Rozmowa: Ekspert od denimu
Jego znaki rozpoznawcze to znoszone, charakterne jeansy oraz biały t-shirt. Nuda? W życiu! To po prostu minimalizm i konsekwencja. Z Łukaszem Kosterą, denimowym ekspertem (nie mylić z freakiem!) oraz dyrektorem kreatywnym marki BIG STAR rozmawiamy o, a jakże!, tradycji, denimie oraz 40. urodzinach marki, która właśnie przechodzi rewolucję.
Mateusz Bzówka: Opowiedz proszę czym jest dla ciebie tradycja.
Łukasz Kostera: Może nie zabrzmi to odkrywczo, ale dla mnie tradycja to przekazywanie z pokolenia na pokolenie pewnych wzorców. A w kontekście tego czym się zajmuję, tradycja to nieodłączny partner rzemiosła.
MB: Czy można zatem mówić o swego rodzaju tradycji denimu? Nie jest to może najstarszy materiał wykorzystywany przez człowieka do produkcji odzieży, ale z pewnością jeden z najbardziej kultowych.
ŁK: To zdecydowanie. Myślę jednak, że w kontekście denimu, tradycja może być rozumiana jako pewnego rodzaju wiedza, umiejętności oraz doświadczenie. I w tym przypadku obieg wiedzy o denimie startuje w zasadzie już na samym początku, od momentu powstania pierwszych splotów w zakładzie produkcyjnym, w tkalni, gdzie powstają tkaniny. Historia denimu sięga końcówki XIX wieku, więc sposób jego powstawania ulegał i wciąż ulega zmianom. Każda generacja wnosi do tej tradycji coś od siebie – zmieniają się technologie czy surowiec, zmienia się również spojrzenie na denim. Wiesz, na samym początku jeans wcale nie był tym czym jest dzisiaj, nie niósł za sobą tego kulturowego ładunku, z którym obecnie jest kojarzony. Jego wejście do mainstreamu to okres przypadający na II wojnę światową, lata 40. XX wieku, wcześniej wykorzystywany był głównie, z uwagi na swoją wytrzymałość, w produkcji odzieży roboczej czy „do zadań specjalnych” dla poszukiwaczy złota czy dla kowboi.
MB: Kowboje i poszukiwacze złota to pierwszy obrazek, który wyświetla mi się w głowie gdy otwieram szufladkę z napisem denim.
ŁK: No więc widzisz. Istotnym elementem jeśli chodzi o odzież jeansową, jest sam surowiec, z którego ona powstaje. To o tym jest ta historia. Kiedyś użytkownikiem denimu był ten przysłowiowy kowboj w siodle, dzisiaj uległo to oczywiście zmianie, ale niektóre „problemy” wciąż są aktualne, jak na przykład nity w tylnich kieszeniach spodni, które zdarza się, że niekiedy rysują powierzchnie – kiedyś były to siodła, a dzisiaj? Skórzane obicia foteli w autach. Dostaliśmy jakiś czas temu taką „reklamację”, podjęliśmy więc decyzję o usunięciu nitów z tylnich kieszeni i „problem” zniknął – w zamian nitów stosujemy w naszych spodniach rygle.
MB: Jesteś dyrektorem kreatywnym marki BIG STAR. Zastanawia mnie zatem jak wygląda twoje podejście do projektowania.
ŁK: Z projektowaniem ubrań jest podobnie jak z gotowaniem: najważniejsze są składniki. Czy jest coś smaczniejszego niż świeży, chrupiący chleb z masłem? Odpowiedź jest prosta: nie! Jeśli dysponujesz wysokiej jakości surowcem oraz odpowiednimi dodatkami, nie ma prawa żeby dana rzecz, w naszym przypadku para spodni, się nie udała. Jakość materiału, prostota i minimalizm środków wyrazu są dla mnie kluczowe. W projektowaniu nie trzeba kombinować – jakość obroni się sama. Jestem detalistą, ale jednocześnie minimalistą, więc ten tradycyjny, rzemieślniczo-krawiecki charakter naszych ubrań, to dla mnie podstawa.
MB: Wygląd to nie wszystko?
