Czytamy: Monstera jest wiecznie na topie
O tym czym jest Projekt Rośliny, nowej, debiutanckiej książce Oli i Weroniki oraz o trendach roślinnych – tych obecnych i tych nadchodzących.
Mateusz Bzówka: Czym jest Projekt Rośliny?
Ola i Weronika: Jesteśmy projektem, który powstał z pasji do roślin i chęci dzielenia się nią z innymi. Zajmujemy się szerokopojętym zazielenianiem – od sprzedaży roślin w naszym wrocławskim sklepie stacjonarnym, przez liczne aranżacje wnętrz zielenią, po artystyczne projekty i tworzenie roślinnych instalacji.
MB: Kto za nim stoi?
OiW: My, Ola i Weronika. Jesteśmy założycielkami projektu i przyjaciółkami od zawsze, zżytymi niczym siostry. Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem, wpadłyśmy na pomysł stworzenia roślinnego projektu. Jeszcze wtedy nie wiedziałyśmy, że przyjmie to taką formę jak dziś. Poza nami w szeregach Roślin stoi także siostra Werki – Wiktoria, zwana przez nas trzecią dziewczyną-rośliną. Zajmuje się tworzeniem oryginalnych, ręcznie plecionych makram, a także pomaga nam na co dzień w sklepie oraz przy wielu zielonych realizacjach. Miała też duży wkład w proces powstawania naszej książki.
MB: No właśnie! Teraz napisałyście książkę. Co tam znajdziemy?
OiW: Nasza książka to podręczny poradnik, który zawiera podstawowe informacje o uprawie roślin domowych. Podzieliłyśmy ją na trzy części. Pierwsza, to zbiór przydatnych informacji jak powinna przebiegać codzienna pielęgnacja roślin. Czytelnik dowie się z niej między innymi jak często podlewać rośliny, jakie mają wymagania świetlne, jak dobrać odpowiednie podłoże, czy jak poprawnie przesadzić swoje domowe okazy do nowej, świeżej ziemi. Drugi rozdział to atlas wybranych przez nas roślin, w którym opisujemy ponad 20 gatunków. Wybór nie był przypadkowy – postawiłyśmy na rośliny, z którymi mamy styczność na co dzień, które są łatwo dostępne, a do tego ciekawią nas swoją strukturą liścia, formą i kształtem. Ostatnia część jest o życiu wśród roślin – dowiesz się na co zwracać uwagę podczas aranżacji przestrzeni, którą dysponujemy. Starałyśmy się, aby nie była oderwana od naszych realiów, dlatego znajdują się w niej zdjęcia tylko polskich wnętrz. Zaprosiłyśmy też kilku roślinomaniaków, aby opowiedzieli czytelnikom o swoich domowych kolekcjach i o tym, co ich motywuje, by je sukcesywnie powiększać. Ta książka to duża dawka inspiracji i zachęta dla wszystkich, aby rozpoczęli roślinną przygodę.
MB: Do kogo ją kierujecie?
OiW: Chciałybyśmy powiedzieć, że do wszystkich, ale z pewnością większość osób ze starszego pokolenia ma tą wiedzę w małym paluszku. Nie raz zdarza się, że przechodząc obok sklepu zagląda do nas starszy pan i patrząc na nasze rośliny zaczyna opowiadać o własnych doświadczeniach z zielenią. O wielkich, wyrośniętych paprociach i metodach jakie stosował, aby rosły piękne i zdrowe. Czasami wydaje nam się, że nasza pasja to poniekąd taki most międzypokoleniowy. Starsze osoby otwierają się rozmawiając na temat zieleni i zawsze widzimy błysk w ich oku kiedy zauważają nasze zainteresowanie, że ktoś ich słucha i chce ich porad.
Chciałybyśmy, aby po naszą książkę sięgały osoby, które pragną otoczyć się zielenią, ale nie wiedzą jak zacząć. Ma być pomocą dla każdego, kto zaczyna swoją przygodę z roślinami i nieważne, czy ta droga rozpoczyna się po trzydziestce czy już w liceum. Kierujemy ją też nie tylko do amatorów, ale także do „roślinnych wyjadaczy”, których domy to istne dżungle, a Projekt Rośliny to powiększenie zbioru roślinnej literatury. Niech służy wszystkim głodnym wiedzy z zajawką na rośliny!
MB: No dobrze, a czy Wy macie jakieś swoje ulubione rośliny?
