Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Przepytała: Agata Napiórska

Co poniedziałek zmuszam jedną osobę do nadludzkiego wysiłku. Zadanie polega na tym, by wybrać jedną książkę, jeden film i jedną piosenkę, które w jakiś sposób są ważne dla ankietowanego. Może być to wybór podyktowany nastrojem chwili, może być tzw. życiówka. I trzeba uzasadnić.

11852220_1135691153112047_1050740030_o

Magda Wichrowska – filmoznawczyni i filozofka, torunianka z wyboru, ex-naczelna „Musli Magazine”, wykładowczyni w Instytucie Kulturoznawstwa WSG w Bydgoszczy. Autorka książek „Szukając prawdy. Problem poetyki w polskim filmie dokumentalnym po roku 1989” i „Toruń. Miasto kobiet”. Twórczyni cyklu edukacyjnego Movie Mówi Project. Przygląda się rzeczywistości kulturalnej, a swoje luźne obserwacje zapisuje w Czytniku Kultury.

Książka

Paulina Wilk, „Znaki szczególne”, Wydawnictwo Literackie, 2014

Znaki szczególne? Brak. Taki wpis miałam w pierwszym wydaniu swojego dowodu osobistego. Zastąpił go kawałek plastiku, na którym trudno rozszyfrować moją trzydziestopięcioletnią historię. Nikt nie skreśla i nie dopisuje kolejnych adresów zamieszkania. Nie ma imponującej kaligrafii, zamazanej i spłowiałej od upływającego czasu, nie można dotknąć podniszczonej fotografii. Nie ma śladów po rozlanej z nerwów kawie tuż przed egzaminem z logiki. Znaków szczególnych brak. Plastik, który noszę w portfelu, coraz częściej przypomina mi, że niepostrzeżenie znikają, kiedyś bardzo wyraźne, znaki szczególne mojego pokolenia. Widać to doskonale, kiedy obserwuję przenikanie własnych wspomnień z tymi spisanymi przez publicystkę Paulinę Wilk w „Znakach szczególnych”. Wybór tej książki nie jest „życiówką”, raczej przystankiem w moich badaniach nad kinem pokoleniowym, ale zachęcam, by przeczytał ją każdy aktualny trzydziestolatek. Dlaczego? Choćby dlatego, że dziś chleb każdemu smakuje inaczej.

Wilk_Znaki_m

Piosenka

Pulp, „F. E. E. L. I. N. G. C. A. L. L. E. D. L. O. V. E.”, 1995

Jestem ciężkim przypadkiem słuchaczki ze starą duszą, która na pytanie: „Czego ostatnio słuchasz?” – odpowiada: „The Beatles”. Tym razem pójdę jednak za ciosem pokoleniowym. W minionym roku przez film Floriana Habichta przypomniałam sobie o zespole Pulp, który pachnie mi jeziorem, gladiolami i latem na działkach „Budowlaniec”. Kasetę magnetofonową zdarłam, a o zespole z Sheffield zapomniałam. Kiedy po dwudziestu latach wróciłam do albumu „Different Class”, odkryłam, że nie zestarzał się ani trochę. Z dwunastu utworów wybieram „F. E. E. L. I. N. G. C. A. L. L. E. D. L. O. V. E.”. Podobno wszystkie piosenki są o miłości, ale nikt tak celnie o niej nie pisze jak Jarvis Cocker. Bez patosu, pudełka czekoladek i czerwonych róż. Bez mdłości!

Film

Trylogia „Przed…” („Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca”, „Przed północą”), Richard Linklater, 1995–2014

Tu też pojawi się słowo klucz na literę „P”. Trylogia Linklatera dla wielu jest historią pokoleniową. Zgadzam się, autor „Slackera” znakomicie czuje ideę kina Generacji X. W pierwszej części dwudziestolatki odnajdują bliską sobie otwartość na świat, zachłanność życia i obietnicę romantycznej miłości. Dekadę później równie emocjonalnie przeżywają historię trzydziestolatków, którzy dojrzeli do tego, by drżeć o wyjątkowość spotkania z drugim człowiekiem. Kolejna dekada to pytanie o wspólne życie. Niewiele trójkątów filmowych sprawdza się tak znakomicie jak ten, który tworzą reżyser Richard Linklater z duetem aktorskim: Julie Delpy–Ethan Hawke. To niesamowite, ale po tylu latach od pierwszego spotkania nadal chcę ich słuchać. Naturalnie najpiękniejsze historie miłosne to te, które nigdy się nie zrealizowały. Są idealne, ale czy ciekawe? Niekoniecznie. Dalece bardziej frapujące są te bliskie rzeczywistości, kradnące temperaturę podsłuchanej kłótni, spojrzenie i grymas, który wiele mówi o nas samych. Linklater znalazł na nie patent. Po długich spacerach, zamykając swoich bohaterów w klaustrofobicznych miejscach, sprytnie nakłania ich do szczerości.