Dobra w prezencie dla ciała
Jak co roku radzimy, jak przyjemnie i bez stresu przebrnąć przez szał świątecznych zakupów. I jak zwykle podkreślamy: nie ilość, a jakość się liczy. Dziś selekcja dla ciała i zdrowia.
Upominki około-kosmetyczne mają dwie podstawowe zalety. To świetny pomysł na prezent dla minimalistów, którzy pomnażaniom przedmiotom w domu mówią zdecydowane „nie”. To dary z gatunku przydatnych, które prędzej czy później zostaną zużyte, lecz w chwilach użytkowania dają przyjemność i poczucie luksusu. W tym roku stawiam też na zdrowie.
Ewelina: Kosmetyków z tzw. „kolorówki” mam w swojej kosmetyczce trzy na krzyż. Jeśli już decyduję się użyć podkładu, różu albo cieni, sięgam po Annabelle Minerals. Mają „krótki” i dobrze przemyślany skład: mika rozświetla i optycznie spłyca drobne zmarszczki, tlenek cynku matuje i wspomaga cerę problematyczną, dwutlenek tytanu kryje wszelkie zaczerwienienia, przebarwienia i zmiany skórne, a tlenki żelaza nadają kosmetykowi kolor. Moja skóra doskonale je przyjmuje. Nie zapycha się i wygląda naturalnie. Co dla mnie bardzo ważne, Annabelle Minerals nie są testowane na zwierzętach. W tym roku zestaw: róż i pędzel sprezentuję najlepszej przyjaciółce. Na sto procent będzie zachwycona.
Róż mineralny CORAL 44,90, Pędzel do różu 32,90
Mateusz: Powiem szczerze, nie znoszę przedświątecznej gorączki kupowania prezentów. Dlatego oddycham z ulgą, gdy właściciele moich ulubionych marek wykonują za mnie większość roboty. Purite i ZEW mają świetnie skomponowane i bardzo ładnie zapakowane zestawy. Same produkty polecam wszystkim fanom kosmetyków naturalnych.
Purite wykorzystuje dobroczynne właściwości naturalnych surowców. Z manufakturą współpracują lekarze z nowoczesnego laboratorium. Wszystkie składniki nabywane są zgodnie z zasadami uczciwego handlu; rośliny, z których powstają maceraty i hydrolaty uprawiane są bez pestycydów i sztucznych nawozów oraz pozyskiwane zgodnie z ich rytmem biologicznym; oleje pochodzą z certyfikowanych upraw. To budzi zaufanie. Poza tym kosmetyki szałowo pachną i są pięknie zapakowane. Na stronie jest dużo skomponowanych przez właścicieli marki zestawów. Można też ułożyć swój – dotrze do Was zapakowany w eleganckie pudełko. Ja zestawiłem krem odżywczo-regenreujący i krem pod oczy. Taki luksus tylko dla mamy!
Krem odżywczo-regenrujący 79,00, Krem pod oczy 97,00
Sam bardzo lubię ZEW. Od kiedy odkryłem mydło z węglem drzewnym, dzielę się tym cudem, gdy mogę. Mój brat Bartek dostanie ode mnie zestaw Gładki Golibroda, na który składają się wspomniane mydło, pędzel do golenia i łagodzący balsam z czarną hubą po goleniu. Inne zestawy znajdziecie tutaj.
Zestaw Gładki Golibroda 179,00
Marta: Jeszcze parę lat temu uważałam kupowanie w prezencie produktów aptecznych, a tym bardziej przyborów higienicznych za szczyt obciachu. Może dlatego, że się o te kilka lat postarzałam, a może dlatego, że rynek się zmienił, dziś mam w tym temacie zgoła odmienne zdanie. Polecę Wam parę moich hitów.
Maść tygrysia to nasz rodzinny hit odkąd pierwszy raz przywiozłam ją z wakacji w Tajlandii. To oparta na ajurwedyjskiej recepturze ziołowa kompozycja z dodatkiem naturalnych olejków roślinnych oraz mentolu i kamfory. Choć uważana jest za „ludowy” środek na dolegliwości bólowe, jest znana i ceniona na całym świecie. Czerwona idealnie sprawdza się na zmęczone, opuchnięte stopy, nogi, kłopoty z zatokami, do masażu i do rozgrzewki mięśni przed wykonywaniem ćwiczeń. W tym ostatnim celu używa jej mój tata, zapalony rowerzysta i chodziarz. Jak w zeszłym roku, dostanie ją ode mnie pod choinkę. Dostępna w internetowym sklepie On natury.
Maść tygrysia czerwona 21,50
To teraz wyznanie. Nie licząc mydła, szamponu i pasty do zębów używam na codzień trzech kosmetyków (hydrolat, krem i tusz do rzęs). Na moją skórę działają zbawiennie dieta i sen. I tego się trzymam. Suplementy diety i probiotyki? Przestałam ufać w ich skuteczność dawno temu. Postawiłam warzywa i owoce. No, ale tu też czasem trafiam na schody. W niektórych okresach roku ciężko jest uzupełnić minerały dietą. Dlatego bardzo mnie ucieszyło odkrycie Aliness. To organiczne, nietestowane na zwierzętach suplementy diety w otoczkach z (!) tłuszczu roślinnego.
Witaminy C nigdy za wiele. Latem przyjmuję ją głównie w natce pietruszki, którą zjadam kilogramami. Zimą ratuję się końskimi dawkami witaminy C od Aliness, wiedząc, że to co wchłonie mój organizm, poprawi odporność, samopoczucie i wygląd cery, a nadmiar bez skutków ubocznych wysikam. Codziennie łykam też żelazo. Profilaktycznie. Żeby trzeźwo myśleć i wolniej się męczyć. Najnowszym odkryciem są probiotyki. Większość tych popularnych z aptecznej półki zawiera liofilizaty czyli „wysuszone” bakterie, podatne na działanie związków trawiennych. Zanim zaczną działać, znikają w żołądku. W ProbioBalance zastosowano mikrokapsułkowanie, co gwarantuje, że probiotyki spełnią swoją funkcję. W tym roku robię zestaw: witamina C, żelazo organiczne i ProbioBalance Woman dla mamy i dla siebie.
ProbioBalance Woman 54,90, Żelazo organiczne MicroFerr® 34,90, Witamina C 29,90
Kubeczki menstruacyjne są świetne z wielu powodów. Pierwszym i bardzo ważnym jest ekologia. Kolejnym – zdrowie i wygoda. Ten od KAYA wykonany jest w 100% z najwyższej jakości medycznego silikonu. Jak każda nowość, kubeczki budzą podejrzliwość wielu dziewczyn. Sprezentuję jeden do wypróbowania mojej siostrze. KAYA pakuje je w śliczne bawełniane woreczki, więc na pewno siostra nie uzna tego prezentu za przypał.
Kubeczek menstruacyjny KAYA 80,oo