Ping pong do 6, czyli sześć pytań do… Galerii Leto
Niedzielny bieganiec z Martą Kołakowską i Sebastianem Gawłowskim z warszawskiej Galerii Leto. O tym po co polecieli do Miami, jak spędzają tam czas i kogo zabrali ze sobą z Polski na NADA Miami Beach. Welcome to Miami!
Mateusz: Jesteście właśnie w Miami na targach sztuki. Co to za targi?
Sebastian Gawłowski: W trakcie Miami Art Week odbywają się różne targi sztuki – od najbardziej rozpoznawalnych i renomowanych jak Art Basel Miami, po nieco mniejsze i przeznaczone dla młodszych galerii jak chociażby Untitled. NADA Miami Beach w swoich założeniach stawia na promowanie i poszukiwanie młodszych i wschodzących artystów, którzy są poza oficjalnym establishmentem.
Co pokazujecie na NADA?
Marta Kołakowska: W zależności od tego gdzie odbywają się targi, staramy się pokazać tych artystów, którzy w jakimś stopniu są rozpoznawalni w danym kraju, mieli w nim wcześniej wystawy, czy byli na rezydencjach. W przypadku targów w Stanach Zjednoczonych zdecydowaliśmy się pokazać najnowsze prace Honzy Zamojskiego, który ma aktualnie wystawę w nowojorskim OSMOS Address, a w poprzednich latach odbyły się jego solowe prezentacje w Andrew Kreps Galery i Lisa Cooley Gallery. Radek Szlaga brał udział w Performa 13 w Nowym Jorku (razem z Konradem Smoleńskim), miał też solową wystawę w Detroit a w poprzednich latach był na rezydencjach w Nowym Jorku (Residency Unlimited, Pioneer Works, ISCP Residency). Obu artystów prezentowaliśmy też na targach Frieze NYC w 2012 z projektem Transatlantyk. W tym roku do naszej załogi dołączył David Krňanský, młody artysta z Czech, którego prace były już prezentowane na NADA rok temu, z meksykańską galerią Lulu.
Jak wyglądają przygotowania do takich targów?
Marta: Ślęczenie po nocach przy komputerze?
Sebastian: Jest tego dużo. Od zebrania i przygotowania prac do transportu, przemyślenia co musimy ze sobą zabrać, po planowanie gdzie i kiedy pojechać. Przy okazji targów dzieję się zawsze dużo interesujących rzeczy – wystawy, performensy, pokazy kolekcji. I zawsze brakuje czasu żeby zobaczyć wszystko. Do tego przed Miami pracowaliśmy intensywnie nad nową odsłoną naszej strony internetowej, którą udało nam się uruchomić na dzień przed otwarciem targów. Więc zdecydowanie noce przed komputerami i litry kawy.
Czy i jeśli tak, to jakie inne polskie galerie będą w Miami?
Marta: Faktycznie w tym roku na targach w Miami Polska będzie dość bogato reprezentowana. Na głównych targach Art Basel Miami będzie można zobaczyć prace artystów związanych z Fundacją Galerii Foksal, a na samym NADA w którym bierzemy udział, będzie można zobaczyć co ciekawego przywiozły galerie RASTER i BWA Warszawa.
(zobacz galerię prac Davida Krňanskýego)
Jak wygląda proces aplikacji do wzięcia udziału w takim wydarzeniu?
Sebastian: Zazwyczaj co najmniej pół roku przed targami ogłaszany jest nabór aplikacji – w zależności od targów są pewne różnice, ale generalnie trzeba przygotować opis projektu i prac artystów, których chciałoby się pokazać. Do tego wizualizacje standu i dużo papierkowej roboty. Później jury, zazwyczaj międzynarodowe, wybiera spośród nadesłanych aplikacji galerie, które będą brały udział w nadchodzącej edycji. Wszystkie procedury trwają kilka miesięcy, więc aplikacja na targi zawsze związana jest z planowaniem strategii z praktycznie rocznym wyprzedzeniem.
(zobacz galerię prac Radka Szlagi)
Wyjazdy na międzynarodowe targi sztuki to nie tylko praca ale tez przyjemności, będziecie tam przecież 10 dni. Co planujecie robić w czasie wolnym?
Marta: Zdecydowanie odpoczywać i ładować akumulatory na nowy rok… Ten był dla nas wyjątkowo intensywny i z nieukrywaną przyjemnością, postaramy się zrelaksować.
Sebastian: Trochę zwiedzania miasta i nocnych włóczęg. W trakcie samego montażu i targów chwile dla siebie mamy głównie wieczorami. Same targi, mimo że to zawsze ciekawa przygoda, to ogrom pracy. A że będziemy w Miami Beach, to byłoby grzechem nie poleżeć trochę na plaży.