OiW: Zdecydowanie mamy, chociaż patrząc na nasze mieszkania można by stwierdzić „nieważne co, byleby zielone”, no, ale rzeczywiście każda z nas ma swoich wybrańców. W przypadku Oli to dischidia nummularia, czyli płożąca roślina o perfekcyjnie okrągłych liściach, wyglądem przypominającym zielone krążki. Jest ciężka do znalezienia, ale mamy wrażenie, że niedługo wejdzie z pełną krasą na salony, a polscy roślinomaniacy oszaleją na jej punkcie. Weronika odwiecznie uwielbia ceropegię. Jest to płożący sukulent, którego drobne listki mają kształt serduszek. Jak dobrze się nią opiekujemy odwdzięcza się ślicznymi kwiatkami w formie malutkich lampionów. Werka lubi też fikusa lirolistnego, który przy filigranowej ceropegii jest prawdziwym olbrzymem. Jego ciemnozielone liście są duże, lekko falowane i bardzo majestatyczne. Najbardziej fascynujące jest to, że wyrasta do naprawdę dużych rozmiarów.
MB: Rośliny domowe, po kilkunastu latach absolutnej nieobecności we wnętrzach, stały się dominującym wnętrzarskim trendem, dlaczego? Co w tych zielonych niemowach jest tak wyjątkowego i pociągającego?
OiW: Trzeba przyznać, że ten trend wrócił z ogromną siłą wytwarzając w ludziach pragnienie zazieleniania swoich przestrzeni nie pojedynczymi roślinami, a najlepiej kilkoma lub kilkunastoma. Rośliny to symbol organiczności i natury w naszych małych, miejskich dżunglach. Brakuje nam czasu na kontakt z naturą, jesteśmy zabiegani i nie każda niedziela to możliwość wyjazdu do lasu, dlatego zieleń w donicach to taka namiastka tego co żywe, spokojne i przede wszystkim piękne, bo nie ma co się oszukiwać, ale nawet najprostsze wnętrze z kilkoma roślinami zmienia się nie do poznania. Wprowadzają ciepło i harmonię. Ciekawe jest to, że ten sam gatunek w każdym wnętrzu będzie się nie tylko czuł, ale i wyglądał inaczej. Nazywasz je niemowami, a gdyby one wiedziały ile się „o nich” mówi! Roślinomaniacy uwielbiają wymieniać poglądy i spostrzeżenia na temat swoich zielonych podopiecznych. Nierzadko jest tak, że ktoś przychodzi po jedną roślinę, a zostaje na półgodzinnej pogawędce o jego kolekcji, o błędach, które popełnił lub przeciwnie – o tym co zrobił, że jego okazy tak dumnie rosną. Rośliny to świetny temat do rozmów ukazujący wrażliwość człowieka. To jak potrafimy troszczyć się o tak nisko położone ‚życie’ w naszej hierarchii społecznej bardzo dużo o nas mówi. Jeśli ktoś potrafi dbać o swoją monsterę i naprawdę się stara, aby było jej dobrze, to z reguły świadczy o tym, że ma w sobie empatię, której tak bardzo brakuje w otaczającym nas świecie. Rośliny dają nam poczucie obowiązku – troszczymy się i dbamy o nie przez co stajemy się odpowiedzialni za ich życie.
MB: Wśród roślin domowych niezmiennie i wciąż królują monstery, ale umówmy się, są też inne piękne rośliny. Dajmy już spokój tym monsterom! – i mówię to ja, a mam trzy te potwory. Jakie kwiaty są HOT teraz, a jakie będą za chwilę?
OiW: Monstera bez dwóch zdań jest wiecznie na topie. My też ją kochamy! Nie tylko przez jej charakterystyczne liście, ale dzięki temu, że jest prosta w uprawie i naprawdę bardzo szybko rośnie. Nasze HOT rośliny to: begonia maculata, senecio rowleyanus (starzec rowleya), calathea orbiflora i ceropegia. Mamy przeczucia, że niedługo modne będą kalatee – liściaste piękności, które natura wybarwiła na przeróżne sposoby. I tak jak wspominałyśmy dischidia nummularia także może okazać się strzałem w dziesiątkę!
//
Ola Sieńko i Weronika Muszkieta
Przyjaciółki i założycielki Projektu Rośliny. Połączyła je miłość do tańca i ruchu oraz wiara w posiadanie pasji, bez której nie wyobrażają sobie życia. Wielbicielki miejskich i domowych dżungli, fotografii analogowej i kuchni roślinnej. Na co dzień aranżują wnętrza i prowadzą concept store z roślinami we Wrocławiu. Uparcie walczą z mitem ręki do kwiatów, wyznając zasadę, że każda roślina jest jak człowiek, którego warto poznać i zrozumieć.