieranych gadżetów należą klasyczne wibratory – dodaje.

Wieczór panieński i przyjaciele

Rzeczywiście wśród gadżetów erotycznych na pierwszym miejscu wymieniamy wibrator. To powszechny prezent na wieczorach panieńskich i osiemnastkach. Oswojony przez odważniejsze seriale, traktowany czasem z przymrużeniem oka przez reżyserów komedii romantycznych, może być zarówno dobrym pomysłem na zabawy w pojedynkę, jak i gadżetem dla par. Jak znaleźć ten jedyny i nie szukać za długo?

Przede wszystkim wibrator musi być wykonany z materiałów bezpiecznych dla zdrowia: silikonu medycznego lub plastiku ABS. Unikajmy: cyberskóry, lateksu oraz gumy, a w szczególności zabawek zawierających ftalany. Ta szkodliwa substancja może wywoływać reakcje alergiczne, a nawet zaburzać płodność. Zróbcie sobie od razu małą ściągę i wykorzystajcie ją, gdy następny raz będziecie buszować w sex shopie.

– Jeśli nigdy nie używaliśmy wibratora, warto na początku sięgnąć po coś mniejszego i sprawdzić, czy same wibracje „to nasza rzecz”. Może się okazać, że ich nie polubimy, za to mnóstwo przyjemności dostarczy nam dildo – podpowiada Antoni z Kinky Winky.

Zestawienie z wibracjami otwiera zabawka dla par Share Vibe niemieckiej firmy Fun Factory.
– To jeden z najchętniej kupowanych w moim sklepie wibratorów. Popularnością cieszy się od lat – mówi Antoni. Zaprojektowany został z myślą o lesbijkach oraz eksperymentujących par hetero, które zaczynają przygodę z peggingiem (rodzaj seksu, w którym to kobieta penetruje partnera analnie). Umieszczony w ciele partnerki, penetruje i wibruje jednocześnie, co sprawia przyjemność obojgu partnerom.

Dla kogo? Pierwszeństwo mają lesbijki, ale Share Vibe to też świetny pomysł dla par hetero, które lubią eksperymenty.

Kolejna propozycja to wibator indywidualista. Swoim nietypowym kształtem łamie stereotypy na temat wibratorów. Nosy Powertickler charakteryzuje się specjalnie zakrzywionym noskiem, co ułatwia dotarcie do punktu G. Wścibski i sprytny, sprawdzi się także podczas stymulacji łechtaczki.

Wyprodukowany przez szwedzką markę Tickler i wykonany z silikonu medycznego, jest w pełni bezpieczny.

Dla kogo? Wibrator Nosy jest całkowicie wodoodporny, więc bez przeszkód możecie z niego korzystać podczas kąpieli. Ucieszy tych, którzy lubią siedzieć w wannie godzinami.

Dyskrecję i komfort zapewnia też masażer Sona. Nawet jeśli lubicie stare dobre wibracje, warto zamienić je na fale dźwiękowe. Pierwszy soniczny wibrator łechtaczkowy zawdzięczamy szwedzkiej renomowanej marce Lelo.

W przeciwieństwie do klasycznych wibratorów Sona nie wibruje, lecz emituje fale dźwiękowe. Dzięki temu nie trzeba jej nawet przykładać do skóry. Wystarczy umieścić stymulator blisko łechtaczki, by od razu poczuć jego działanie.

Dla kogo? Cichy, dyskretny i wodoodporny. Jeśli mieszkasz ze współlokatorką i nie chcesz wprawiać jej w zakłopotanie mruczeniem wibratora, a przy okazji lubisz długie kąpiele, Sona na pewno ci się spodoba. To także bardzo dobry pomysł na prezent – zapakowana w elegancki satynowy woreczek, Sona wygląda jak prawdziwe cacko.

Last but not least – wibrator analny The Cone. Zadziwia nietypowym kształtem i możliwościami. Ten niepozorny rożek to aż szesnaście programów wibrowania. Same wibracje są bardzo mocne, a jednocześnie ciche, co zapewnia dyskrecję. Mała piramida – wiele radości.

Dla kogo? Dla tych, którzy umieją docenić nietypowy kształt, rozmiar i przeznaczenie. Jego obsługa jest analnie prosta, więc poradzą sobie zarówno pionierzy, jak i eksperci.

A co, jeśli rzeczywiście wibracje to nie „wasza rzecz”? Wybierzcie dildo. W tej dziedzinie brawa należą się polsko-brytyjskiej parze. Z tego międzynarodowego połączenia powstała mała manufaktura Godemiche. Znajdziecie tam dilda we wszystkich kolorach – od cukierkowej pastelozy po naprawdę nieziemskie połączenia barw typu psychodelic samba.

Dla kogo? Dla wszystkich. Jedyne podejrzenie może wzbudzać wgłębienie na czubku, przypominające niebezpieczny domek dla bakterii. Jeśli jednak zachowacie wszystkie zasady BHP, dildo od Godemiche będzie wam służyć długo i przyjemnie.

Drużyna pierścienia

Czas na panów. Zanim o gadżetach, mały apel do dziewczyn: jeśli u swojego kolegi/kochanka/partnera znajdziecie jeden z poniższych, nie przeklinajcie go i nie myślcie, że już teraz nie można mu ufać w kwestii codziennych zakupów ani zostawić go z dziećmi. Faceci też to robią, by eksplorować swoją seksualność, a nie tylko się wyżyć. I guess.

