Z lodówki na twarz
Co zrobić z cukru, cytryny i oleju kokosowego? Oczywiście – egzotyczny peeling do ciała. Klaudyna Hebda, autorka właśnie wydanej książki „Ziołowy Zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu” dzieli się przepisami na mikstury, które równie dobrze mogłabym zjeść. Może oprócz dodatków takich jak wodorotlenek sodu czy kwas hialuronowy. Ale wszystko pachnie – i działa – po prostu pięknie!
Dla eko-aktywistek, oszczędnych, alergików i każdej Zosi Samosi. Dla samowystarczalnych dziewczyn i wymagających chłopaków. W końcu co będzie lepsze od kosmetyków, które zrobimy własnoręcznie? Czasami potrzeba jedynie paru składników z kuchennej szafki, by powstał łatwy tonik z kozieradki albo ziołowa woda po goleniu. Można zgłodnieć od nazw samych komponentów: olej z awokado (do odżywczego majonezu do włosów), gorzka lub biała czekolada (do całuśnej pomadki), pęczek świeżego rozmarynu, szałwii, mięty, kwiatu lawendy (przepis na Wodę Królowej Węgier)… Ale Klaudyna to doświadczona eksperymentatorka i zaznajomi nas z takimi ingrediencjami jak gliceryna, alkohol cetylowy czy wosk emulgujący. I dzięki jej radom wcale nie są to skomplikowane reakcje chemiczne.
Klaudyna prowadzi bloga Ziołowy Zakątek – biblię naturalnych sposobów pielęgnacji i gotowania, zwłaszcza dzikiego. Pokazuje, jak wiele produktów możemy łatwo, tanio i zdrowo zrobić sobie w domu. Wraca do pierwszych znanych ludzkości kosmetyków: tłoczonych olejów roślinnych, mleka, miodu, olejków eterycznych. Interesuje się ziołami, aromaterapią, ale też domowym serowarstwem. A co najważniejsze, dzieli się swoją wiedzą. Dzięki niej dowiedziałam się, czemu olejek lawendowy wcale mnie nie uspokaja (w większej ilości ma działanie pobudzające), mój krem nie był zbyt puszysty (za szybko połączyłam składniki) i co trzeba dodać do kąpieli wraz z olejkami eterycznymi (coś, co spełni funkcję emulgatora – sól morską, śmietanę, mleko bądź miód). W pewnym momencie okazuje się, że nawet dla zagorzałych urodomaniaczek bardziej ekscytująca staje się wizyta w spożywczaku niż w drogerii. „Ziołowy Zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu” to podręcznik dla tych, którzy lubią wiedzieć, co używają. A że robienie pachnących kosmetyków jest po prostu frajdą, przekonacie się sami. Tak więc do kuchni! Zrób sobie własny krem, a resztę oleju dodajcie do sałatki.
W książce znajdziemy nie tylko receptury – są tu i felietony Klaudyny, i jej wskazówki do olejowego oczyszczania twarzy, pomysły na pielęgnację włosów za pomocą laminowania żelatyną i domowe spa. Na spotkaniu autorskim z okazji premiery książki spotkałyśmy się i ucięłyśmy sobie typowo babską rozmowę o kosmetykach. Tylko naturalnych!
Zdjęcia pochodzą ze strony Klaudyny Hebdy http://ziolowyzakatek.com – znajdziecie tam dokładne receptury
1. aloesowo-różany balsam po opalaniu
2. regenerująca maseczka do twarz z pyłkiem pszczelim i miodem
Książka „Ziołowy zakątek. Kosmetyki, które zrobisz w domu”, Wydawnictwo Nasza Księgarnia
Marta Mitek: Co polecisz początkującym, którzy nie zrobili w życiu maceratu?
