Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

DSC_0673

Rozmawiał: Mateusz Bzówka

Zdjęcia: Pracownia Tkanina 

Świadome projektowanie, odpowiedzialne produkowanie i rezygnacja z nadmiernego konsumpcjonizmu. Bez przypadku i bez nadęcia. O sposobie na życie, tkaninach z lat 60. i pomyśle na firmę rozmawiam z Anią Januszewską – Żoliborzanką oraz pomysłodawczynią i założycielką Pracowni Tkanina.  

Mateusz Bzówka: Skąd pomysł na prowadzenie autorskiej pracowni tkaniny i pracowni krawieckiej?

Ania Januszewska: Pomysł zaczął kiełkować w mojej głowie już dawno, dawno temu. W pewnym momencie zaczęłam się interesować szyciem. Zawodowo zajmuję się ochroną środowiska, to dosyć odległy od szycia temat. Pracowałam w dużej korporacji, potem w jeszcze większej i wieczorami żeby się rozluźnić i odsapnąć zaczęłam siadać przy maszynie. Wysłużonym Łuczniku, którego dostałam od mojej teściowej. To był początek.

A umiejętność szycia i obsługi maszyny? Próbowałem szyć, czasem nawet coś mi się udaje, ale są to raczej bardzo proste rzeczy. Bez wiedzy i umiejętności nie jest to łatwe!

Poszłam najpierw na jeden kurs, później na drugi i maszyna przestała być dla mnie zagadką.

tkanina3

A wzory tkanin?

Mniej więcej w tym samym czasie była w Muzeum Narodowym w Warszawie wystawa mebli i akcesoriów do domu z lat 50. i 60. – Chcemy być nowocześni. Oprócz figurek z Ćmielowa i mebli były tam też tkaniny – a wśród nich tkanina, która absolutnie mnie zachwyciła. Projektu Alicji Wyszogrodzkiej – zielona i na zielonym tle tańczące figurki kobiece, kultowe “Panny” z 1958 roku. Strasznie mi się spodobała!

Czyli inspiracje latami 50.i 60.

To był czas kiedy już szyłam a wystawa dała mi impuls do działania. Odchodząc od tkaniny projektu Wyszogrodzkiej, mój mąż rzucił, w zasadzie od niechcenia: “Ciekawe co trzeba zrobić żeby taką tkaninę wyprodukować?”. On poszedł do kolejnego eksponatu a ja zostałam z tą myślą.

Ale takie wzory, mimo ich niewątpliwego uroku nie są zbyt popularne na polskiej ulicy.  

W sklepach z tkaninami nie mogłam znaleźć odpowiadających mi materiałów. Zależało mi zarówno na dobrej jakości jak i na ciekawym wzorze. Szukałam alternatywy do sieciówkowego mainstream’u i jego jednolitych propozycji.

20c

Ale ta wystawa była już dosyć dawno, a Pracownia Tkanina to całkiem świeża sprawa. Co się działo w międzyczasie?

Zmieniła się trochę moja sytuacja życiowa. Urodziłam syna, byłam na urlopie macierzyńskim i to był ten ostateczny impuls. Chciałam zmienić pracę, byłam już zmęczona korporacją więc zaryzykowałam i postawiłam na tkaninę. Moja wiedza początkowa była niemal zerowa, nie wiedziałam zupełnie od czego zacząć i jak wygląda proces technologiczny produkcji tkaniny – musiałam się wiele nauczyć nie tylko o samym materiale, ale i o druku na nim.

Gdzie zaopatrujesz się w materiały?

Bardzo dużo czasu zajęło mi znalezienie odpowiednich dostawców surówki bawełnianej dobrej jakości – to ona jest moją podstawową tkaniną, z której korzystam. Bardzo chciałam produkować z polskich tkanin, ale nie znalazłam takiej, która spełniałaby moje wszystkie oczekiwania. W pewnym momencie przychodziły do mnie próbniki tkanin z Włoch, Szwajcarii czy Turcji. Daleki Wschód w moich poszukiwaniach omijałam. Koniec końców zdecydowałam się na bawełnę brazylijską.