Jednymi z najczęściej wybieranych przez nich gadżetów są pierścienie na penisa. Wyjątkową zabawką tego typu jest pierścień Lovely, który uczy się tego, jak uprawiacie seks. Wyprodukowany przez polsko-amerykański start-up, we współpracy z seksuologami i edukatorami seksualnymi, szybko został doceniony na rynku gadżetów erotycznych.

Zdążył już otrzymać nagrodę za innowacyjny gadżet roku na targach erotycznych XBIZ w Los Angeles. Działa jak klasyczny pierścień erekcyjny. Po pewnym czasie urządzenie – za pomocą specjalnej aplikacji – będzie podsuwać wam nowe pozycje i podpowie, co zrobić, by urozmaicić życie seksualne.

Dla kogo? Lovely spodoba się geekom. Dołączona do niego aplikacja umożliwia sprawdzenie takich danych jak ilość spalonych podczas seksu kalorii, czy też największa szybkość, z jaką odbywała się penetracja.

Mnóstwo przyjemności dostarczy też masażer prostaty JoyDivision. Warto zacząć od wersji Pioneer przeznaczonej dla mężczyzn, którzy nie mają żadnego doświadczenia w tej dziedzinie. Stworzony we współpracy z seksuologami i urologami, pozwala na odkrycie punktu P – analogicznego do żeńskiego punktu G, źródła rozkoszy u mężczyzn. Podczas wkładania masażer redukuje swoją objętość do połowy.

Dla kogo? Dla wszystkich mężczyzn: bez względu na orientację seksualną i wyznanie. JoyDivision zabierze was tam, gdzie jeszcze nie byliście.

Chyba najbardziej nietypowym gadżetem, rodem z japońskiej kinematografii, jest Pulse marki Hot Octopus. W wersji solo to masturbator dla mężczyzn, w wersji duo zamienia się w stymulator dla par. Obsypany nagrodami na targach akcesoriów erotycznych, swoją sławę zawdzięcza temu, że podczas jego używania mężczyzna nie musi osiągać erekcji, by… osiągnąć orgazm. Jego wszechstronność sprawia, że może być użyty jako masażer i urozmaicenie gry wstępnej, którego nie trzeba trzymać w rękach.

Dla kogo? Głównie dla mężczyzn z zaburzeniami erekcji, ale nie tylko.

Blisko ciała

Zanim zrobicie zakupy, rzućcie okiem na serię ubrań i dodatków, które pomogą wam zbudować odpowiednie napięcie i atmosferę.

– O ile w kwestii produkcji gadżetów erotycznych Polacy nie mogą się pochwalić zbyt wieloma przełomowymi zabawkami, o tyle w dziedzinie erotycznej bielizny i dodatków nie mamy się czego wstydzić – mówi Antoni.

Fani BDSM znają zapewne krakowską markę Leather Seduction specjalizującą się w produkcji skórzanych uprzęży, pejczy i akcesoriów do krępowania. W stylistyce hardcore utrzymane są także gadżety marki Ila Mak. Inspirowane siłą kobiecości, wniosą pikantną energię do sypialni, ale mogą być też noszone na co dzień. Od dziewczyny dla dziewczyn.

Jeśli jednak jesteście wege i nie nosicie skór, sięgnijcie po gadżety z serii Maze marki Bijoux Indiscrets. To akcesoria wykonane z ekologicznych materiałów, ich produkcjanie szkodzi zwierzętom i środowisku. Kajdanki, pejcze i chokery inspirowane stylem BDSM możecie nosić zarówno w sypialni, jak i poza nią.

Z badań wynika, że podczas oglądania pornografii kobiety reagują podnieceniem szybciej niż mężczyźni. Jednak to, co większości z nas odpala się w głowie na hasło „porno”, to głównie zdarte klisze.

Jeśli pornografię z głównego nurtu znacie już na tyle dobrze, że bardziej niż na sceny seksu zaczynacie zwracać uwagę na dekoracje, kolor ścian lub szukacie odpowiedzi na pytanie: „Czy ta pizza, którą przywiózł, była smaczna?”, w skrócie: jeśli interesuje was coś więcej niż tylko seksualna choreografia i nieustanne zbliżenia na genitalia, wybierzcie serię filmów porno adresowanych do kobiet.

Najchętniej kupowana seria to X-confessions autorstwa Eriki Lust. Filmy powstają dzięki… widowni. Ludzie z całego świata przesyłają swoje fantazje erotyczne, a reżyserka zamienia je w filmowe nowele. Niektóre delikatne i zmysłowe, inne – naprawdę odważne i mocne. Dzięki temu w jednej serii każdy może znaleźć coś dla siebie.

Filmy dla klientów Kinky Winky pozyskuje często bezpośrednio od twórców i twórczyń. Od lat regularnie jeździ na Porn Film Festival w Berlinie, czyli najważniejszy europejski festiwal alternatywnej erotyki, gdzie można spotkać autorki tworzące w tym nurcie.

Filmy, gadżety i bielizna erotyczna nie sprawią, że zaczniecie orbitować wokół innej planety. Ale zabawki mogą pomóc wam bardziej się otworzyć i chętniej eksperymentować. Odwagi!