Sejsmograf
Byliśmy, Sasnal, fot. Marek Gardulski
Organizowany przez Galerię Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki w Krakowie we współpracy z BWA Sokół w Nowym Sączu i BWA w Tarnowie przegląd Młodej Małopolskiej Sceny Artystycznej to trzydniowy projekt, który odbędzie się w terminie 17−19 czerwca 2016 roku. Wezmą w nim udział wybrani artyści młodszego pokolenia identyfikujący się z regionem Małopolski oraz zaproszeni kuratorzy z Polski i zagranicy.
Gdy zamykacie oczy, to z czym kojarzy się Wam hasło „Małopolska”? Macie jakieś wyobrażenia? Fantazje?
Ewa Łączyńska-Widz (BWA Tarnów): Piękne krajobrazy i dzikie rzeki. Barwne miasteczka, w których czuć dawną wielokulturowość. Otwarci ludzie i luksus życia trochę wolniejszy niż w Warszawie. Poza tym Małopolska to bardzo ciekawi artyści, tutaj działali i działają, m.in. Stryjeńska, Kantor, Hasior, Chlanda, Ołowska, Sasnal, Bujnowski…Lista jest długa.
Anna Smolak (BWA Sokół): W Małopolsce staram się mieć oczy otwarte! To przede wszystkim kontekst, w którym pracuję, nieustanne przemieszczanie się między Krakowem i Nowym Sączem i oczywiście góry. Wciąż przewaga historii nad współczesnością i niestety fatalne powietrze.
Magdalena Ziółkowska (Bunkier Sztuki): Małopolski jeszcze nie zasmakowałam, ale mam dużą ciekawość przyjrzenia się jej pozakrakowskim kontekstom, napięciom, relacjom historyczno-społecznym.
Anna Bargiel (Bunkier Sztuki): Małopolska to dla mnie przede wszystkim Tatry, jestem góralką od strony matki, z górami jest związana duża część mojej rodziny. To natura która, inspiruje, uwrażliwia od dziecka.
Cadu, Zanosi się na deszcz, 2015
Wernisaż wystawy „Endospory”, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, 2015, fot. studio FILMLOVE
Skąd pomysł na „Sejsmograf. Młodą Małopolską Scenę Artystyczną?”
Ewa Łączyńska-Widz: To pomysł Magdaleny Ziółkowskiej nowej dyrektorki Bunkra, która zaprosiła nas do współpracy. Cały świat stawia na młodą sztukę, widząc w niej duży potencjał. Z regionem Małopolski związanych jest wielu bardzo ciekawych artystów, ale ciągle są oni za mało widoczni. Często też są zmuszeni do wyjazdu do większych miast, które oferują im ciekawsze możliwości. Nie chcemy, żeby wyjeżdżali. Chcemy ich poznać i promować ich twórczość tutaj, w Małopolsce.
Magdalena Ziółkowska: W przypadku programu Bunkra Sztuki ważne jest dla nas myślenie o współpracy nieograniczające się wyłącznie do formatu wystawy, lecz kładące nacisk na budowanie realnej infrastruktury artystycznego wsparcia i rozwoju. Praca z pokoleniem najmłodszych twórców, debiutantów, absolwentów wymaga zrozumienia sieci struktur, w jakich powstaje ich twórczość – to rezydencje, na których poznają oni świat, zdobywają inspiracje, komunikują się z innymi artystami, stypendia i granty, pomoc w nawiązywaniu relacji, zawodowych kontaktów, poznawaniu krytyków i kuratorów, z którymi w przyszłości mogą pracować.
Anna Bargiel: Chcemy trzymać rękę na pulsie, wyszukiwać młodych, zdolnych artystów i wspierać ich wspólnie z innymi instytucjami w regionie. Bunkier Sztuki zawsze był ważnym miejscem dla młodych artystów, pamiętamy o tym i odpowiadamy na potrzeby młodych twórców.
