Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

W naszej redakcji są sami psiarze. Na cztery osoby przypadają trzy psy i ani jednego kota. Jednak w naszych rodzinach i wśród znajomych mamy kotów całe zatrzęsienie. Wyobraźcie sobie, że książka, którą napisała Małgorzata Biegańska-Hendryk – „Rozmowa z kotem” jest interesująca i wciąga nawet osoby kompletnie nie znające się na kotach. Autorka, behawiorystka, zoodietetyczka i technik weterynarii kotami zajmuje się od piętnastu lat. Jej książka to kompleksowy poradnik, z którego dowiedzieć się można jak organizować kocią przestrzeń, kocie posiłki, jak koty pielęgnować i jak się z nimi bawić.

We wstępie autorka zaprasza na „podróż po meandrach kociej psychiki – zawiłych, złożonych i jeszcze do końca niezbadanych. (…) Koty nie pytają o pozwolenie, tylko wchodzą do naszego życia, czy tego chcemy czy nie.”

A my zapraszamy do lektury krótkiej rozmowy z osobą, która zna się na kotach tak bardzo jak to tylko możliwe.

Proszę powiedzieć czym dokładnie się pani zajmuje i na czym polega pani praca?

W swojej działalności łączę kompetencje behawiorysty, dietetyka zwierzęcego oraz technika weterynarii, pomagając opiekunom kotów w rozwiązywaniu problemów ich podopiecznych. Analizuję przypadki kocich zachowań, określam czy dany problem jest faktycznie zaburzeniem, czy też może zachowaniem prawidłowym, ale nieakceptowanym przez opiekuna, układam zalecenia do pracy behawioralnej ze zwierzęciem, modyfikuję diety, dobieram odpowiednie suplementy wspomagające. Często wysyłam pacjentów na badania, bo aż 75% problemów z zachowaniami u kotów ma podłoże medyczne. Później, na podstawie otrzymanych wyników, dobieram dalsze postępowanie. Jestem też wsparciem w opiece nad zwierzętami z chorobami metabolicznymi o charakterze dietozależnym – a więc układam odpowiednie zalecenia dietetyczne dla kotów np. z problemami z pęcherzem, zapaleniem jelit czy przewlekłą chorobą nerek. W ogólności można by powiedzieć, że tłumaczę z kociego na ludzki to, co kotom jest potrzebne, a potem wyjaśniam opiekunom jak te potrzeby realizować.

Dla kogo jest pani książka? Czy przyda się wyłącznie miłośnikom kotów?

To książka dla każdego, kto chce poznać koty i ich potrzeby. Jest połączeniem poradnika, omówienia badań naukowych na temat kocich zachowań i potrzeb oraz moich osobistych doświadczeń. Jej zadaniem jest edukować, ale też obalać część mitów jak np. ten o kociej złośliwości czy też o tym, że kot niewychodzący to kot nieszczęśliwy. Jest w niej zatem różnorodna wiedza poparta konkretnymi przykładami, uważam bowiem, że to najlepszy sposób na dotarcie do świadomości czytelnika.

 Jak i jak długo pracowała pani nad książką? Czy są to zebrane doświadczenia z pracy behawiorystki?

Samo pisanie zajęło mi osiem tygodni wytężonej pracy, natomiast to, co w książce przedstawiłam, przychodziło do mnie latami. W behawioryzmie, podobnie jak w dietetyce zwierzęcej, stale coś się zmienia, pojawiają nowinki i modyfikacje, trzeba więc stale się dokształcać i być na bieżąco. Mój pierwszy poradnik, pisany w 2014 roku, z punktu widzenia tego, co wiemy dziś o pewnych kwestiach, powoli staje się w niektórych fragmentach nieaktualny. Dlatego warto odświeżać wiedzę i przekazywać ją w tej najbardziej aktualnej formie. Co do moich doświadczeń, to oczywiście, na nich też bazowałam , jednak swoją pracę warto popierać naukową wiedzą i właśnie to starałam się w tym poradniku zamieścić.

Komu stanowczo odradza pani przygarnięcie kota?

