Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Przepytała: Agata Napiórska

Co poniedziałek zmuszam jedną osobę do nadludzkiego wysiłku. Zadanie polega na tym, by wybrać jedną książkę, jeden film i jedną piosenkę, które w jakiś sposób są ważne dla ankietowanego. Może być to wybór podyktowany nastrojem chwili, może być tzw. życiówka. I trzeba uzasadnić.

marcin_podolec

Marcin Podolec – urodzony w 1991 roku w Jarosławiu. Jest ilustratorem, autorem albumów komiksowych (m.in. Czasem, Fugazi Music Club, Podgląd) oraz studentem PWSFTviT w Łodzi, gdzie zrealizował nagradzany animowany film dokumentalny pt. Dokument.

Książka

Nicolas Mahler, Samotność rajdowca, wyd. Kultura Gniewu, 2010.

Kiedy zaczynam pisać swoją odpowiedź na ankietę, jest wrześniowa niedziela, świeci słońce, świat na zewnątrz wygląda obiecująco, a ja siedzę w mieszkaniu w bluzie i trzęsę się z zimna. Na balkon naprzeciwko wyszedł właśnie otyły starszy mężczyzna w samych majtkach. To niezły pretekst, by w końcu obejrzeć się za siebie. Patrzę i widzę, że na półce najwięcej mam Cormaca McCarthy’ego i Juliana Barnesa. Uwielbiam Drogę, Suttree, Arthura i George’a, Nie ma się czego bać i wiem, że wrócę do nich w przyszłości. Na co dzień śledzę ofertę wydawnictw Czarne, Karakter i Wiatr od morza. Lubię myśleć o sobie jako o czytelniku. Odczuwam dużą satysfakcję, kiedy dokonam odkrycia na miarę krótkich form Etgara Kereta lub trafię na książkę na poziomie Detroit Charliego LeDuffa. Z młodości dobrze wspominam Zapałkę na zakręcie, dokładnie pamiętam obrazy, które przychodziły mi do głowy w czasie lektury: na wszystkie był nałożony filtr starej taśmy filmowej, a kolory były przepalone; większa część scenografii tonęła w żółciach. Książką, która uzmysłowiła mi, co mnie wzrusza, jest Samotność rajdowca Nicolasa Mahlera. To album wydany lata temu przez wydawnictwo Kultura Gniewu. Od kiedy go poznałem, czytam regularnie i popadam w zadumę. Tymczasem facet z naprzeciwka schował się do mieszkania. Może mieszka na 12,5m2, tak jak bohater Samotności rajdowca? Serio, koniecznie przeczytajcie ten komiks.

SR_5Film

Miłość, Filip Dzierżawski, 2012.

Miłość Filipa Dzierżawskiego widziałem kilkanaście razy. Po każdym seansie rozpatruję sylwetki twórcze, które prezentują sobą Trzaska, Tymański, Sikała i Możdżer. Zastanawiam się, przy zachowaniu odpowiedniej proporcji, do której z tych postaw mi najbliżej. Lubię tempo filmu Dzierżawskiego, lubię bohaterów, podoba mi się muzyka, przeplot archiwaliów z gadającymi głowami. Nawet przejaskrawienie śmierci Jacka Oltera jestem w stanie wybaczyć. Co tu dużo pisać, chciałbym kiedyś zrobić równie udany film.

Piosenka

Guest list, Eels, 1996.

Nie ma to jak bezobciachowe tańce przed komputerem, kiedy nikt nie patrzy. Ja najczęściej wiruję do Scorpio zespołu Jape. Nie wiem co takiego ma w sobie na piosenka, ale włączam ją, zamykam oczy, uruchamiam swoje trzeszczące stawy i pyk! staję się cząsteczką powietrza. W ostatnich miesiącach przy pracy najczęściej słuchałem Casha i Everyday Robots Albarna, z polskich płyt najwięcej razy włączałem te autorstwa Pablopavo, ponieważ przygotowuję o nim album komiksowy razem z dziennikarzem Marcinem Flintem. Piosenką, która ostatnio trzyma się mnie i nie puszcza jest Strange Town zespołu Bokka, której fragment usłyszałem w bardzo dobrym dokumencie Mów do mnie autorstwa Marty Prus. Pierwsze miejsce w kategorii Zespół Życia zdobywa Eels. Ich numer Cancer for the Cure wykorzystano w jednym z moich ukochanych filmów, American Beauty. Jako piosenkę do przesłuchania proponuję prostą i piękną Guest List z jednym z najsmutniejszych wersów, jakie słyszałem, czyli I’m never on your list.

Mój prywatny Ugly Naked Guy z naprzeciwka znów wychynął. Ja też idę wystawić się na słońce – po drodze do parku posłucham muzyki, a na miejscu poczytam książkę. Jak wrócę, obejrzę film Pawła Łozińskiego. W końcu sztuka żywi się sztuką. Moje typy z powyższej toplisty nigdy nie powinny poczuć się zbyt bezpiecznie.