Cuda, wianki, zwykłe rzeczy Pauliny Dereckiej
Fotel wyłapany na targu staroci w Lublinie. Każda ostatnia niedziela miesiąca to idealna okazja na wyszperanie prawdziwych skarbów spośród setek bibelotów wystawianych na lubelskim Rynku. Ten pierwotnie miał tylko ramę i sprężyny, ale dzięki mojej obeznanej w świecie antyków teściowej odzyskał dawny blask!
Kawa „Marago”, figo fago! Nie jestem co prawda miłośniczką kawy rozpuszczalnej, ale dla takiej puszki mogłabym zmienić swoje upodobania!
Od dziecka kocham zapach starego papieru. Uwielbiam przyglądać się wiekowym mapom, czytać pożółkłe książki czy szkicować w zeszytach starszych ode mnie. Często jako pamiątki z podróży przywożę książki wyszperane w lokalnych antykwariatach. Moją ulubioną papierową zdobyczą jest plan Warszawy z 1950 r., który kupiłam za kilka złotych na mokotowskim bazarku.
(zobacz galerię zdjęć)
Kilka lat temu szukaliśmy z moim tatą starych i zniszczonych aparatów, które moglibyśmy przerobić własnoręcznie na tzw. „camera obscura”. Przy okazji znaleźliśmy kilka całkiem sprawnych sztuk, które służą mi wiernie do dziś. Poza tym wyglądają atrakcyjnie na półce!
Szklanki z nieistniejącej już huty szkła w moim rodzinnym Lubartowie. Każda odrobinę inna, przez co niepowtarzalna i wyjątkowa.
I na koniec… zapałczane etykiety – moja niegasnąca inspiracja.
—
Paulina Derecka-Sitnik
Rocznik ’91. Projektantka i ilustratorka. Współtworzy studio kreatywne Paprotnik. Mieszka i pracuje w Warszawie. W wolnych chwilach ćwiczy jogę i podróżuje to tu, to tam.