Półka z książkami: Asteroid i półkotapczan
Jest marzec 1945 roku. Już drugiego dnia po przyjeździe do Warszawy czterdziestoletnia wówczas Wanda Telakowska wędruje wśród ruin na brzeg Wisły, skąd przedostaje się barką na praską stronę miasta. W nowej rzeczywistości z centralnie planowaną gospodarką upatruje szansę na realizację przedwojennych pomysłów dotyczących życia artystycznego. Dociera do kompleksu budynków przy ulicy Targowej, gdzie mieszczą się siedziby ministerstw i innych instytucji państwowych i gdzie na schodach spotyka malarza, Aleksandra Rafałowskiego. Gdy ten dowiaduje się, że dawna znajoma przyszła w poszukiwaniu zajęcia, z miejsca zatrudnia ją w Wydziale Planowania Departamentu Plastyki Ministerstwa Kultury i Sztuki, w którym właśnie objął stanowisko dyrektora. Prowadzi ją na dół, gdzie można zjeść podawaną z kotła gorącą zupę. Jakiś czas później w stołówce Wanda Telakowska dzieli się z nieznanym sobie głodnym mężczyzną kartką na zupę. Jego wdzięczność będzie cenna, bo owym nieznajomym okazuje się Leon Kruczkowski, późniejszy wiceminister kultury.
Wydział Planowania zajmuje się sprawami produkcji szkła, ceramiki, tkanin, mebli i zabawek. Pracującym tam artystom – między innymi Marii Skoczylas-Urbanowicz, Annie Śledziewskiej oraz Marii Steiber – bliska jest spuścizna Warsztatów Krakowskich oraz Spółdzielni „Ład”. W tradycji ludowej widzą źródło inspiracji dla twórców projektujących na potrzeby przemysłu. Niestety, Wydział przetrwa jedynie do października 1945 roku, zatem nie zdąży wiele zdziałać. To jednak wystarczy, by dostrzec charyzmatyczną Wandę Telakowską.
We wrześniu podczas I Ogólnopolskiego Zjazdu ZPAP w Krakowie Wanda Telakowska wygłasza referat, w którym postuluje zniesienie podziału nieprzystającego do nowych czasów – na sztukę czystą i użytkową – a także zbliżenie sztuki i życia codziennego. Mówi o udziale artystów w produkcji przemysłowej i rękodzielniczej, który ma zaowocować pojawieniem się w sprzedaży estetycznych produktów codziennego użytku. Myślą przewodnią jest dla niej „piękno na co dzień i dla wszystkich”. Referat, delikatnie mówiąc, nie spotyka się z entuzjazmem plastyków. Nowa wizja sztuki jawi im się jedynie jako wspieranie poczynań władzy ludowej, a do tego nie zamierzają przyłożyć ręki. Telakowska wspomina, że została obrzucona inwektywami, a zebrani niemal jednogłośnie zadecydowali, że referat nie może ukazać się drukiem, bo godzi w ich interesy. Środowisko krakowskie gotowe jest bronić czystości sztuki przez duże „S”. Stanowisko oburzonych artystów znajduje odbicie w ogłoszonym w 1947 roku przez Radę Szkolnictwa podziale na dwa rodzaje szkół artystycznych (o tym za chwilę).
CZAS POWROTÓW
Pod koniec 1945 roku Wanda Telakowska organizuje w Ministerstwie Kultury i Sztuki Wydział Wytwórczości. Przechodzi do niego część pracowników z Wydziału Planowania, a Telakowskiej przypada funkcja naczelnika. Zadaniem nowo powołanej instytucji jest projektowanie wzorów przedmiotów użytkowych nie na potrzeby przemysłu, lecz niewielkich warsztatów, w których byłyby produkowane przy użyciu miejscowych surowców. Niezbędni są projektanci, toteż praca Telakowskiej sprowadza się w dużej mierze do odszukiwania rozproszonych po kraju i świecie artystów i zachęcenia ich do podjęcia współpracy z Wydziałem. Zwraca się do polskich ambasad, aby te pomogły odszukać wybitnych plastyków i ułatwiły im powrót do kraju. Czasem się to udaje. Telakowska i Skoczylas-Urbanowicz jeżdżą razem otrzymanym z przydziału samochodem z demobilu, tak zwaną komandorką, do Łodzi, Krakowa, Zakopanego, by nawiązać bezpośredni kontakt z artystami. Opublikowany zostaje także apel zachęcający artystów do współpracy, zawierający informację o możliwości podjęcia przez nich praktyk zawodowych w zakładach produkcyjnych. Do kierowników zakładów Wydział Wytwórczości wysyła pisma zawiadamiające, że mogą oni zgłaszać zapotrzebowanie na nowe wzory. Mimo to nie pojawia się praktycznie żaden odzew.