Na pewno temu, komu się wydaje, że „kot to taki mały pies” – że można go traktować jak psa i wymagać od niego tego samego, czego wymagamy od psa: posłuszeństwa, bezwzględnej lojalności i wylewności w kontaktach. Koty to zwierzęta o bardzo złożonych osobowościach i potrzebach, które często niechętnie podlegają zewnętrznemu modelowaniu. Żeby być przyjacielem kota trzeba CHCIEĆ i UMIEĆ go słuchać, uczyć się o nim i od niego i akceptować jego kocie potrzeby. Jeśli ktoś nie jest na to gotów, to nie sądzę, by wzięcie kota pod dach zakończyło się szczęśliwie.

A może komuś szczególnie pani przygarnięcie kota poleca?

W moim odczuciu kot to dobry towarzysz dla osób, które lubią spędzać czas w domowym zaciszu, mają możliwie stabilny tryb życia i marzą o przyjacielu, który będzie obok, ale nie będzie się narzucał. To m.in. powód, dla którego ja sama wybrałam koty a nie np. psa: psy są dla mnie zbyt ekspresywne i gwałtowne w zachowaniach. Koty to takie połączenie arystokratów z kosmitami – często błądzą sobie myślami we własnym świecie, ale jednocześnie potrafią być z nami niesamowicie zżyte na swój piękny, koci sposób.

A teraz kilka problemów naszych czytelników-kociarzy:

– Magdalena: Moja kotka przyzwyczaiła się do tego, że wypuszczam ją rano na spacer (mieszkam w bloku) i codziennie piszczy pod drzwiami i drapie w drzwi, żeby wyjść. Ale czasem pracuje długie godziny i nie mam możliwości jej wypuścić, czy da się ją jakoś odzwyczaić od tego
wychodzenia? Boję się próbować…

Zdecydowanie trzeba przepracować ten temat. Wypuszczanie kotki bez nadzoru to nie tylko narażanie jej na ogromne niebezpieczeństwo, włącznie z utratą zdrowia i życia, ale także koszmarny wpływ kota jako ekologicznego szkodnika na okoliczną przyrodę (to, że kotka nie przynosi do domu upolowanych ofiar, nie oznacza, że nie zabija na zewnątrz, ponieważ to jest drapieżnikiem bez skróconego łańcucha łowieckiego z bardzo silnym popędem łowieckim). Przede wszystkim należy zacząć od zabezpieczenia mieszkania tak,by kotka mogła korzystać z osiatkowanego okna lub balkonu jako formy kontaktu z zewnętrzem. Do tego być może warto będzie dodać regularne spacery na szelkach i smyczy a do tego sporo stymulacji zabawowej w warunkach domowych. W takim przypadku świat domowy musi się stać ciekawszy niż to, co za oknem – zadbanie o to jest więc obowiązkiem i zadaniem kociego opiekuna.

– Kasia: Mieszkamy na wsi. Kota mamy od niedawna. Ostatnio wpakował się pod auto i wyszedł cały brudny, postanowiłam go umyć pod prysznicem. Od tego czasu ciągle się drapie i otrząsa. Co robić? Weterynarz?

Przede wszystkim PRZESTAĆ WYPUSZCZAĆ KOTA BEZ KONTROLI bo to dla niego ogromne zagrożenie. A wszelkie niepokojące zachowania ZAWSZE należy w pierwszej kolejności konsultować z lekarzem prowadzącym, by wykluczyć medyczne podłoże problemu.

– Szymon: Mamy dorosłego, temperamentnego jacka teriera, bardzo chcielibyśmy przygarnąć kota, znajomym okociła się kotka, czy są szanse, że pies dogada się z kotem? Od czego zacząć ich ewentualną znajomość?

Nie jestem w stanie odpowiedzieć, ponieważ tutaj w pierwszej kolejności należy ocenić charakter psa i szanse na wprowadzenie jakiegokolwiek zwierzęcia na jego terytorium. Stąd też zalecam kontakt z psim behawiorystą, który pozna psiaka i wypowie się na ten temat po konsultacji.

– Hela: Czy da się pozbyć alergii na sierść kota?
To pytanie w zasadzie należy skierować nie do behawiorysty, ale do alergologa. Ja mogę jedynie zaznaczyć, że nie uczula sama sierść, lecz białko zawarte w kociej ślinie a podatność na alergen jest różna w zależności od konkretnego zwierzaka (jedne koty uczulają bardziej niż inne). Szczegóły ewentualnej terapii odczulającej należy jednak omówić z ludzkim lekarzem.

Tu kupisz książkę

A tu blog autorki książki