Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

12115522_10153759793603156_6753439472092329612_n

Tekst: Joanna Puławska

Jaka jest Wasza reakcja na tegoroczny lineup Primavery przedstawiony, zaledwie kilka godzin temu, przez organizatorów? Jesteście zaskoczeni? Zachwyceni? A może rozczarowani?!

Wtorek, 21.01.2016, 09:30. Dostaję cynk. Znajoma dopada mnie na znanym portalu społecznościowym i pisze o Primaverze, o youtubowym odliczaniu i transmisji na żywo z odpalenia (prawie dosłownie) całego lineupu. Otrzymując tego typu informację przed zażyciem porannej kawy, posiadając przy tym zadomowionego we krwi festiwalowego bakcyla – od razu stajesz na równe nogi.

Planowany wystrzał rakiety ma nastąpić o 10:00… tak też już o 09:50 masz nadzieję na omyłkowe odpalenie systemu przez organizatorów, ale nie, musisz wiedzieć że tutaj jest wszystko precyzyjnie zaplanowane… łącznie z delikatnym opóźnieniem i ukazaniem się pierwszych wyboldowanych nazw wykonawców w animacji której nie powstydziło by się NASA, całe dwie minuty po określonej godzinie. 10:02 … jest! Pada pierwsza nazwa – Radiohead, po niej wstępuje na ekrany LCD Soundsystem, następnie ujawnia się PJ Harvey i sprawa (jak w piosence Much) robi się poważna…

Tame Impala, Sigur Rós, Animal Collective, Beach House, the Last Shadow Puppets, Brian Wilson (performing Pet Sounds), John Carpenter, Pusha T, Neon Indian, Ty Segall and the Muggers, Julia Holter, Savages, Air, Action Bronson, Vince Staples, Explosions in the Sky, Moderat, Drive Like Jehu, Dinosaur Jr., Deerhunter, Chairlift, Kamasi Washington, Battles, Thee Oh Sees, Holly Herndon, Protomartyr, Sheer Mag, DJ Koze, Empress Of, Beirut, Dâm-Funk, Parquet Courts, Shellac, Hudson Mohawke (DJ), Floating Points, Titus Andronicus, Nao, Freddie Gibbs, U.S. Girls, Black Lips, Evian Christ, Beak>, Jenny Hval, Royal Headache, Car Seat Headrest, Wild Nothing, Mudhoney, Cass McCombs, Tortoise, Suede, Downtown Boys, Alex G, Jay Rock, the Chills, Moses Sumney, Dungen, DJ Richard, White Fence, i wielu, wieeeeelu innych

Przez kolejne minuty i sekundy (dokładnie 3 minuty i 9 sekund) uświadamiasz sobie, że tegoroczna propozycja Primavery, w obliczu jak to niektórzy twierdzą „kryzysu dużych festiwali“, nie narzucając nikomu zdania – co najmniej może zainteresować i dać do myślenia… albo inaczej, szczerze, subiektywnie i od serca – jest mocna i obfituje w zespoły i wokalistów z górych półek różnych muzycznych gatunków!

Krótka historia pewnych ogłoszeń

Niesztampowy sposób podawania nam całego lineupu od razu na talerzu – stał się już pewną tradycją festiwalu Primavera Sound. Organizatorzy wydarzenia od paru edycji tworzą wokół samych ogłoszeń pewne święto. Swoją pomysłowością zostawiają wiele innych, często większych festiwali, w tyle. Czy jednak warto aż taką uwagę przykuwać do sposobu zaprezentowania wykonawców uświetniających daną edycję wydarzenia? Naszym zdaniem zdecydowanie warto!  Prawdopodobnie cała ta ogłoszeniowa mania doskonałości rozpoczęła się w przypadku tego festiwalu w roku 2013, kiedy lineup został przedstawiony za pomocą krótkiej animacji. Klip ten zebrał pozytywne komentarze wśród wielu fanów muzyki oraz samego wydarzenia, co mogło przyczynić się do rozwoju „ogłoszeniowej ekspresji“.

Jednak powyżej przedstawiony filmik okazał się pikusiem w porównaniu z bombą, którą organizatorzy Primavery zafundowali nam w 2014 roku. W ramach zapowiedzi tej edycji otrzymaliśmy ciekawie wyreżyserowany film krótkometrażowy, w którego lekko mroczną, muzyczną i zarazem absurdalną treść, na zasadach ‘product placement’ zostały wplecione nazwy zespołów. Możemy jedynie przypuszczać, że tak przedstawionym lineupem w ubiegłym roku mogli zasugerować się np organizatorzy nowojorskiego The Governors Ball Music Festival. 😉

W momencie kiedy możemy pomyśleć, że ciężko będzie już nas zaskoczyć, a najbardziej zwariowane na punkcie formy anonsowania ogłoszeń festiwale (Jak choćby amerykańskie Bonnaroo) już ujawniły się w pełni z lineupem, Primavera zafundowała nam tajemniczą aplikację do pobrania, która w dniu oficjalnych ogłoszeń okazała się być grą wzorowaną graficznie na lata dziewięćdziesiąte (jeśli ktoś pamięt Pegazusy i trochę bardziej będące na topie Game Boy‘e oraz pierwsze pecety, to gra byla idealnie w ich klimacie) – gdzie główny bohater przepada w odmętach nieznanej czasoprzestrzeni, gubiąc przy tym kolekcję swoich ukochanych kaset, oraz co zdaje się być gorsze… dziewczynę!  Żeby wygrać i poznać kawałek po kawałku cały line up wydarzenia, bohater gry musi odzyskać wszystkie zguby, przedzierając się przez kolejne poziomy i walcząc z coraz bardziej potężnymi potworami. Standard w grach, ale niekoniecznie w sposobie podawania festiwalowiczom lineupu. Niestety mi osobiście nie udało się przebrnąć do finału tej apki. Podejrzewam jednak, że uzyskanie w taki sposób, kawałek po kawałku, pełnego składu wykonawców było dla wielu osób ciekawym doświadczeniem.

Ewolucja, a może raczej pewna zabawa formą prezentacji festiwalowych wykonawców, w przypadku Primavera Sound Festival, jak widzimy nadal trwa i ma się nie najgorzej.