Pracownicy Wydziału Wytwórczości błyskawicznie przekonują się, że kilkuletnia przerwa w pracy oraz ciężkie wojenne doświadczenia poskutkowały, nawet u bardzo utalentowanych artystów, impasem twórczym, który trzeba pomóc im przełamać. Plastycy w celach zarobkowych imają się różnych zajęć, najczęściej niezwiązanych z ich wcześniejszą aktywnością. Wydział skupuje od nich projekty, oferując niewielkie, jednak znaczące w sytuacji powojennej biedy wynagrodzenia. Zofia Butrymowicz wspomina, że chodzi o wsparcie dla plastyków, którzy po wojnie zwyczajnie nie mają z czego żyć. Skupowane „wzory dla przemysłu” często zupełnie się dla przemysłu nie nadają, ale nie to jest najważniejsze. Współpraca z Wydziałem Wytwórczości pozwala wielu plastykom przezwyciężyć wewnętrzne i organizacyjne trudności, co pomaga im wrócić do działalności artystycznej. Z instytucją tą współpracują także ludzie bez wykształcenia plastycznego, jednak zdolni i rozumiejący potrzebę projektowania przedmiotów dopasowanych do nowych czasów. Dla Wydziału istotna jest współpraca ze znanymi artystami – i to nie ze względu na dostarczane przez nich projekty (które najczęściej i tak nie spełniają wymogów produkcji seryjnej), ale ze względów wizerunkowych – inni mają zobaczyć, że ważne nazwiska popierają ideę wzornictwa przemysłowego.
Chociaż Wydział Wytwórczości zostaje powołany pod koniec 1945 roku, już wówczas udaje mu się podpisać 28 umów z artystami, a w następnym roku – 175. Zamówienia dotyczą między innymi wyrobów szklanych i ceramicznych, wiklinowych, wzorów tkanin i haftów, mebli, odzieży, zabawek. Wzory projektowane są w oderwaniu od zapotrzebowania przemysłu, gdyż ten nie składa jeszcze zamówień. Wanda Telakowska po prostu gromadzi różne obiekty, co pozwala artystom oswoić się z koncepcją projektowania przedmiotów codziennego użytku.
Gdyby nie to, że wówczas mogłam trochę im pomagać finansowo ze skromnych funduszy Ministerstwa Kultury, a potem z bardzo dużej pomocy finansowej Ministerstwa Przemysłu i Handlu, to myślę, że wielu z nich nie nawiązałoby ze mną żadnej współpracy. Ale bieda ich przyciskała, wobec tego prosząc o dyskrecję, projektowali wzory, na przykład na tkaniny, uważając, że jest to jakaś hańbiąca sprawa, bo ten czy ów uważał się za genialnego malarza czy za genialnego rysownika. – wspomina Telakowska.
Przedstawiciele Wydziału Wytwórczości jeżdżą także po zakładach produkcyjnych i sprawdzają, jakie wzory są tam wytwarzane i czy spełniają one wymagania stawiane nowoczesnym i funkcjonalnym przedmiotom. Po wojnie, z braku innych, nadal produkowane są wzory przedwojenne, głównie niemieckie (z racji położenia geograficznego hut szkła i fabryk). Rezultatem inwentaryzacji jest zatem nieunikniona diagnoza, którą dobrze oddaje opinia Wandy Telakowskiej: „Formy straszne, dekoracje skandaliczne, poziom pracowników pod względem wyrobienia plastycznego niedopuszczalny! Artyści muszą pomóc”. Stąd wywodzi się główny cel, jaki stawia sobie Wydział Wytwórczości: zainicjowanie współpracy artystów z odradzającym się przemysłem i zakładami rzemieślniczymi.
