Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Wśród czynników kultowości, które można etnograficznie badać, są takie zagadnienia jak tożsamość, media, społeczność, tradycja, potrzeba osadzenia się w historii oraz przedmioty i nasza z nimi relacja. To ostatnie najpełniej wyraża się w nazwie projektu”. Rozmawiamy z Anną Grunwald, kierowniczką Działu Edukacji w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie, autorką projektu „Rzeczy kultowe”, oraz Aleksandrem Robotyckim, etnografem, współautorem projektu.

Ola Kozak: Jest pani autorką projektu Rzeczy Kultowe”, którego założeniem jest podjęcie dyskusji na temat zjawiska kultowości. Na czym dokładnie polega metoda projektu i skąd wziął się pomysł?

Anna Grunwald: Pomysł zajęcia się rzeczami kultowymi dojrzewał we mnie od jakiegoś czasu. Z racji tego, że zajmuję się w Muzeum edukacją, nieustannie poszukuję płaszczyzny skomunikowania się i spotkania z publicznością, uwzględniając szeroko pojmowany profil muzeum – etnografię, antropologię. Nasza dziedzina stwarza nam możliwości inicjowania dyskusji na temat rozmaitych fenomenów współczesności, które poruszają emocje i wyobraźnię ludzi. Tak było przy projektach dotyczących futbolu, dziecięcego kolekcjonowania czy w ostatnich latach przy tworzeniu kolekcji współczesnych, prezentowanych w formie wystaw, jak sentymentalna Ekspedycja’88” zabierająca nas w podróż do świata rzeczy sprzed 30 lat, czy Millenium” – prezentująca powtarzalność trendów od obiektów etnograficznych z początków XX wieku, poprzez przedmioty z zaawansowanych technologicznie materiałów pochodzące z okresu millennium, po najbardziej współczesne, jak ogrodnictwo miejskie, tworzone zgodnie z ideą zero waste, czy wegańskie ubrania. Z pracą nad projektem „Rzeczy kultowe” łączy się nieustannie stawiane sobie pytanie o kształt nowoczesnego muzeum etnograficznego i kierunki rozwijania kolekcji muzealnych z mojej perspektywy, jako osoby zajmującej się edukacją różnych grup odbiorców. W tym procesie najbardziej interesuje nas znalezienie formuły na wzbudzenie zainteresowania publiczności wybranym tematem, który z jednej strony powinien odwoływać się do rzeczywistości znanej i bliskiej, z drugiej zaskakiwać. Ważne jest też dla mnie eksplorowanie obszarów, które stwarzają naturalną możliwość dialogu międzypokoleniowego i międzykulturowego i które nie budzą poczucia niekompetencji u odbiorców, a zainteresowanie i chęć wypowiedzenia się. Dlatego pisząc projekt „Rzeczy kultowe”, założyłam z góry, że powinien składać się z trzech równoważnych modułów – badawczego, animacyjnego i wystawienniczego. Formuła projektu spodobała się i dzięki dofinansowaniu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ze środków Funduszu Promocji Kultury w programie Edukacja Kulturalna oraz Samorządu Województwa Mazowieckiego możemy go realizować w latach 2018-–2020, koncentrując uwagę naszych odbiorców na kultowości.

OK: Czy temat kultowości stanowi obszar zainteresowań etnografów?

Aleksander Robotycki: Dla wielu osób nie jest to oczywiste, a tak się składa, że etnografia „od zawsze” zajmuje się tak naprawdę codziennością. Nawet kiedy badała życie członka plemienia czy innej izolowanej społeczności, ten rys był wciąż w tych dziedzinach refleksji obecny, niemniej nie jest już dominujący – to analizowała codzienność. Z czasem „innego” zaczęliśmy poszukiwać bliżej nas, aż w końcu sami się nim staliśmy – w takim sensie, że potrafimy się zdystansować i patrzeć na siebie oraz kulturę, którą tworzymy, jako na obiekt analizy. A co do samego tematu kultowości, choćbyśmy byli nie wiadomo jakimi idealistami, musimy przyznać, że aspekt ekonomiczny dominuje obecnie w kulturze. Współcześnie angażujemy się w świat rzeczy emocjonalnie, a nie praktycznie, i to w dużym stopniu wykorzystuje marketing wraz z metodami budowania tożsamości i wizerunku marki. Poprzez współczesne media, przekraczające wszelkie geograficzne czy kulturowe granice, budowane są pewne wspólne płaszczyzny. Możemy zapytać: czy Hindus, rdzenny Amerykanin i Francuz wskażą tę samą rzecz jako czynnik kultowości w Gwiezdnych wojnach? Kultowość nie wyznacza jakiegoś „plemienia”, ale wskazuje miejsce, gdzie skrywa się coś interesującego, co wielu z nas przyciąga. Tak więc wśród czynników kultowości, które można etnograficznie badać, są takie zagadnienia jak tożsamość, media, społeczność, tradycja, potrzeba osadzenia się w historii oraz przedmioty i nasza z nimi relacja. To ostatnie najpełniej wyraża się w nazwie projektu „Rzeczy kultowe”.

OK: Do kogo skierowana jest ankieta będąca częścią projektu?

