Pocztówka z wakacji
Nasze chłopackie wojaże w gronie przyjaciół, z wyjazdu na wyjazd, stają się coraz bardziej, żeby dobrze dobrać tutaj słowo… emeryckie. I to wspaniale. Ciepłe ręczniki, miękkie szlafroki, klapeczki i czepki, w których nikt nie wygląda dobrze. Do tego pijalnie wody (różnorodność i bogactwo smaku i aromatu gwarantowane) oraz jadłodajnie i cukiernie, o których powiedzieć że są retro, to nie powiedzieć nic.
Sanatoria i zakłady wodolecznicze, ta cała otoczka i infrastruktura oraz towarzysząca im zwykle niebanalna architektura, to miejsca wyjątkowo egalitarne: wszyscy w czepkach, wszyscy w tym samym wodno-leczniczym sosie, wszyscy z prawdziwymi, lub nieco podkręconymi przez wyobraźnię, objawami chorób wszelakich. A wśród emerytów i rencistów poszukujący sposobu na zachowanie młodości. Pić nie umierać, chciałoby się rzec.
Nasz ostatni emerycki przystanek to Lądek Zdrój i tamtejsze zakłady uzdrowiskowe, których historia sięga XIII wieku. Jak i co, niewielkie, ledwo ledwo sześciotysięczne miasteczko położone w paśmie Gór Złotych, czerpie z naturalnego bogactwa regionu? Ano wodę, źródlaną, której ujścia z podziemi strzegą Wojciech, Dąbrówka i inni patroni lądeckich zakładów balneologicznych. Bo woda z okolic Lądka (tego prawdziwego, nie na wyspach) jest wyjątkowa, to zawierające radon cieplice siarczkowe i fluorkowe, idealne dla osób z chorobami reumatycznymi, ortopedycznymi i neurologicznymi.
Choć cały lądecki zakład to kilkanaście oddziałów, najbardziej reprezentacyjnym budynkiem jest tutaj dawny Marienbad, a dzisiaj, zwany znacznie bardziej familiarnie, zakład przyrodoleczniczy „Wojciech”. To neoklasycystyczna budowla na planie centralnym, której kopuła skrywa umieszczony w środkowej część budynku okrągły basen wypełniony lądecką wodą termalną. Wystrój wnętrza części głównej jest inspirowany łaźniami tureckimi, co zdecydowanie robi wrażenie. Nie na codzień masz przecież szansę zażyć kąpieli w okrągłym basenie do którego wchodzisz po marmurowych stopniach pod okazałym portykiem, a wynurzając się z wody masz nad sobą zdobioną niczym w barokowym kościele kopułę. Na piętrze budynku, nad basenem, po okręgu, znajduje się natomiast pijalnia wody oraz marmurowe XIX-wieczne wanny do relaksujących ciało i umysł kąpieli perełkowych.
Ponoć sytuacja z pandemią coronawirusa ma się uspokoić dopiero za jakiś czas. Podróże, te małe i te większe, do tego czasu lepiej pozostawić w sferze planów – tych, nikt nam przecież nie reglamentuje. Patrzenie w przyszłość z optymizmem i nadzieją, to jedyne rozwiązanie w tym trudnym dla nas wszystkich czasie.