Klaudyna Hebda: Nagietek! Najlepiej suszony, bo praca ze świeżymi ziołami wymaga trochę więcej wiedzy. Zioła mają wilgoć, a woda prowadzi do rozwoju bakteryjnego. Najlepiej nagietek podsuszyć lub kupić suszony, zalać jakimś olejkiem, bo oliwa jest bardzo tłusta, powoli się wchłania i można się na początku zrazić tłustością. Można zaszaleć i kupić sobie oleje, które wchłaniają się ze średnią prędkością: na przykład olej z pestek winogron czy moreli. Od razu widać efekty – skóra ma piękny kolor.
Jakich kosmetyków nie robisz sobie sama?
Szamponu i kosmetyków do makijażu. Po prostu jest to zbyt pracochłonne. Używam kosmetyków mineralnych, ale też bardzo mało się maluję – w lato nakładam jedynie mascarę. Filtr słoneczny nadal używam sklepowy, aczkolwiek w tym roku spróbuję zrobić go sama.
A jak jest z produktami do domu?
Mam uczulenie na detergenty, więc w domu czyszczę głównie octem, sodą oczyszczoną i olejkami eterycznymi, ale np. proszek do prania kupuję. Nie jestem tak już zupełnie zakręcona. Czasami jest tak, że – jak każda kobieta – jakiś kosmetyk po prostu chcę mieć i spróbować.
Masz na swoim kosmetycznym koncie jakieś spektakularne porażki?
Testowałam olejek eteryczny nowej firmy i choć nigdy na ten składnik nie miałam uczulenia, dostałam wysypki i ataku astmy. Ale też trzeba przyznać, że nie testowałam go zgodnie z zaleceniami…
Masz przestrogi dla ludzi, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z przygotowywaniem kosmetyków naturalnych?
Najważniejsza rzecz to utrzymywać higienę. Jeśli cokolwiek używasz, to musi być wysterylizowane. Bardzo łatwo nabawić się zapalenia skóry! Przede wszystkim myć ręce, sparzać narzędzia i pojemniki, można zrobić to w mikrofali – tak jak przy pasteryzowaniu. Trzeba też sobie zaufać: jeśli czujesz, że coś nie pachnie tak, jak ci się podoba, to nie używaj. Czasami może pójść coś nie tak. To jest kompletnie normalne. Najlepiej zacząć od prostych rzeczy, żeby się wkręcić.
Czy zainteresowanie ziołami i naturalnymi kosmetykami wynika z rodzinnych tradycji?
Nie, to zaczęło się od mojego bloga. Zainteresowałam się ziołami kulinarnie, a kosmetyki to naturalny rozwój wykorzystania. Jestem po studiach zielarskich, teraz zapisuję się na drugie – do Łukasza Ruczaja – myślę o sobie jako o pasjonatce, która chce zarażać innych entuzjazmem.
Masz ulubioną roślinę?
Kosmetycznie – kadzidłowca, który jest totalnie niedoceniany. Olejek z kadzidłowca, hydrolaty, olejek eteryczny… wszystko jest fantastyczne. Olejek lawendowy to standard – zawsze go mam.
Co oprócz tego składa się na Twój kosmetyczny niezbędnik?
Tak naprawdę mam bardzo mało rzeczy. Moja cera nie ma takiej potrzeby, nic specjalnego z nią nie robię. Korzystam z wody kwiatowej do tonizacji, jak mi się chce to przygotowuję mieszankę do olejowego oczyszczania twarzy, a jak nie, to oczyszczam wodą kwiatową albo emulsją i tyle. Bardzo lubię peeling z fasolki adzuki – fajnie oczyszcza. Krem używam raz dziennie lub nawet raz na dwa dni. Plus, latem, filtr. Mam na sobie tyko mascarę. Jak mnie widzisz, taka jestem!
I powiem wam – to najlepszy dowód, że przepisy Klaudyny na naturalne kosmetyki działają
Tekst: Marta Mitek
Zdjęcia: Klaudyna Hebda / http://www.ziolowyzakatek.com