AG: Ankieta badawcza (badanie ilościowe) umieszczona w internecie oraz popularyzowana przez nasze social media skierowana jest do wszystkich grup odbiorców. Mamy świadomość, dzięki raportowi z pierwszego roku realizacji projektu, że dociera ona głównie do osób aktywnych w sieci, młodszych, aczkolwiek grupa 60+ też ma swoją reprezentację.AR: Ankieta skierowana jest do ludzi posiadających świadomość lub wewnętrzną intuicję istotności obecności rzeczy w naszym życiu – proszę zerknąć na swoje buty, czemu są takie a nie inne? Ale obecności wzbogaconej o wartości pozapraktyczne. Dlatego też nie jest skierowana do najmłodszych, tylko do tych już nauczonych posiadania i kupowania – ktoś inny by powiedział „zepsutych” konsumpcjonizmem. Posiadanie jest rodzajem imperatywu, w przypadku kultowości wyrażonym zwrotem must have – dla niektórych obowiązkiem, a dla innych nałogiem.

OK: Czego oczekujecie po wynikach badań?

AG: Założyliśmy, że badania kultowości i rzeczy kultowych będziemy prowadzić przez dwa lata realizacji projektu – w latach 2018 i 2019. Z jednej strony będzie to ankieta jako badanie ilościowe oraz badania jakościowe w dziewięciu grupach fokusowych – wiekowych (2018) i społecznych, zawodowych (2019). Chcemy dowiedzieć się, co dla Polaków – z różnych grup – jest kultowe, jakie przedmioty, zjawiska, osoby. Pierwsze wyniki badań z 2018 roku posłużyły nam do stworzenia instalacji – wystawy efemerycznej „Rzeczy kultowe vol. 1”, którą od 18 maja można oglądać w Muzeum. Ale na tym nie koniec, czekamy na kolejne głosy.

AR: Ankieta i badania są wynikiem braku możliwości jednoznacznego określenia tego, co jest kultowe, i odbiciem faktu, że sami się nad tym zastanawiamy. Celem jej – jak większości ankiet – jest poznanie preferencji. Z tą różnicą, że my w następstwie tych badań nie chcemy nic sprzedać, a raczej doprecyzować – nazwijmy to – algorytm kultowości. On pozwoli nam dokonać wyboru rzeczy, a może i wyznaczy kierunek jednej z kolekcji, bo potencjał jest w tym ogromny. Nie sądzę, aby w wyniku analizy ankiety powstała księga niezbędnych wartości kultowych czy przepis na kultowość.

OK: Jakie warunki powinna spełniać rzecz czy idea, żeby nazwać ją kultową?

AG: Powinna być na swój sposób ponadczasowa – budząca emocje i pożądanie, aczkolwiek często zakorzeniona w czasach, w których powstała (generacyjna), co wiąże się nierzadko z towarzyszącą jej „legendą”, jak to współcześnie powiedzielibyśmy story. We współczesności ma to szczególne znaczenie tożsamościowe i przekłada się bezpośrednio na zjawiska kulturowe i zachowania rynkowe.

AR: Z czymś kultowym nie jest jak z rzeczą z określonego regionu czy stylu, że ma konkretną cechę, która określa jej przynależność, jak na przykład charakterystyczny gadzik w podhalańskiej listwie. Rzecz kultowa to nie produkt regionalny, choć produkt regionalny może się stać kultowy, a co o tym decyduje? To bardzo złożona kwestia. Według mnie niezbędne są następujące czynniki: psychologiczny (emocja i przywiązanie), ekonomiczny (kształtowanie popytu), społeczny (przynależność do grupy) i kulturowy (tożsamościowy). Choć brak któregoś z nich nie determinuje, że coś kultowe się nie stanie.

OK: Czy kultura tradycyjna może być kultowa?

AG: Ponieważ nie jestem etnografką, śmiało powiem, że może być i jest. Strój, muzyka, taniec, przedmioty, rytuały z kultur tradycyjnych różnych regionów świata weszły na stałe do współczesnej kultury i pojawiają się w różnych okresach i odsłonach, jak rękodzieło, tatuaż, czy nawet broda, które przeżywają obecnie swój kolejny renesans.

AR: Może, ale po co? Ona ma swoją przestrzeń opisaną użytym w pytaniu słowem „tradycyjna”. I szczerze mówiąc, chciałbym, żeby w niej pozostała. Choć podejrzewam, że to, co teraz określane jako kultura tradycyjna, może wrócić za około piętnaście lat jako kultowe. Ale to raczej związane jest ze sposobem przedstawiania i promocji – utowarowieniem – tego, co tradycyjne, niż z jakimiś immanentnymi cechami tradycyjnego.

OK: Co dla was jest kultowe?

AG: Nie będę oryginalna – kultowa jest dla mnie muzyka lat 60., czyli The Beatles, The Rolling Stones i The Doors, którą uwielbiam i o której wiem, że nadal wychowują się na niej kolejne pokolenia. Większe znaczenie mają dla mnie kultowa muzyka, książki czy filmy kształtujące kody kulturowe kolejnych generacji niż przedmioty.

AR: Mam kłopot z odpowiedzią na to pytanie, bowiem cierpię na syndrom wyuczonego pragmatyzmu: nie przywiązuję się do rzeczy, muzyki słucham, ubrania noszę, z różnych sprzętów korzystam. Ale jest jedno miejsce, które mógłbym określić kultowym, to tak zwane Miasteczko. Krakowscy klepacze pomarańczowej kulki wiedzą, o co chodzi.

Zapraszamy na stronę muzeum