Człowiek-kurczak w składzie statków kosmicznych
Obyś nadepnął gołą stopą na klocek Lego – mawiają nieżyczliwi. To złorzeczenie nie straszne Kasi i Jankowi Godwodom, parze trzydziestolatków, którzy od kilku lat powiększają swoją kolekcję legendarnych klocków. W niewielkim mieszkaniu na warszawskich Sadach Żoliborskich zgromadzili już kilkaset zestawów i tysiące pojedynczych klocków starannie posegregowanych wedle kolorów i tematyki. To daje w sumie blisko pół miliona klocków. A to dopiero początek.
Na renderze u góry Kasia i Janek Godwodowie ze swoją suczką Sobą w ich żoliborskim mieszkaniu
Janek: Lego to nasza najważniejsza kolekcja, ale zbieramy też komiksy i winylowe figurki. Nie jesteśmy w stanie wszystkiego pomieścić w domu, więc część zbiorów trzymamy w pracy, na przykład figury w skali 1:6 z komiksów Marvela. Przygoda z Lego zaczęła się oczywiście w dzieciństwie. Bardzo dobrze pamiętam mój pierwszy zestaw, który dostałem od mamy. Charakterystyczny czerwony samochodzik z lewarkiem i otwieraną maską. Z około 1985 roku.
Kasia: Ja nie zbierałam zestawów. Miałam walizkę z mnóstwem różnych klocków, z których tworzyłam swoje własne budowle.
Janek: Już jako para, w dorosłym życiu, postanowiliśmy na nowo zbudować wspólną kolekcję. Żadne z nas nie miało swoich klocków z dzieciństwa. Porozchodziły się, gdy byliśmy nastolatkami i przestaliśmy się nimi interesować. Zaczęliśmy więc od szukania i kupowania zestawów, które pamiętaliśmy z naszego dzieciństwa. Mój czerwony samochodzik znalazłem na eBayu. A potem to już poszło.
Kasia: Każde z nas ma swoje szczególne zainteresowania w ramach Lego. Konikiem Janka są Lego Space, czyli zestawy o tematyce kosmicznej z lat osiemdziesiątych. Ja lubię wszelkiego rodzaju domki.
Janek: Kiedyś klocki Lego były zabawką. Z biegiem lat coraz bardziej zmieniają się w model do składania. Stare zestawy z lat osiemdziesiątych mają proste klocki, z których buduje się schematy różnych budowli, pojazdów. Łatwo też wykorzystuje się je do różnych pomysłów, pasują do wielu zestawów. Dzisiejsze zestawy mają więcej wyspecjalizowanych klocków, które nigdzie indziej nie będą już pasowały, bo służą do tego, by w jak najdokładniejszy sposób odzwierciedlić ideę. Zmianę pokoleniową idealnie oddaje seria Master Builders, którą zbiera Kasia. To zestawy, z których buduje się kamienice z różnych okresów architektury. Wszystkie pomieszczenia są umeblowane. Każde piętro można otworzyć i zajrzeć do środka. Taki zestaw składa się z kilku tysięcy klocków. Jak długo się go składa? To zależy. Rekord Guinnessa to mniej więcej trzy godziny. My się nie spieszymy, bo proces to najważniejsza część zabawy. Taką kamienicę na przykład składaliśmy wspólnie trzy dni.
Pudełka też są ważne. Do większych i ważniejszych zestawów mamy pudełka zgromadzone pod łóżkiem. Są na świecie takie świry, które kolekcjonują tylko nieodpakowane zestawy klocków. Dla mnie to niepojęte, by nigdy nie otworzyć żadnego opakowania. Ale mam tutaj takie jedno, którego raczej nie otworzę. Mały zestaw z lat osiemdziesiątych. Jest coś fajnego w tym, że klocki w środku leżą sobie nietknięte od trzydziestu lat. Nasz najstarszy zestaw to motorówka policyjna.
Kasia: Postawiliśmy sobie rząd specjalnych gablot z oświetleniem, żeby eksponować nasze zestawy. Na każdej półce układamy różne scenerie, coś na kształt małych makiet z kilku zestawów. Masz tu wioskę świąteczną, moje oczko w głowie. Podwodny świat. Tu są kosmiczne światy Janka.
Janek: Co roku dajemy sobie nawzajem lego na święta. Kiedy goście już rozjadą się do domów albo my wrócimy do siebie, następuje kulminacyjny dla nas punkt wigilijnego wieczoru: składanie nowych zestawów. Zwykle kończymy około czwartej nad ranem. Prosimy o zestawy rodzinę i przyjaciół. Choć wszyscy dziwnie na nas patrzą – dorośli ludzie bawią się zabawkami. Kiedyś przyjaciele w prezencie na parapetówkę zrobili nam zestaw zrobiony ze swoich starych klocków, to było bardzo wzruszające.
A tu mamy minizestaw podarowany nam przez kolegę na święta: kosmonauta ubierający choinkę.
Zaletą dzisiejszych czasów dla kolekcjonera jest to, że wszystko jest w internecie. I nie mówię tu tylko o klockach. Na Allegro, eBayu i przeróżnych tematycznych portalach można znaleźć pudełka, instrukcje, pełną bazę danych wszystkich zestawów, jakie kiedykolwiek Lego wypuściło. Jest portal Brick Link, na którym od osób prywatnych i sklepów można kupować pojedyncze klocki. Potrzebujesz 40 drzewek, żeby zbudować park? Bum. Zamawiasz przez internet i po kilku dniach czeka na ciebie w domu paczka. Jako że z zawodu jestem informatykiem, napisałem bota (oprogramowanie – przyp. red.), który chodzi po Allegro i eBayu i wysyła mi powiadomienia, jeśli produkt ze stworzonej przeze mnie listy jest gdzieś wystawiony na aukcji. W ten sposób na bieżąco monitorujemy rynek. Czasem można trafić na okazję i w miarę tanio kupić nawet bardzo unikatowe zestawy i klocki.
