Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

O współczesnych mężczyznach, Polsce, powszechności męsko-konserwatywnej i strachu, który wywołuje radykalizmy. W przededniu wystawy „Mężczyźni” Michała Sosińskiego, rozmawiamy o tym, co zobaczymy na wystawie w warszawskiej galerii UV21.

Mateusz Bzówka: Kim i jacy są mężczyźni Michała Sosińskiego?

Michał Sosiński: To mężczyźni znalezieni w internecie. Mężczyźni jak najbardziej realni, jednakże tacy, o których niewiele wiemy, ukryci za swoimi zdjęciami profilowymi. Wydaje mi się jednak, że są dosyć reprezentacyjną grupą polskich mężczyzn – to fani i obserwatorzy fanpage’a Marsz Niepodległości. Moja znajoma użyła ostatnio określenia Polska Męska, myślę, że to świetny opis tej grupy.

 

MB: Dlaczego zainteresowali cię akurat mężczyźni o prawicowych poglądach?

MS: To nie do końca tak, że tylko tacy mężczyźni mnie zainteresowali. To raczej wynika z faktu, że mężczyźni w Polsce są bardzo konserwatywni. O wiele bardziej niż kobiety. To kwestia czysto kulturowa. Na przykład męskość jest bardzo mocno związana z tradycyjnym podziałem ról w rodzinie. Wszystko co w jakiś sposób narusza ten fundament wywołuje strach, a strach radykalizuje poglądy. Ja natomiast chciałem skupić się na powszechności, codzienności, a ta w Polsce jest bardzo męsko-konserwatywna.

MB: Bardzo ciekawe, że jako zapowiedź swojej wystawy o tej dosyć specyficznej grupie współczesnych mężczyznach cytujesz książkę Rebecci Solnit „Mężczyźni objaśniają mi świat”. Dlaczego?

MS: To chyba symptomatyczne dla tego o czym chcę opowiedzieć. Ostatnie książki, które czytałem, a które mówią pośrednio, lub też bezpośrednio o mężczyznach jako o grupie społecznej, są napisane przez kobiety. Fragment ten mówi o czymś wręcz niesamowitym – w świecie tak bardzo przechylonym w stronę mężczyzn tak niewiele o nich, lub też o nas, wiemy. To co do nas dociera to głównie wyobrażenia i opisy czegoś co można by nazwać „typowym mężczyzną”. To niespójny i płytki obraz, bardziej związany z popkulturowym postrzeganiem tego co męskie, jak zdobywanie kobiet czy nieokazywanie uczuć, niż zastanawianiem się nad miejscem i rolą mężczyzn w spółczesnym świecie.

MB: Mam wrażenie, że to dopiero teraz, w obliczu protestów i walki o prawa kobiet, stanęliśmy przed tym mitycznym i przemaglowanym od lewa do prawa kryzysem męskości. Nie masz też takiego wrażenia?

MS: O kryzysie męskości mówi się od dłuższego czasu, szukano jego przyczyn czy ogłaszano lekarstwa, jednakże pozostawało to na poziomie wspomnianych przeze mnie haseł z okładek kolorowych pism, lub też maksymalnie wywiadów z profesorem Zimbardo o grach komputerowych i nadużywaniu pornografii. Wydaje mi się, że problem leży w innim miejscu. Otóż sami mężczyźni nie myślą, a tym bardziej rozmawiają o męskości. Moje zainteresowanie mężczyznami/męskością wyniknęło między innymi z faktu odkrycia, iż sam przez bardzo długi czas nie czułem się mężczyzną, a bardziej chłopakiem. Im więcej przyglądałem się sam sobie tym więcej zacząłem dostrzegać u innych mężczyzn.

MB: Przed jakimi wyzwaniami, według ciebie, stanął mężczyźni przyszłości?

MS: Dla mnie najważniejszym wyzwaniem dla nas – mężczyzn, jesteśmy my sami. Musimy przełamać męski stereotyp, że o uczuciach i tym co siedzi w nas w środku się nie rozmawia. To tylko nam, mężczyznom, szkodzi, rodzi frustrację, która w męskim przypadku zazwyczaj ulatnia się w postaci agresji i nienawiści. To oczywiście tylko czubek góry lodowej. Męskich problemów czy to ekonomicznych, tożsamościowych, czy uczuciowych jest tysiące.

„Mężczyźni" Sosińskiego - dołącz do wydarzenia na FB!

MB: Jak połapać się ze swoją męskością w świecie, gdzie z jednej strony mamy RuPaula i jego wymalowane ufryzowane i wystylizowane gwiazdy lipsync’u, a z drugiej strony, neonazistów świętujących urodziny Adolfa Hitlera?

MS: To oczywiste co powiem, ale mężczyźni to gigantyczna i zróżnicowana grupa, a tytuł wystawy „Mężczyźni” można by doprecyzowywać, chociażby w zależności gdzie temat mężczyzn jest poruszany, używając takich określeń jak „heteroseksualni”, „biali” itp. Wystarczy spojrzeć jak gigantyczną pracę wykonały kobiety, czy społeczności LGBT poszukujące swojej tożsamości. Mężczyźni w konfrontacji ze swoim ja są za nimi daleko w tyle, a obecny „zwrot konserwatywny” jest w dużej mierze męski i wynika ze zwykłego i bardzo naturalnego strachu. Jest dla mnie gigantycznym paradoksem, że jedyną możliwością aby wydostać się z pułapki świata zdominowanego przez mężczyzn musimy się w niego zanurzyć, zobaczyć, sprawdzić i przeanalizować go na nowo. Jako członek tej grupy uważam, że jest to bardzo istotne aby wreszcie przyjrzeć się nam – mężczyznom w sposób krytyczny.

//

Michał Sosiński

Mieszka i pracuje w Warszawie. Zajmuje się ogólnie pojętymi sztukami wizualnymi, coraz częściej interesuje go codzienność. Co jakiś czas uporczywie wraca do malarstwa. W młodości członek artystycznej grupy Krecha.