ŁK: Zdecydowanie! Dla mnie ubrania mają przede wszystkim charakter użytkowy i funkcjonalny, wygląd jest oczywiście ważny, ale w moim odczuciu znajduje się on na drugim miejscu. Spodnie muszą być dobrze skrojone i uszyte a wykroje muszą być przemyślane, nie ma tutaj miejsca na błąd. Zdaję sobie sprawę, że nasze podejście do projektowania nie jest dzisiaj popularne, można powiedzieć, że trochę oldschoolowe, ale wierzę a w zasadzie wiem, że tak jak to robimy, robimy to dobrze.
MB: BIG STAR jest marką tradycyjną czy nowoczesną?
ŁK: Trudno na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Gdy myślę o BIG STARZE, myślę o tej marce właśnie jako o czymś kultowym. Nowoczesność technologii i surowców, idzie u nas w parze z klasycznym podejściem do projektowania odzieży. Klasyka się nie starzeje, to jedno. Ale charakter ubraniom nadają przede wszystkim ich użytkownicy, osoby które noszą daną rzecz oraz sposób w jaki to robią. Zwykły biały t-shit może być nudny, ale gdy osoba o nieco bogatszym wnętrzu i ciekawej osobowości założy taką koszulkę, trudno mówić o nudzie. W BIG STARZE nie podążamy ślepo za trendami czy sezonowymi zajawkami. Uważam, i chyba się ze mną zgodzisz, że zwykła denimowa kurtka to rzecz, którą każdy powinien mieć w swojej szafie, nie tylko dlatego że jest praktyczna. Jeansowa katana to ponadczasowy element garderoby, który nigdy nie wychodzi z mody, każdy powinien taką mieć, bez względu na to kim jest, ile ma lat i czym zajmuje się na codzień. Projektując i produkując takie kurtki staramy się łączyć generacje, jesteśmy marką dla każdego, bo jeans jest na tyle ciekawy i ponadczasowy że opiera się upływowi czasu, a przez to, często jest również nośnikiem wielu wspomnień. Taka denimowa katana pamięta twój pierwszy festiwal, wypad ze znajomymi z liceum nad morze czy wieczorne wyjście na miasto z okazji ukończenia studiów. To ważne chwile w życiu każdego człowieka, który gdy dorośnie, może taką kurtkę przekazać młodszemu rodzeństwu czy swoim dzieciom. Ten ładunek emocjonalny jest istotnym elementem kultowości denimu.
MB: A jak ma się to pojęcie tradycji do tegorocznych, okrągłych urodzin marki BIG STAR? 40 lat to zarówno dużo, jak i mało.
ŁK: Te 40 lat istnienia marki to przede wszystkim duży bagaż doświadczeń i historii, które będziemy chcieli w najbliższym czasie opowiedzieć. Nie wychowaliśmy może w tym czasie kilku generacji Polaków i Polek, ale swój wpływ na kształtowanie gustów i wybory konsumenckie dzisiejszych 30-, 40- czy 50-latków już tak. Gdy BIG STAR pojawił się w Polsce na początku lat 90., zastał modową pustynię, na której oazą, marzeniem do spełnienia, okazały się jeansowe spodnie z gwiezdnym logotypem.
MB: Opowiedz o korzeniach BIG STARA. Skąd pomysł aby założyć i prowadzić taką markę.
ŁK: Korzenie BIG STARA sięgają Szwajcarii i 1979 roku, kiedy to dwóch braci bliźniaków postanowiło ją założyć. Dopiero po jakimś czasie, została ona zakupiona przez przedsiębiorców z Polski, to była końcówka lat 90. Można powiedzieć, że jestem przedstawicielem kolejnej generacji, która rozwija tę ideę i tworzy markę. Ten moment od końca lat 90. do teraz był okresem bardzo dużych zmian w Polsce, wszystko ruszyło z tempem i mocą, której mało kto się spodziewał. Z powodzeniem udało nam się przetrwać ten szalony czas i teraz nadszedł moment na zmiany, na wprowadzenie marki na nowe tory. Nie chciałbym jednak wywracać wszystkiego do góry nogami – ludzie, nasi klienci, mieli i wciąż mają sentyment do BIG STARA, to napędza nas do pracy. I teraz będziemy chcieli jeszcze bardziej to wykorzystać i podkreślić w naszych działaniach przy okazji 40. urodzin marki.
MB: Zdradzisz co planujecie z tej okazji?
