Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

 

gerry-and-the-pacemakers-youll-never-walk-alone-1963-3

liverpool fc

Decydując się na związek z chłopakiem z Liverpoolu, tak naprawdę decydujesz się na równoległy związek z jedenastoma innymi chłopakami – jego ulubioną drużyną piłki nożnej. W Liverpoolu jest to jak gdyby nieuniknione – praktycznie każdy kibicuje tutaj albo drużynie Liverpool F.C., albo Everton F.C.

W dniu meczu ulice pustoszeją, bilety wysprzedają się co do jednego, a z pubów słychać pokrzykiwania kibiców i odgłosy wznoszonych toastów.

Po kilku miesiącach związku z chłopakiem z Liverpoolu, chcąc nie chcąc, zaczynasz nucić pod nosem piosenkę zespołu Gerry & the Pacemakers – „You’ll never walk alone” – niekwestionowany hymn kibiców Liverpoolu od wczesnych lat 60.

Kiedy wreszcie dasz się zabrać na mecz, zrozumiesz potęgę tego hymnu – 45 000 kibiców zaśpiewa ci go chórem stojąc na baczność.

Związek mieszkańców Liverpoolu z ich ulubioną drużyną piłkarską ma bardzo silne korzenie. Prawie każdy zna kogoś, komu w tragedii na stadionie Hillsborough zginął brat, kuzyn albo sąsiad. Brukowiec „The Sun” ma w Liverpoolu najniższe wyniki sprzedaży w całej Anglii i jest praktycznie nie do kupienia, od kiedy w 1989 roku opublikował artykuł oczerniający fanów drużyny Liverpool F.C.

W latach 80-tych, gdy ludzie masowo tracili pracę w porcie, piłka nożna była jedyną dostępną rozrywką, na którą przeciętny mieszkaniec Liverpoolu, nawet w obliczu utraty źródła utrzymania, mógł sobie pozwolić.

Po kilkunastu miesiącach związku z chłopakiem z Liverpoolu, znasz już całą drużynę
i poszczególne piosenki na cześć zawodników. Ba! Masz już swojego ulubionego piłkarza – gorzej tylko jeśli, jak w moim przypadku, twój ulubiony piłkarz okazuje się zdrajcą, który odchodzi do drużyny wroga – Chelsea F.C. Pamiętaj – nie lubimy Chelsea F.C. : „Fuck off Chelsea F.C. !! You ain’t got no history, 5 European cups and 18 leagues– that’s what we call history!!”

Musisz być na bieżąco – nie przywiązuj się za bardzo do poszczególnych piłkarzy i numerków na koszulkach. Polubiłaś Fernando Torres’a i znasz na pamięć przyśpiewkę na jego cześć – lepiej zapamiętaj tę o Steve G. – kapitan nie opuszcza swojej drużyny.

Kiedy po kilku latach związku, siedzisz w pubie ze swoim chłopakiem, jego kolegami i ojcem, podchodzi do ciebie kibic Evertonu i częstuje cię ciastem z chorągiewką swojej drużyny, nagle słyszysz swój głos, który mówi: „Thanks, but I can’t take it, I support Liverpool”. Spojrzenie twojego chłopaka wyraża bezgraniczną miłość, jego ojciec jest z ciebie dumny, koledzy o ciebie zazdrośni. A ty wiesz już na pewno – zostałaś bezpowrotnie zindoktrynowana – nie przejmuj się -„Hold your head up high and don’t be afraid of the dark”.

Agata Napiórska