DSC_0644

Miałaś już surowiec, a co z nadrukiem? Przecież nie są to oryginalne wzory z lat 50. czy 60. Raczej są to luźne nawiązania i inspiracje.

Spotkałam dwie super dziewczyny. Pierwszą jest Magda Tekieli. Zaczęłyśmy rozmawiać – mnie bardzo podobały się jej projekty a ona zaciekawiła się moim pomysłem. Drugą osobą jest Justyna Wrzesińska z Krakowa. Wspólnie zaczęłyśmy myśleć nad wzorami. Długie godziny spędziłam w archiwum Instytutu Wzornictwa Przemysłowego gdzie przechowywane są wzorniki tkanin z lat 60. Nie mogłam jednak bezpośrednio kopiować znalezionych przeze mnie wzorów, nie dostałam na to pozwolenia z IWP. Bardzo ważną rolę odegrała tutaj Magda, która zasypywana przeze mnie wzornikami, dokonywała wstępnej selekcji, a następnie nieco odświeżała wybrane przez nas wzory i uwspółcześniała je. Justyna natomiast jest odpowiedzialna chociażby za wzory “Gruszki” czy “Jabłka” również mocno inspirowane tamtym okresem.

1

A fasony spódnic?

Fasony spódnic wymyślałam równolegle z wymyślaniem wzorów. Sama szyłam prototypy, ale że zależało mi na najlepszej jakości wykonania, zaangażowałam więc do pomocy zupełnie przypadkiem poznaną, rewelacyjną żoliborską krawcową i jednocześnie konstruktorkę odzieży.

Planujesz poszerzyć asortyment?

Produkuję lekką, przewiewną bawełnę idealną do noszenia na wiosnę, w lecie, czy wczesną jesienią a same wzory były projektowane jednak pod kątem wykorzystania ich na spódnicach. Planuję coś na zimę, ale to dopiero za chwilę.

DSC_0684-1

Czujesz się bardziej projektantką czy producentką?

Moja koncepcja działalności, sklepu i sprzedaży ma w sobie duży pierwiastek kreacji chociaż raczej skłaniałabym się ku producentce. Strona internetowa, którą chcę zaproponować moim klientkom to miejsce gdzie można kupić gotowe spódnice, ale też ma być platformą gdzie z wybranych elementów takich jak materiał, wzór, fason, wykończenie, dodatki będą mogły sobie same skomponować spódnicę o jakiej marzą i uszytą pod konkretny wymiar. Kupowanie przez internet to wciąż dla niektórych wyzwanie, dlatego moim klientkom proponuję wizyty domowe. Przyjeżdżam ze spódnicami, którymi w danym momencie dysponuję, dziewczyny je mierzą, rozmawiają, wymieniają uwagi i się przy tym świetnie bawią. Lubię te spotkania – dla dziewczyn są one doskonałym pretekstem do spotkania i zwolnienia tempa. Dla mnie natomiast ogromną satysfakcją jest to, że mogę im ten relaks i rozluźnienie w pewnym sensie zapewnić. Bardzo miłe jest to, kiedy widzę z jakim entuzjazmem reagują na przedmioty, które tworzę. Cieszę się, że mogę im zaoferować ładne spódnice, tak zwyczajnie. Dodatkowo, w ramach sklepu sprzedaję również samą tkaninę na metry.

DSC_0852

Pracownia Tkanina jest twoim sposobem na życie?

Była hobby i pasją, stała się sposobem na życie a w tym momencie jest również pracą. Pracuję dużo więcej niż wcześniej pracując w korporacji, ale ta praca ma zupełnie inną energię. Jednym z motorów mojego działania jest mój syn. Nie chciałam, żeby dorastając uczył się, patrząc na mnie, że praca zawodowa musi wiązać się ze stresem, poświęceniem na wielu płaszczyznach i brakiem satysfakcji. Nie czułam, że moja praca wpływa na kogoś bezpośrednio i że potencjalny odbiorca jest z niej zadowolony – z czasem zaczęło mi to ciążyć. Teraz jest inaczej.

——

2

Chcesz wiedzieć więcej o Pracowni Tkanina? Sprawdź: sklep – KLIK, FB – KLIK, Instagram – KLIK