Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Najnowsza kampania społeczna pod patronatem fundacji Panoptykon zwraca uwagę na to, jak szeroki dostęp do naszych intymnych danych mogą mieć aplikacje na smartwatche, jak wiele można wyczytać z monitorowanego przez nie pulsu i do czego mogą być wykorzystane bezrefleksyjnie udostępnione przez nas dane.

TWIN .digital collective wraz z Panami Programistami stworzyli aplikację na smartwacha oraz stronę www, dzięki którym partnerka/partner osoby noszącej zegarek mógł monitorować jej/jego puls. Do udziału w eksperymencie zaprosili kilka par – osób w stałych związkach, ale mieszkających osobno. Każda z nich zgodziła się nosić smartwatch z zainstalowaną na nim aplikacją i dostała dostęp do danych z aplikacji swojego partnera. Puls osoby noszącej zegarek zapisywany był w formie wykresów. W momencie, w którym przekraczał średnią (ok. 90 uderzeń na minutę), osoba monitorująca otrzymywała powiadomienie na telefon. Mogła zinterpretować szybszy puls swojego partnera/partnerki, wybierając jedną z opcji z predefiniowanej listy: ekscytacja, stres, aktywność seksualna lub sportowa, spożyte substancje psychostymulujące.

Aplikacje projektowane na smartwatche są zdolne nieustannie monitorować puls użytkownika. Z niego natomiast wyczytać można informacje o Twojej aktywności seksualnej, stanie zdrowia, nastroju oraz o tym, czy i jakie środki stymulujące zażywasz. Po połączeniu tych danych z innymi informacjami na temat ciała, dotyczącymi np. płci, wieku, wagi, cyklu menstruacyjnego, powstanie szczegółowy raport aktywności i stanu psychofizycznego osoby. „Za każdym razem, gdy akceptujesz politykę prywatności, dostęp do najintymniejszych danych dajesz nie tylko twórcom aplikacji, ale także ich komercyjnym partnerom” – komentuje Karolina Iwańska z Fundacji Panoptykon. „Twoje dane osobowe, w tym dane wrażliwe, mogą zostać sprzedane tzw. brokerom danych, którzy gromadzą osobiste informacje o użytkownikach sieci. Stamtąd trafiają do reklamodawców, którzy dzięki pozyskanym informacjom targetują odpowiednio swoje usługi – kierując do Ciebie reklamy skrojone na »miarę Twoich potrzeb«. To cenna wiedza. Na przykład informacja o tym, czy kobieta jest w ciąży kilkakrotnie zwiększa rynkową wartość jej danych. Według Yuvala Harariego – autora bestsellerowych „Sapiens. Od zwierząt do bogów” i „21 lekcji na XXI wiek” – „(…) Jednym z problemów, przed którymi stoimy, gdy zastanawiamy nad naszym stosunkiem do nadzoru, jest to, że nikt nie wie na pewno, w jaki sposób już jesteśmy monitorowani i co nowego pojawi się w następnych latach. Technologia kontroli rozwija się w zawrotnym tempie, a to, co dziesięć lat temu wydawało się science fiction, dziś jest wczorajszym newsem. (…) Gniew, radość, nuda i miłość są zjawiskami biologicznymi, podobnie jak gorączka i kaszel. Ta sama technologia, która rozpoznaje kaszel, może również rozpoznawać śmiech. Jeśli korporacje i rządy zaczną masowo gromadzić nasze dane biometryczne, poznają nas znacznie lepiej niż my sami i będą w stanie nie tylko przewidywać nasze emocje, ale także nimi manipulować i sprzedawać nam wszystko, co zechcą – od szminki przez auta do polityków.”

Danymi wrażliwymi interesują się również pracodawcy i firmy ubezpieczeniowe. Ale to nie znaczy, że użytkownicy przyjmują je bez oporu. Holtery sprezentowane pracownikom sieci dyskontów wywołały fale protestów. Oficjalnie urządzenia miały badać obciążenie fizyczne pracowników, ale ci bali się, że mogą one posłużyć do ich zwolnienia. Amerykańscy pracodawcy oferują urządzenia typu wearables razem ze zniżką na ubezpieczenie. Znane są jednak przypadki, kiedy nie dość dobre »prowadzenie się« pracownika doprowadziło do podwyższenia składki, a nawet zakwestionowania wypłaty odszkodowania przez firmę ubezpieczeniową”.

Jeśli wiesz, jak działa rynek danych zbieranych przez aplikacje, możesz podejmować świadome decyzje. Kluczem jest zrozumienie modelu biznesowego aplikacji: kto zbiera Twoje dane? Czy jest to podmiot z siedzibą w Unii Europejskiej (gdzie chronią nas dość restrykcyjne przepisy RODO), czy poza nią? Czy zbiera tylko te dane, które są związane z zakresem działania aplikacji? Jakim podmiotom je przekazuje? Na przykład aplikacja do mierzenia kroków może mieć dostęp do lokalizacji, ale jeśli sięga po więcej lub przekazuje dane innym firmom należącym do rynku obrotu danymi, ta wymiana może się nie opłacać. Zasada jest prosta – jeżeli aplikacja jest darmowa, to znaczy że płacisz za nią swoimi danymi. Jeśli raz stracisz nad nimi kontrolę, trudno będzie Ci ją odzyskać.

 

Fundacja Panoptykon przygotowała zestaw działań, które pozwolą Ci odzyskać kontrolę nad swoimi danymi.

Zacznij od najprostszych:

regularnie kasuj aplikacje, z których nie korzystasz (pamiętaj jednak, że usunięcie aplikacji nie oznacza usunięcia danych z serwerów firmy – o to musisz się postarać osobno, np. pisząc maila z żądaniem ich usunięcia),

zanim zainstalujesz nową aplikację, zastanów się, czy na pewno ta aplikacja jest Ci niezbędna. Przeczytaj politykę prywatności i sprawdź, jakich żąda uprawnień, a jeśli zbyt wielu, sprawdź, czy na rynku dostępna jest bardziej szanująca prywatność alternatywa.

Po tej rozgrzewce możesz przejść do prawdziwego treningu prywatności:

możesz to zrobić tutaj

Fundacja Panoptykon patrzy na ręce państwu i firmom. Sprawdzają, jak wykorzystują twoje dane, ujawniają nadużycia, walczą o prawo chroniące wolność i prywatność. Pokazują, jak świadomie żyć w cyfrowym świecie.

Możesz przekazać im 1% swojego podatku i pomóc kontrolować kontrolujących! Nr KRS: 0000327613