Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Od kiedy pamięta rysuje, maluje, tworzy. Już jako mała dziewczynka pytana o to, kim będzie w przyszłości, bez cienia wątpliwości odpowiadała: „malarką!”. Z Magdaleną Karpińską spotykam się w jej pracowni na Starych Bielanach.

Nomadka z obrazami

Jeszcze w trakcie studiów miejsce pracy znajduje na Żoliborzu. Wspiera ją w tym dziadek. „Na początku to on wynajął mi pokój na pracownię w sąsiednim domu. Potem, po studiach, przez lata dzieliłam przestrzeń z innymi artystami w różnych industrialnych budynkach. Miało być kolektywnie, ale za każdym razem miałam poczucie, że wygradzam się, szukam swojego miejsca. Z różnych powodów najem się kończył i był krótszy niż zakładałam. Takich przygód było kilka – na Pradze, Bielanach, Żoliborzu. Czułam się jak nomadka z obrazami, bo za każdym razem musiałam przenosić się z całym dobytkiem” – wspomina.

Przed wprowadzeniem się do własnej przestrzeni Magda przez dwa lata maluje na strychu w domu rodzinnym. „Wtedy już wiedziałam, że zaraz osiądę tutaj. Największą zaletą tego miejsca jest to, że jest moje i oswojone” – mówi.

Pracownia mieści się w samym sercu Starych Bielan. Tutaj mieszka i, w specjalnie przystosowanym do pracy pokoju, tworzy. Tutaj też czuje się najlepiej. Jedną ze ścian zapełniają półki. Od razu widać, że wszystko ma tu swoje miejsce: leżą na nich farby, pigmenty, rysunki i katalogi. Ściana na przeciwko wypełniona jest obrazami Magdy, a po lewej i prawej stronie miejsca do pracy – biurowej i twórczej. „Po latach różnych przygód doszłam do wniosku, że żeby moja głowa mogła pracować, muszę mieć komfort ciała. Jeśli mam dużą, ale niedogrzaną pracownię, czy dajmy na to nieprzyjemne zapachy, nie mogę skupić się w stu procentach. Długo to wypierałam, i często pracowałam non stop w puchówce i podwójnych spodniach” – tłumaczy.

 

Na płótnie i tkaninie

Magda jest rodowitą warszawianką. Tutaj się wychowuje, chodzi do podstawówki, liceum i za pierwszym razem dostaje na wymarzoną Akademię Sztuk Pięknych. Od kiedy pamięta rysuje, maluje, tworzy. Już jako mała dziewczynka pytana o to, kim będzie w przyszłości, bez cienia wątpliwości odpowiada: „malarką!”„Kiedy dorosłam myślałam o nieco bardziej praktycznych studiach na wzornictwie, ale w po tym, kiedy w Atelier Foksal (szkoła rysunku i malarstwa – przyp. red.), spróbowałam malarstwa, nie miałam już żadnych wątpliwości, że chcę na nie zadawać” – mówi.

W rodzinie sztuka jest obecna, ale w innych dziedzinach niż wizualne. Tata, choć nigdy nie pracował w zawodzie, skończył historię sztuki. Wśród sztuki żyje także na co dzień. „Była ważna i często o niej rozmawialiśmy. Rodzice mieli znajomych artystów, a w domu na przykład piękny mural Henryka Wańka. Dziadkowie kupowali czasami sztukę – przedmioty, miniatury, obrazy z lat 70. i 80. – i choć się na niej nie znali, byli najlepszym rodzajem kolekcjonerów, bo kierowali się wyłącznie entuzjazmem. Do głowy nie przyszło im inwestowanie. Babcia pięknie uzasadniała, dlaczego chciała mieć jakiś obraz. Mówiła o tym prosto z serca. Do dziś pamiętam jej słowa” – mówi.

Na warszawskiej Akademii Magda wybiera pracownię Jarosława Modzelewskiego. Lubi eksperymentować, więc odwiedza też inne. „Dopiero po latach doceniłam Pracownię Tkaniny Artystycznej. Panowała tam wyjątkowa atmosfera – same kobiety, rozmowy przy tkaniu, zapach pary z ugotowanych świeżo farb i rozgrzanego wosku. Czułam się tam bardzo dobrze, bezpiecznie. Zupełnie inaczej niż w pozostałej, zasadniczej części Akademii, zdominowanej przez mężczyzn. Zresztą tkanina traktowana była wtedy mało poważnie, raczej jak hobby dla dziewczynek, które potem jako żony będą malować sobie apaszki z sąsiadkami”- wspomina.

 

Fascynacje i inspiracje

Dzieciństwo spędza w sąsiedzkich parkach. Zaraz po studiach wraca do starego, rodzinnego ogrodu – kiedyś utrzymanego w stylu francuskim i angielskim, z czasem żyjącego własnym życiem. Czas w nim spędzony to dla Magdy okres formujący, w którym odpowiada sobie na pytania dotyczące własnej tożsamości, dostrzega inspiracje w otoczeniu. W przyrodzie.