Co wpływa na wartość klocków? Unikatowość. Na przykład ze względu na kolor. Są pewne tony kolorystyczne, które rzadko pojawiają się w zestawach, na przykład butelkowy zielony, piaskowy. Część zestawów kupujemy tylko po to, by wykorzystać zawarte w nich rzadkie klocki. Poszczególne minifigi, czyli ludziki, minifigurki, też są bardziej lub mniej popularne. Taki Darth Vader na przykład pojawił się w stosunkowo niewielu zestawach o dość małych nakładach. Jeśli nie masz więc zestawu z Vaderem, a chciałabyś sobie kupić pojedynczego figa, to będzie cię to kosztować minimum 150 zł. Jednym z droższych klocków, trudnych do dostania jest 15- centymetrowy cedr. Te klocki bardzo często się łamały, w związku z czym Lego dawno zaprzestało ich produkowania. Taki cedr w dobrym stanie na aukcjach internetowych kosztuje około 60 zł. Dla porównania popularne klocki przedstawiające rośliny kosztują 10–20 groszy za sztukę.
Najdroższe zestawy to zestawy licencyjne, których produkuje się bardzo mało. Niepozorny zestaw, w którym jest trzydzieści klocków na krzyż, może osiągać astronomiczne ceny, bo zawiera minifiga, który nie pojawił się nigdy w żadnym innym zestawie.
Kasia: Lego z zasady nie angażuje się w politykę. Ostatnio głośno było o odmowie sprzedaży klocków do pracy chińskiego artysty Ai Weiweia. Pamiętasz pewnie słynny obóz koncentracyjny Libery zbudowany z klocków Lego. Była po tym wielka afera. Pojawiały się interpretacje, że Lego wspiera nazizm. Ale magia tej zabawki polega na tym, że możesz sobie kupić klocki i zbudować z nich, co tylko chcesz.
Janek: Będę zawsze powtarzał: dla mnie lego to zabawka. Uwielbiamy z naszych zestawów tworzyć całe światy i ingerować w nie. O, zobacz, tu z grupą kosmonautów kroczy sobie człowiek-kurczak. To takie nasze legożarciki.
Kasia: Nie ma miesiąca, żebyśmy nie kupili sobie jakichś klocków. W tym roku na pewno kupimy sobie na święta Temple of Arjitzu, japońską świątynię. Mamy też plan, by ostatnią gablotę zarezerwować dla zbudowanego przez nas z różnych zestawów świata piratów. W związku z tym Janek poluje na statek Black Seas Barrakuda, absolutny klasyk, bardzo popularny w latach dziewięćdziesiątych.
Janek: Czekam z niecierpliwością na zestawy, które pojawią się w związku z premierą filmu Lego Batman na początku lutego przyszłego roku.
Kasia: Ja czekam na kolejny domek z serii Lego Expert. Premierę będzie miał 1 stycznia. Jako że to będzie zestaw wydany na dziesięciolecie serii, będzie dużo większy niż pozostałe.
Janek: Lego ciągle się zmienia. W zeszłym roku po raz pierwszy pojawił się minifig inwalida na wózku inwalidzkim. Stosunkowo niedawno pojawiły się dzieci, wcześniej w świecie Lego ich nie było.
Kasia: Przez wiele dekad każdy minifig był żółty. Nie było podziałów rasowych. Fani klocków upatrują w tym politycznej poprawności. Żółty kolor nie ma być symbolem białej rasy, tylko abstrakcyjnym kolorem zarezerwowanym dla wszystkich ras. Podziały rasowe, czyli minifigi odzwierciedlające różne rasy, pojawiły się wraz z zestawami licencjonowanymi.
Janek: W tym roku Lego wyprodukowało już tyle minifigów, że ich liczba przekroczyła populację ziemi. Lego jest też największym (pod względem wyprodukowanych sztuk) producentem opon na świecie.
Chcesz wiedzieć czym zajmują się na codzień Kasia i Janek? Wpadnij na stronę Yatta.pl!
Kasia: I wszystko wskazuje na to, że te liczby będą rosnąć. Na portalu Lego Ideas fani klocków mogą zgłaszać swoje własne pomysły na zestawy. Te, które zdobędą największe zainteresowanie internautów, mają szansę po weryfikacji działu prawnego na realizację. W ten sposób powstały zestawy Ghost Busters, Wallym, Dr Who, Big Bang Theory. W przyszłym roku pojawi się zestaw Adventure Time. W ten sposób wokół Lego tworzy się społeczność.
Janek: A w zasadzie dwie społeczności – dzieci i grupy nazywanej AFOL (Adult Fan Of Lego – dorosły fan lego). Dbanie o dorosłych fanów jest dla Lego bardzo ważne z punktu widzenia ekonomicznego. To właśnie freaki takie jak my kupują najwięcej klocków. Wiemy, że gdy pojawią się w naszym domu dzieci, będzie ścisły podział na ich klocki i nasze. Nie myślę, że kiedyś znudzi nam się kolekcjonowanie lego. Istnieje tylko obawa, że kiedyś przestaną nam się mieścić w mieszkaniu. Marzy nam się dom, w którym jeden pokój zarezerwowany byłby dla klocków Lego. Wybudujemy w nim ogromną makietę. Żal nam tych zestawów, które nie mieszczą się w gablotach i leżą schowane w szafach.