Anna Smolak: Bardzo ważną częścią programu BWA SOKÓŁ jest regionalna współpraca międzyinstytucjonalną, wokół której zbudowaliśmy do tej pory cykl międzynarodowych warsztatów Detour Institution, ale też we wspieranie artystów lokalnie. W zeszłym roku zorganizowaliśmy konkurs „Co słychać w Nowym Sączu”, który był pierwszą próbą przyglądnięcia się nowosądeckiej scenie artystycznej. „Sejsmograf” jest dla nas przestrzenią, w której te wątki możemy pogłębiać i rozwijać.
Wernisaż wystawy „Minimalne formy realności”, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, 2015, fot. studio FILMLOVE
Dlaczego takie projekty są ważne dla młodych artystów? Co mogą zyskać uczestnicząc w nich?
Anna Bargiel: Istniejące mechanizmy wspierania artystów m.in. konkursy stypendialne czy różnego rodzaju granty pozostawiają wiele do życzenia, co powoduje, że często bardzo zdolni artyści zmuszeni są nie tylko do zmiany miejsca zamieszkania, ale do porzucenia twórczość na rzecz pracy zarobkowej. Inicjatywy takie jak „Sejsmograf” pomagają młodym twórcom nie tylko skonfrontować swoje prace w gronie znakomitych kuratorów, ale pomagają nawiązać autentyczną współpracę pomiędzy artystami a instytucjami kultury.
„Wystawa stała”, dzieła z kolekcji Małopolskiej Fundacji Muzeum Sztuki Współczesnej, Dworzec kolejowy w Tarnowie, fot. Grzegorz Powroźnik
Mihut Boscu Kafchin, Kroniki mojej fantastycznej banalności, 2016
W ramach „Sejsmografu” młodzi artyści będą mieć szanse zaprezentować swoją twórczość kuratorom. Czy planujecie jeszcze jakieś dodatkowe działania?
Magdalena Ziółkowska: Relacje między ludźmi budują się w czasie i na ten czas spędzony wspólnie nie tylko na dyskusjach publicznych, ale prywatnie chcemy położyć nacisk. Na stworzenie okazji poznania się, nieformalnego także. Ciekawa rozmowa może zmienić patrzenie na świat, a przynajmniej je przekierunkować.
Anna Smolak: Pokażemy też czym zajmują się nasze instytucje na co dzień, jak budujemy nasz program i na ile lokalny kontekst jest w nim obecny. Będą też dyskusje. W Nowym Sączu zastanowimy się wspólnie z zaproszonymi gośćmi nad modelami pracy z młodymi artystami, rolą
instytucji i kuratorów w badaniu, wspieraniu i twórczym angażowaniu najmłodszych środowisk artystycznych, a także jak sprawić, by takie inicjatywy jak nasza oddziaływały w bardziej długofalowej perspektywie.
Ewa Łączyńska-Widz: Tak, częścią projektu są otwarte spotkania w Krakowie i Nowym Sączu. Ważne są także prezentacje artystów w różnych miejscach sztuki i przejazd pomiędzy miastami. Do doskonała okazja do zdobycia nowych znajomości i inspiracji.
Wernisaż wystawy „Z mojego okna widać wszystkie kopce”,
Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, 2016, fot. studio FILMLOVE
Weekend Otwarty w Bunkrze Sztuki, Galeria Sztuki Współczesnej Bunkier Sztuki, 2015, fot. studio FILMLOVE
Co po zakończeniu projektu? Czy planujecie jakoś dalej wspierać debiutujących artystów?
Anna Smolak: Siłą „Sejsmografu” jest przestrzeń spotkania artystów i kuratorów. Często właśnie w takiej nieformalnej atmosferze rodzą się nowe, wspólne pomysły i inicjatywy. Bardzo liczymy, że to właśnie one będą najlepszym i namacalnym „przedłużeniem” idei „Sejsmografu”.
Ewa Łączyńska-Widz: Debiuty są ważną częścią programu BWA Tarnów. Myślę, że „Sejsmograf” pomoże nam go zrewidować i udoskonalić. Poza tym, mamy chęci by sam „Sejsmograf” miał kolejne edycje.
——
Więcej informacji pod adresem bunkier.art.pl