Wydział nawiązuje współpracę z centralnymi zjednoczeniami różnych gałęzi przemysłu, co pozwala mu organizować nie tylko praktyki w zakładach, ale także ich zwiedzanie i kursy zawodowe dla plastyków. Ci ostatni wysyłani są do fabryk, aby przygotować nowe wzory, organizowane są także konkursy na projekty przedmiotów użytkowych. Doświadczeni artyści rozpoczynają współpracę z przemysłem już w 1946 roku, pracując w fabrykach jako projektanci, kierownicy artystyczni czy doradcy. Stanisław Ptaszyński zostaje doradcą artystycznym Zjednoczenia Hut Szkła Okręgu Dolnego Śląska, Olgierd Szlekys i Władysław Wincze – kierownikami artystycznymi w Centralnym Zarządzie Przemysłu Drzewnego. Władysław Wołkowski obejmuje kierownictwo artystyczne w zakresie produkcji wikliniarsko-koszykarskiej, natomiast Helena i Stefan Gałkowscy kierują wzorcownią gobelinów i dywanów w krakowskiej fabryce „Wanda”.
Zadaniem Wydziału Wytwórczości jest także opieka nad twórczością ludową, co oznacza ratowanie już działających ośrodków i wspieranie powstawania kolejnych. Czerpiąc z przedwojennych doświadczeń „Ładu” i Warsztatów Krakowskich, współpracownicy Telakowskiej stawiają sobie za cel wprowadzenie na rynek przedmiotów nawiązujących do rodzi mej twórczości ludowej, która w ich odczuciu daje szansę na przywrócenie ciągłości polskiej sztuki. Pierwszy „projektancki kolektyw” powstaje w 1945 roku z inicjatywy Eleonory Plutyńskiej, która rozpoczyna współpracę z tkaczkami z białostockich wsi, chcąc wskrzesić tradycje tworzenia dwuosnowowych tkanin sokólskich. W zakopiańskich szkołach działają: Maria Łomnicka-Bujakowa organizująca warsztaty z hafciarstwa i koronkarstwa oraz Krystyna Szczepanowska-Miklaszewska ucząca tworzenia tkaniny artystycznej – obydwie w ramach prac Spółdzielni Samopomocy Chłopskiej. W Zakopanem działa także znany ceramik i rzeźbiarz Antoni Kenar, który prowadzi kursy zabawkarstwa i ceramiki.
W 1946 roku Wydział Wytwórczości wraz z Wydziałem Sztuki Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz Związkiem Samopomocy Chłopskiej organizują pierwszą po wojnie dużą wystawę pod nazwą „Przemysł ludowy i rękodzieło artystyczne”. Ekspozycja, na którą trafiają 484 obiekty autorstwa 25 plastyków, zostaje otwarta dla publiczności w lutym w Muzeum Narodowym w Warszawie. To duże osiągnięcie, zważywszy, że zaledwie rok wcześniej miasto było morzem ruin. Jako że tematyka wystawy jest ściśle związana z życiem codziennym, stanowi ona coś w rodzaju symbolu odrodzenia szczególnie dotkniętej wojną Warszawy. Jest sygnałem, że wojna nie zaprzepaściła polskich tradycji artystycznych. Na wystawie nie są faworyzowane ani dzieła zawodowych plastyków, ani wyroby sztuki ludowej, za to podkreśla się ich wspólne tradycje i wzajemne oddziaływanie.
Katarzyna Jasiołek – absolwentka Filologii Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Pisała o nowych technologiach do „Komputer Świata” i na potrzeby innych projektów RASP, a wcześniej także o mediach i o technologii od strony biznesowej. Obecnie regularnie publikuje w magazynie branżowym „Szkło i Ceramika”, pisuje katalogi, których tematyką jest design i wzornictwo. Prowadzi blog Heliotrop (heliotropvintage.pl) o wydarzeniach związanych z wzornictwem, architekturą, fotografią, modą, a także pod marką bloga – podcast, do którego zaprasza twórców, rzemieślników, kolekcjonerów i inne osoby, związane z designem. Pisze książki o wzornictwie. Dla Marginesów przygotowuje dwie biografie: Hanny Lachert – projektantki kultowych dziś mebli, w tym krzeseł „Muszelka”, i Danuty Duszniak – projektantki ceramiki i serwisów projektowanych do dziś.