ŁK: Przede wszystkim do sklepów trafi już niebawem kolekcja ubrań, które zostały przez nas wybrane z archiwów BIG STARA i ponownie wprowadzone do produkcji. Będą to nasze bestsellery z ostatnich 40 lat działalności marki ale przede wszystkim będą to produkty, które przez ten czas były naszymi ulubionymi. Do tego zorganizujemy również huczne przyjęcie, event, ale o tym jeszcze nie mogę za dużo mówić. Drodzy czytelnicy ZŻ, tutaj apel do was: śledźcie nas w naszych kanałach social-media, a z pewnością o wszystkim się dowiecie. Każda z czterech dekad życia marki BIG STAR charakteryzowała się czym innym – lata 80. to okres szwajcarski, lata 90. to etap dynamicznych zmian w Polsce oraz pojawienia się marki na rynku, lata 00. to natomiast czas ekspansji marki – okres szaleństwa i współpracy między innymi z Dodą. A dzisiaj, przyszedł czas na zmiany, które powoli, choć systematycznie, wprowadzamy w życie.
MB: Jak wyglądało twoje pojawienie się w BIG STARZE?
ŁK: Pracuję w BIG STARZE trzynaście lat, to dla mnie szmat czasu. Poznałem w tym czasie masę wspaniałych ludzi, od których nauczyłem się wszystkiego, co wiem o denimie, co wiem o produkcji i projektowaniu odzieży. Nie myśl sobie, że od razu wskoczyłem na dyrektorskie stanowisko, co to, to nie! Z denimem miałem kontakt od dawna, widziałem jak spodnie czy kurtka powstają na każdym etapie produkcji – od belki materiału, przez wykroje, szycie, aż po finalny produkt. Bawiłem się w ogromnych koszach resztek materiałów, to dla mnie bardzo cenne wspomnienia. Zaczynałem od bardzo prostych zadań, powoli, powoli wdrażając się w meandry marki i po czasie awansowałem. Dyrektorem kreatywnym zostałem mniej więcej rok temu.
MB: Można powiedzieć, że denim i wiedzę o nim wyssałeś z mlekiem matki, dorastałeś wśród szwaczek i maszyn do szycia, a w garażu domu w którym mieszkałeś była pierwsza linia produkcyjna.
ŁK: Świat denimowych ekspertów jest stosunkowo mały – nie ma wielu specjalistów, którzy wiedzą wszystko o tym materiale. Ja miałem szczęście, poznać tych najlepszych specjalistów, nie tylko z Polski, ale również ze świata. Wbrew pozorom nie jest to duża społeczność, a już na pewno nie w porównaniu z ogromem produkcji denimu i odzieży jeansowej na całym świecie.
MB: Jesteś „denimowy freakiem”?
Rzeczywiście, jest takie określenie, używane wymiennie z „denimhead”, ale czy uważam się za taką osobę? Nie wiem, chyba nie, to bardzo pojemne określenie. Bardziej widzę siebie jako denimowego eksperta, niż zajawkowicza. Nie oszukujmy się, jeans i wszystko co z nim związane to dla mnie praca, przyjemna, ale jednak praca. W związku z czym siedzenie po 8 czy 10 godzin dziennie nad belką materiału może z czasem trochę stracić ze swej atrakcyjności, delikatnie mówiąc. Nie jestem na tyle wystrzelony w temacie denimu, żeby móc o nim rozmawiać bez końca, nie mam też tak, że wracam do domu i przeglądam do późna próbki materiałów, które przyleciały do mnie z Japonii. Lubię to, ale muszę czasem od tego odpocząć. Chciałbym żebyś jednak dobrze mnie zrozumiał – czas w pracy, który poświęcam ślęcząc nad denimem to moja pasja, spełniam się w tym absolutnie i nie widzę siebie w innym miejscu.
—
Z okazji tegorocznych, zbliżających się urodzin BIG STARA mamy dla was konkurs, w którym do wygrania są 3 podwójne zaproszenia na imprezę urodzinową marki – 8 listopada, w Dawnej Jednostce Wojskowej przy ul. Szwedzkiej 2/4 w Warszawie! Pytanie jest banalnie proste: Które okrągłe urodziny obchodzi w tym roku BIG STAR? Odpowiedzi ślijcie na adres: mateusz@zwyklezycie.pl, czekamy na nie do niedzieli, 2 listopada do północy. Z wygranymi osoba skontaktujemy się drogą mailową. Powodzenia!