Ulubione. Kasia Syty
Od czasu do czasu zmuszam jedną osobę do nadludzkiego wysiłku. Zadanie polega na tym, by wybrać jedną książkę, jeden film i jedną piosenkę, które w jakiś sposób są ważne dla ankietowanego. Może być to wybór podyktowany nastrojem chwili, może być tzw. życiówka. I trzeba uzasadnić.
W tym tygodniu swoimi „ulubionymi” dzieli się Kasia Syty – skandynawistka i poetka z gatunku depresyjnych.
Piosenka
Virile, The Blaze, 2017
Dostałam link do tej piosenki w podarunku od Koshika, redaktora zaprzyjaźnionego portalu C-print, i od tamtej pory nie mogę się jej pozbyć. Mieszkam w bloku na jedenastym piętrze i wyobrażam sobie, że żyję w tym teledysku. Każdy zachód słońca ubieram w te słowa:
Come with me we gonna burn a sunset
Just take your lighter, sky will be better in red
Kocham utwory, które nie pozwalają o sobie zapomnieć i które sprawiają, że chociaż przez chwilę samotność wydaje się być najlepszym stanem.
—
Film
Las, Piotr Dumała, 2009 i Burrowing/Man tänker sitt/ Każdy myśli swoje, Henrik Wenzel, Fredrik Hellström, 2009
Te dwa filmy przyszły do mnie mniej więcej jednocześnie. Zajmują w moim sercu wyjątkowe miejsce i przypominają o sobie w chwilach szamotania się z życiem. Polski Las Dumały – to czarno-biała pieśń o śmierci, procesie odchodzenia niedołężnego rodzica, obcości i poszukiwania bliskości.
Natomiast szwedzki Każdy myśli swoje to film, którego mottem są cytaty z Walden, czyli życie w lesie Thoreau, m.in. ten: Jeśli ktoś zaufa swoim marzeniom i spróbuje żyć tak, jak sobie wyobraził, odniesie nieoczekiwany sukces. Samotność nie będzie więcej samotnością, a słabość – słabością.
Oba te filmy z nieprawdopodobną wrażliwością wizualizują potrzebę odejścia od cywilizacji i powrotu do natury, która nawet jeśli nie uwalnia od cierpienia, nie zbawia, to koi.
—
Książka
De urolige, ang. Unquiet, pol. Niespokojni, Linn Ullmann, 2015
Przeczytałam jednym tchem, zdecydowanie najlepsza książka, którą wyratowałam z mojego tsundoku w 2016 roku. To nie pierwsza książka córki Liv Ullmann i Ingmara Bergmana, po którą sięgnęłam. Mało tego – kilka razy udało mi się spotkać samą Linn na żywo i zawsze kończyło się to rozczarowaniem. Włożyłam ją do szuflady wypocin dzieci sławnych rodziców. Ale nie tym razem! Podczas czytania Niespokojnych odniosłam wrażenie, że tę powieść napisała inna, dojrzalsza Linn, a momentami czułam, że napisało ją kilka osób, które użyły Linn jako medium. W 2014 i 2015 roku byłam na Fårö, wyspie, która ma dla Niespokojnych duże znaczenie. I nie dość, że ta książka zabrała mnie tam ponownie, to jeszcze sprawiła, że za tydzień robię sobie tatuaż.
Kasia Syty
Urodzona w 1986 roku, pracuje w Instytucie Polskim w Sztokholmie jako koordynatorka projektów z zakresu sztuk wizualnych, designu i architektury. Skandynawistka i nauczycielka języka szwedzkiego. Poetka z gatunku depresyjnych. Narkotyzuje się turpistycznymi zdjęciami oraz melancholią życia, świata i ludzi.