Ulubione. Alek Morawski
Co poniedziałek zmuszam jedną osobę do nadludzkiego wysiłku. Zadanie polega na tym, by wybrać jedną książkę, jeden film i jedną piosenkę, które w jakiś sposób są ważne dla ankietowanego. Może być to wybór podyktowany nastrojem chwili, może być tzw. życiówka. I trzeba uzasadnić. Dzisiaj na pytania odpowiada Alek Morawski.
Książka
David Mazzucchelli, Asterios Polyp, 2009
Moją ulubioną książką jest „Asterios Polyp”, komiks narysowany i napisany przez Davida Mazuchelliego. Historia opowiada o relacji wyrachowanego, pedantycznego architekta i ekspresyjnej, lecz zamkniętej w sobie rzeźbiarki. W książce najbardziej pociąga mnie sposób prowadzenia narracji. Rysunki stają się tu czymś więcej niż samym zobrazowaniem fabuły. Każda kreska ma znaczenie. To jak rysowana jest każda postać, mówi dużo o jej naturze, emocjach czy sposobie postrzegania świata. Styl ilustracji waha się pomiędzy frywolnymi, nerwowymi maźnięciami, a precyzyjnymi, kanciastymi infografikami. Przeczytałem ten komiks niezliczoną ilości razy (co najmniej pięć) i za każdym razem odkrywałem coś nowego. Dodatkowo kupowałem go na Amazonie trzykrotnie, bo raz mi się zgubił w autobusie i raz ktoś go pożyczył, wyjechał i nie oddał. Mam nauczkę, żeby już nigdy nikomu nie pożyczać komiksów!
—
Film
„Up”, Pete Docter, 2009
To jest film, który fabułą przypomina starą książkę przygodową, którą wycofano z druku, bo za bardzo miesza dzieciom w głowach. Otwiera się łomotem w postaci miażdżąco smutnej historii pewnej pary od ich poznania, aż do śmierci żony (trochę spoiler, ale to jest dziesiąta minuta filmu, kiedy to się dzieje), by przenieść się w zupełnie inny klimat, kontynuując historię zgorzkniałego, stetryczałego wdowca. Wdowiec, który jest nękany eksmisją i przeniesieniem do domu starców, podpina swój dom do wypełnionych helem balonów i ucieka do dżungli. Towarzyszą mu fajtłapowaty harcerz, rajski ptak i pies z wbudowanym mechanicznym translatorem mowy. Dzieje się tu strasznie dużo niesamowitych, dziwacznych i pięknych rzeczy. Zakończenie jest tak wzruszające, że nie wierzę, żeby ktoś na nim nie płakał. Ja nawet jak pomyślę o tym filmie to się wzruszam, hehe.
—
Muzyka
Polaris, Hey Sandy
Jest dużo piosenek i trudno wybrać tę jedyną, gdy każdej należy się tyle samo miłości. Zrobiłem sobie kiedyś playlistę “soundtrack do mojego życia” (z ulubionymi piosenkami od dzieciństwa po dzisiaj) i ta piosenką ją otwiera, więc niech będzie. Polaris to nieistniejący zespół, stworzony na potrzeby serialu „Pete & Pete” emitowanego pod koniec lat 90. w kanale Nickelodeon. Kawałek „Hey Sandy” pojawia się w wejściówce serialu. Trudno właściwie stwierdzić o czym ta piosenka jest i czemu została wybrana na oprawę serialu dla dzieci. Oglądałem niedawno wywiad z reżyserem „Pete and Pete’a”, który mówił, że po dwudziestu latach od premiery serialu, zorientował się, że źle słyszał tekst tej wejściówki. Ale nie da się ukryć, że piosenka ma w sobie coś mistycznego i psychodelicznego co bardzo mocno działa na emocje. Słucham jej na tyle rzadko, że przy każdym odsłuchu zbiera mi się na wspominki i nostalgiczne wynurzenia.
//
Alek Morawski
Rocznik 88, absolwent ilustracji w California College of the Arts. Rysuje do płyt, czasopism i książek. Chce wydać własną książkę i namalować więcej murali. W nieokreślonej przyszłości zostanie znanym i niesmacznie obnoszącym się swoim bogactwem raperem.