Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Muzyka wyznacza jej rytm dnia. Rządzi życiem prywatnym i zawodowym. Na czym się wychowała, co ją porusza do szpiku kości, jakie rytuały wypracowała sobie na co dzień i od święta opowiada Rosalie. 

Marta Mach: Opowiedz o twoim najbardziej wyrazistym wspomnieniu z wczesnego dzieciństwa związanym z muzyką.

Rosalie.: W moim domu od zawsze wybrzmiewała muzyka. Mój tata jest z zawodu elektronikiem. W związku z tym po mieszkaniu walały się stare radia i adaptery. Płyt winylowych ma do dziś niezliczone ilości. Z siostrą doprowadzałyśmy go do szału, gdy z kręcącej się płyty urządzałyśmy karuzelę dla naszych zabawek. Wczesne dzieciństwo spędziłam w Berlinie i nigdy nie zapomnę dnia, w którym rodzice zabrali nas na koncert gospelowy. Nie mam pojęcia, ile miałam wtedy lat, ale pamiętam, jak to na mnie zadziałało… stałam jak wryta i słuchałam z otwartą buzią.

Dużo podróżujesz. Jaka muzyka towarzyszy ci w podróży? 

Najczęściej odsłuchuję nowości. Podróże podczas trasy koncertowej są idealnym momentem na przesłuchiwanie albumów w całości. Najczęściej słuchamy ich wspólnie z moim zespołem. Zawsze padnie jakiś cenny komentarz. Dzięki temu rodzą się nowe pomysły, a czasami nawet niewinne kłótnie.

Szykujcie się na koncert Rosalie. na Salt Wave Festival

A kiedy nie jeździsz, jakie masz nawyki podczas słuchania muzyki w domu?

Lubię mieć spokój. Uwielbiam puszczać muzykę nocą, gdy wszystko wokół już ucichnie. Kolejną opcją jest jazda na rowerze, najlepiej w parze. Wtedy zawsze zabieramy ze sobą głośnik, jeździmy po ulicach Poznania i puszczamy na cały regulator gangsterskie kawałki.

Piosenka energetyk. Co włączasz, gdy już nic ci się nie chce, żeby zaczęło ci się chcieć?

Jest wiele takich utworów, dzięki którym łatwo mi jest zapomnieć o złych emocjach, zazwyczaj nie są to numery szybkie i tak jak mówisz, energiczne. Dla mnie piosenka musi mieć odpowiedni vibe. Najlepszym tego przykładem jest Solange Don’t Touch my Hair. Wystarczy kilka pierwszych dźwięków i mogę działać dalej.

Słuchasz radia?

Wybranych audycji. Uwielbiam adycję Uli Kaczyńskiej w Czwórce, „Program alternatywny” Agnieszki Szydłowskiej, audycje Duszne Granie w radiu Afera, ale jestem również uzależniona od internetowego radia NTS, które zawsze dostarcza mi wielu nowych inspiracji.

Jaki masz stosunek do idoli?

Na pierwszym miejscu musi znaleźć się Beyoncé. Gdyby ktoś mnie obudził w środku nocy i kazał mi zaśpiewać jakąkolwiek jej piosenkę, nawet bym się nie zająknęła. Potem będzie

Masta Ace i płyta A Long Hot Summer. Jest to jedna z tych płyt hiphopowych, którą zapętlałam w podróży nie raz. Nie wiem, czy to kwestia głosu, świetnych tekstów czy vintage’owych bitów, ale dziś uwielbiam ten album tak samo jak po pierwszym odsłuchu. No i Michael Jackson. Był artystą, którego muzyka inspirowała mnie od zawsze. Każdy numer, linia melodyczna, teledysk, taniec sprawiały, że nigdy nie miałam jego twórczości dosyć. Marzyłam o umiejętności tworzenia tak pięknych hooków refrenowych.

Deszczowa piosenka. Taka do siedzenia na parapecie i gapienia się w mokre szyby. 

Ama Lou Tried Up 

To opowiedz jeszcze, jak wygląda twoja praca nad kompozycją? 

Wanna to miejsce, w którym od zawsze wpadam na różne pomysły związane z muzyką. Kocham wodę, czuję się w niej chyba tak samo dobrze jak na scenie. Bardzo często puszczam sobie bity od producentów, robiąc sobie kąpiel, i próbuję wymyślać nowe melodie, teksty. Bardzo ważne jest też światło, im ciemniej, tym lepiej. Zazwyczaj nagrywam w studiu u Enveego. Jak tylko tam wchodzę, wyczuwam palo santo i widzę przygaszone światła, dobrze się w tej kwestii rozumiemy.

Praca nad kompozycją? U mnie wszystko zaczyna się od melodii, zaczynam śpiewać w wymyślonym języku, który jest połączeniem angielskiego i polskiego. Dopiero później, kiedy już stworzę całą linię melodyczną, zaczynam pracę nad tekstem. Od niedawna próbuję odwrócić ten proces i skupić się najpierw na słowach do utworu, co wcale nie jest takie proste. Nie ma określonego przepisu na nagranie piosenki, wszystko zależy od wielu czynników takich jak stres, szczęście, złość, zła pogoda, ból brzucha, czy nawet kiepski obiad… Ważne, żeby być zawsze szczerym i na siłę nie odcinać się od tych wszystkich emocji, które nam na co dzień towarzyszą.

Koncert Rosalie. na Salt Wave Festival

Lotnisko / Jastarania, Hel 24.08

www.saltwave.pl