Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Tekst: Magda Kuydowicz

Tak, tak proszę nie uciekać od komputerów. Dziś będzie o poezji. A konkretnie o dwóch poetach. Charles Simic i Jakobe Mansztajn (znany także jako połówka blogerskiego duetu szyderców Make Life Harder) to panowie, którzy mogą zawładnąć waszą wyobraźnią. Dlaczego? Po pierwsze są dowcipni, po drugie autentyczni a po trzecie niszowi.

Pordenone 21/10/12 - The writer and poet Charles Simic letteratura scrittore poeta ? graziano arici? Graziano Arici / eyevine
fot. Graziano Arici

Nie za bardzo wierzę w talent. Raczej w rzemiosło. Ale w przypadku pisania i to tak zdyscyplinowanego i wyrazistego jak to się powinno zdarzyć w poezji, coś jednak jest na rzeczy. Do tego trzeba mieć dryg. Zacznijmy od wybitnego eseisty, filozofa i poety Charlesa Simica. Już w prologu jego autorskiego wyboru utworów „Blues o śnieżnym poranku” poeta uwodzi nas wyznaniem. Od zawsze pisze w łóżku, zagrzebany w sterty papierzysk. Krótki cytat z twórczości własnej zamieszczony parę stron dalej dowodzi, że mimo wrażliwości, stać go także na dystans. I to autoironiczny. Bez urazy, ale mało twórców posiada ten dar. Chcecie dowodu? Proszę bardzo!:

Nie mieli z tym problemu

nauczyć małpę pisać wiersze:

najpierw przypięli ją do krzesła,

potem przywiązali do ręki ołówek

(papier był już zamocowany)

Później Dr Bluespire nachylił się

i szepnął jej do ucha:

„Wyglądasz jak siedzący bóg.

Może byś coś napisała?”

Charles Simic, Nauczyć małpę pisać wiersze

To tak ku przestrodze. Bo boskie uniesienia są raczej poetom obce. Męka twórcza raczej. Szukanie odpowiedniego słowa, frazy. I skreślanie, skreślanie, skreślanie. Ale do rzeczy. To co mnie uwiodło u Simica, a was zapewne zaczaruje, to jego bezpretensjonalność. I możliwość czytania jego poezji na wielu poziomach rozumienia. Bo poezji nie trzeba się bać. Podobnie jak opery czy malarstwa. Po prostu czasem coś trafia nam do serca i już. Akurat Simic może, bo potrafi swoją uważnością, skupić nasze rozedrgane emocje na sprawach ostatecznych. Bez patosu i zgubnego moralizatorstwa. On nie wie, choć wie sporo. Raczej szuka. Pyta, zastanawia się. Cecha ludzi mądrych. Dlatego warta naszego wysiłku. No bo nie ma co ukrywać – jednak czytanie wierszy to pewne wyzwanie. Mamy jednak szczęście. Przekładu jego gęstej poezji podjęli się fachowcy – wśród nich poeci: Krystyna Dąbrowska i Jerzy Jarniewicz. A oni wiedzą jak opowiadać świat cudzymi słowami. Nie niszcząc tego, co w oryginale najcenniejsze.

Drugi poeta, młodszy i ostatnio uhonorowany wyróżnieniem – Nagrodą im. Wisławy Szymborskiej to melancholijny chłopak z Wybrzeża. Twórca wybitnie niszowy. Lubimy takich. Znalezienie jego tomiku „Studium przypadku” wymaga sporego wysiłku i grzebania w sieci. Mnie się udało. Sam wskazał mi sposób jak te wiersze kupić.

8ce37fb1b0e6d8846af1522ba1ca5fe8

Jakobe Mansztajn jako swojego idola wskazuje raczej Bruce’a Willisa niż Wielkich Poetów. Mimo iż pisze o Paulu Celanie i Kurcie Cobainie. Także o Goyi , Wergiliuszu oraz o Sandorze Marai’u. Ale to tak tylko mimochodem. Ogromna wrażliwość i sarkastyczne poczucie humoru sprawiają, że i on podobnie jak jego wielki kolega po piórze, pozwala nam się oswoić z trudnym doświadczeniem. Takim jak śmierć, strata, zagubienie i samotność. Bez epatowania metaforą czy ukrywaniem się za skomplikowaną literacką formą. Jego wiersze są mocne, czyste i wyraziste. Czasem wali słowem, ale nie na oślep. Powodują to mega autentyczne emocje. Dlatego tak porażające. Czasem, co udaje się naprawdę nielicznym, uśmiechamy się czytając. Na przykład o Dariuszu. Wiele w jego poezji jest wątków autobiograficznych. Jakoś sobie z nimi radzi. Choć przejmujący wiersz o kocie, jak sam przyznaje, uwiera go boleśnie nadal. Jak kamień w bucie. Gdy czyta go na wieczorkach literackich, zawsze łamie mu się głos.

Jakobe od dziesiątej do czternastej pisze bloga z kolegą z podstawówki – Rafałem Żabińskim. Make Life Harder ma ponad 176.000 odsłon w sieci i powoli staje się ich źródłem utrzymania. Lubi to. Co innego jednak wiersze. Te Jakobe traktuje niezwykle poważnie. I jeśli miałby wybierać, to na pewno wygra poezja. A on najwyżej wróci do skręcania mebli w Ikea. Byle pisać tak jak chce. Wydaje się bowiem, że on bardzo potrzebuje tego oswajania świata przez poezję. A skoro pomaga to jemu, to może pomóc także i nam. Oto próbka:

granica tego mieszkania jest granicą tego

wiersza, tu przebiega linia, po tamtej stronie

świat, a po tej już tylko ocipieć, okurwieć

opowiedzieć historię a następnie wyprowadzić

 

z niej ciosy. dariusz którego wszystko już boli

od siedzenia w tym samym fotelu, któremu

głowa już serdecznie puchnie od słuchania

tych samych historii, chciałby raz jeden wyjść

 

z tego mieszkania i wyjść z tego wiersza,

pójść wreszcie na spacer po jakiejś choćby

łące. mimo, że łąka go nie wzrusza- jak dziecko

by się wzruszył, nad świeżym rozpłakał powietrzem.

Jakobe Mansztajn, Dariusz jako wyraz marzeń o innym wierszu 

——

Charles Simic, Blues o śnieżnym poranku, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015.

Jakobe Mansztajn, Studium przypadku, Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2014.