Za początek swojej artystycznej drogi uznaje wystawę w nieistniejącej już Galerii Czarnej w 2011 roku. To tam pokazuje pierwsze prace, w których czerpie właśnie z natury. „Po dwóch latach od skończenia studiów stworzyłam nowy cykl prac. Wreszcie mogłam określić go jako „swój”. Wtedy postanowiłam wysłać go do galerii” – wspomina.

Ale otoczenie parku i ogrodu z dzieciństwa to nie jedyny powód, dla którego maluje naturę. „Od kiedy pamiętam towarzyszy mi niepokój cywilizacyjny, związany z katastrofą klimatyczną, ale też zwyczajnie egzystencjalny. Natura to z jednej strony potęga, której zemsty za winy człowieka się boję, a z drugiej potęga, która daje spokój odwiecznego porządku. Daje osadzenie, jak drzewo, które rośnie za oknem. Wiem, że ono było tu wcześniej, jest, i będzie. Dlatego tak bardzo lubię przeglądać się w przyrodzie” – tłumaczy.

Równie ważny jest wątek kobiecy: „W mojej rodzinie zawsze było więcej kobiet – silnych i wyrazistych. Sama mam siostrę, a poza tatą i jednym dziadkiem, same babcie i ciocie. Fakt, że zaczęłam zajmować się kobiecą percepcją świata wynikł z mojego życiowego doświadczenia. Świadomość tego, jak ogromny wpływ, nie tylko na moje życie, ale funkcjonowanie społeczeństwa, ma patriarchat, przyszła do mnie dopiero na pewnym etapie, i pozwoliła się otworzyć. Przestać krępować i postrzegać określenie „kobiecy” za pejoratywne. Dziś wiem, że żyjemy w czasach rewolucji, a przyjęcie wartości ekofeminizmu to szansa dla świata na przetrwanie.”

W twórczości zbiega się to z powstaniem pierwszej tkaniny. Po tym jak zamyka się Galeria Czarna, Magda dołącza do artystów reprezentowanych przez Galerię Starter, a potem Polana Institute. W 2018 roku zostaje zaproszona do wzięcia udziału w wystawie grupowej na wystawie „Wonder Woman” pokazywanej w ramach Warsaw Gallery Weekend. „To właśnie wtedy postanowiłam wrócić do tkaniny, a konkretnie malarstwa na jedwabiu. Stworzyłam jedwabną pelerynę Wonder Woman: bardzo kobiecą, dekoracyjną i zmysłową. Trochę jak tren mocy dla kobiet” – opowiada.

Przełożenie malarstwa na trójwymiarowy obiekt-tkaninę okazuje się być doświadczeniem otwierającym, dlatego z czasem powstają kolejne instalacje. W lutym tego roku w galerii BWA w Bydgoszczy Magda po raz pierwszy pokazała wystawę prezentującą tkaniny, które stworzyła przez ostatnie lata.

 

W stałym rytmie

Dzień zaczyna od pracy biurowej i organizacyjnej: odpowiada na maile, załatwia najważniejsze sprawy, spotyka się. Dopiero po obiedzie siada do pracy twórczej. „Maluję bardzo dużo, często wychodzę stąd o godzinie dwudziestej pierwszej, a nawet później. Szczególnie wtedy, kiedy zbliża się wystawa” – mówi. I choć Magda pracuje dużo, robi to w swoim stałym rytmie: od poniedziałku do piątku. W weekendy ma wolne.

Musi mieć też czas na stworzenie tempery żółtkowej, która jest jej główną techniką. A ta jest niezwykle wymagająca. „Odkryłam ją na zajęciach z technologii malarstwa. Dopiero tam nauczyłam się robić spoiwo i rozrabiać jajko do tempery, które mieszam z suchymi pigmentami. Dowiedziałam się też na czym polega malowanie warstwami w temperze” – opowiada.

Temperą żółtkową zaczęła malować dopiero pod koniec studiów. Dobór techniki malarskiej jest dla niej jedną z podstawowych rzeczy. Wynika ze sposobu myślenia o konstruowaniu obrazu. „Do wrażliwości plastycznej, ale także do konkretnej kompozycji trzeba dobrać odpowiednie środki. To, że na obrazie widzisz czerń z warstwami czerwieni, muszę mieć znacznie wcześniej przemyślane. Tempera daje mi kontrolę nad matem i błyskiem. I laserunkiem, czyli półprzezroczystymi warstwami. Daje całe spektrum możliwości. Obraz buduje się od fundamentów po piętra” – tłumaczy.

W całym domu można natknąć się na przeróżne artefakty i rodzinne pamiątki. Ale to pracownia jest miejscem, gdzie Magda czuje się najlepiej. „Od kiedy tu mieszkam, czyli od jakichś sześciu lat, mam poczucie, że to mój najlepszy czas w sztuce. To miejsce ma w zasadzie same zalety i jedną wadę – chciałabym, żeby było trzy razy większe” – śmieje się.

Materiał powstał w ramach projektu Miejsce Artysty, dzięki stypendium z Funduszu Popierania Twórczości ZAiKS.

Tu strona Miejsce artysty