Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Tworzenie hotelowej kolekcji sztuki to nie dekorowanie pustych ścian obrazkami – to konsekwentny rytuał budowania relacji pomiędzy pracami, ich twórcami a odbiorcami. O jej nietypowej pracy, o codzienności i wyzwaniach stojących przed kuratorką kolekcji sztuki hoteli PURO rozmawiam z Zuzą Zakaryan, historyczką sztuki, a także posiadaczką brązowego pasa w brazylijskim jiujitsu.

Mateusz Bzówka: Pytanie na rozgrzewkę. Opowiedz, proszę, jak trafiłaś do PURO.  

Zuzanna Zakaryan: Pewnego dnia do galerii sztuki na Mokotowskiej w Warszawie, gdzie pracowałam, wszedł szef PURO Rune Askevold, który jest prawdziwym entuzjastą sztuki i dobrego designu. Opowiedział mi o idei stojącej za marką. Było to dla mnie coś zupełnie nowego, nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim podejściem. Tuż przed tą, jak się później okazało, kluczową dla mojej kariery wizytą, w magazynie galerii odnalazłam dwa obrazy ormiańskiego malarza, które postanowiłam trochę odkurzyć i powiesić na ekspozycji. Rune zainteresował się tymi pracami, więc ja, z uwagi na moje ormiańskie pochodzenie, bardzo się ożywiłam w rozmowie. Nawiązaliśmy kontakt, dochodząc do wniosku, że warto by było rozpocząć współpracę. Dołączyłam do PURO z pewnym pomysłem, wizją tego, jak sztuka mogłaby zaistnieć w przestrzeni hotelowej. 

Na czym polegał twój pomysł? 

Hotel poprzez inwestycje w sztukę i liczne działania kreatywne miał mieć równie duży wpływ na kształtowanie środowiska artystycznego co galeria czy muzeum. Zainspirowałam się wtedy zagranicznymi konceptami. Doskonałym przykładem może być tutaj hotel The Thief w Oslo, , który współpracuje z instytucjami kultury, organizuje wydarzenia artystyczne, wystawy. To hotel, gdzie tradycyjnie pojmowany, turystyczny aspekt hotelarstwa został zdefiniowany na nowo. Przychodząc do PURO trzy lata temu, miałam w głowie właśnie coś takiego. Takie podejście wciąż jest niszowe, ale jest trendem wznoszącym. 

Mam wrażenie, że „doświadczanie” to słowo klucz do zrozumienia zmian zachodzących w branży hotelarskiej.

Zdecydowanie! Wokół hoteli PURO dzieje się bardzo dużo rzeczy, które nie mają bezpośredniego przełożenia na sprzedaż, chociaż na pewno pośrednio ją stymulują. Służą one jednak czemuś innemu: budowaniu relacji z mieszkańcami miasta i gośćmi, tworzeniu społeczności skupionej wokół wspólnych zainteresowań. Wychodzimy z założenia, że sprzedawanie pokoi wcale nie musi być numerem jeden w działaniach hotelu. Można do tego podejść w sposób innowacyjny, wywrócić myślenie o tym, czym jest hotel, do góry nogami.

Jak wygląda dzień pracy kuratorki kolekcji sztuki w hotelu?

Każdy, kto mnie o to pyta, spodziewa się, że jest on pełen przygód. I te oczywiście się zdarzają, ale najczęściej na końcowym etapie projektu. Na co dzień po prostu wstaję rano, szykuję się i jadę do pracy, gdzie zajmuję się wieloma projektami jednocześnie. Mamy biuro na 28. piętrze w centrum Warszawy i choć z zewnątrz nasz wieżowiec wygląda „korporacyjnie”, nasze biuro od środka to zupełnie inna bajka, głównie dzięki atmosferze, którą tworzymy. W biurze centrali PURO bardzo się przyjaźnimy i wspieramy w naszych działaniach. Po doświadczeniu w pracy w galeriach sztuki, które, nie ma co się oszukiwać, mają swoją specyfikę, przejście w ten uporządkowany tryb pracy biurowej było dla mnie nie lada wyzwaniem. Jednak satysfakcja z wykonywanych obowiązków, możliwości kreacji oraz decyzyjność i swoboda doboru prac i artystów, z którymi współpracuję, dają mi bardzo duże poczucie wolności, co z mojej perspektywy jest szalenie ważne.

A sam proces budowania kolekcji? Domyślam się, że każdy z dotychczasowych hoteli PURO to trochę inna bajka.

Jest on dosyć powtarzalny. Moja praca zaczyna się w momencie, gdy powstaną projekty wnętrz, a te zawsze w jakiś sposób starają się nawiązywać do miasta, w którym znajduje się dany hotel, są jego odbiciem. Ta lokalność przyświeca nam na każdym etapie pracy. Gdy architekci przygotują projekty, muszę się z nimi zapoznać i zrozumieć, na czym polega dany projekt, ale przede wszystkim w których miejscach architekci wnętrz zaplanowali, że znajdą się dzieła sztuki. Od tego momentu zaczynam już właściwą pracę nad projektem danego hotelu, która zazwyczaj trwa mniej więcej rok. Na początku jest to przede wszystkim bardzo dogłębny przegląd środowiska artystycznego tworzącego w danym mieście. Uruchamiam kontakty, sprawdzam, kto nad czym aktualnie pracuje, zaglądam do galerii reprezentujących i wystawiających młodych artystów, chodzę na wystawy w lokalnych instytucjach, sprawdzam świeżo upieczonych absolwentów szkół artystycznych… Jeżeli chce się być na bieżąco z polskim rynkiem młodej sztuki, nieoceniony jest oczywiście internet wraz z całym jego zapleczem portali społecznościowych. Gdy mam już jakiś ogólny ogląd tego, jak wygląda scena artystyczna danego miasta, wyłaniam poszczególne nazwiska i rozpoczynamy rozmowy.

Do PURO trafiają prace zamówione czy już gotowe?

Interesują mnie zarówno gotowe prace, jak i tak zwane commision works, które powstają specjalnie dla nas, na nasze zamówienie. Czasem jest tak, że gotowa praca jest niemalże stworzona z myślą o konkretnym miejscu. Tak było chociażby z fotografią Karoliny Jonderko w PURO w Łodzi, to był złoty strzał! Natomiast w Warszawie taką pracą była instalacja Tomasza Kowalskiego zatytułowana BBAARR, która zawisła… w hotelowym barze właśnie. Instalacja jest wyimaginowaną, ekscentryczną sceną barową, którą podglądamy. Jest to praca bardzo „bohemiczna”, ale na wskroś współczesna. Idealna dla Puro.

A jak to wygląda w przypadku prac zamawianych?

Naprowadzam twórców, tak aby zamawiane prace odpowiadały założeniom projektowym i były unikatowe. Staram się jednak nie przekraczać tej cieniutkiej niepisanej granicy, zostawiam artystom wolną rękę w procesie twórczym. To dla mnie bardzo ważne, aby twórcy czuli, że nie robią dla nas czegoś, co w jakiś sposób może ich ograniczać, czy to formalnie, czy tematycznie. Bardzo zależy mi na tym, aby artyści, z którymi współpracuję, czuli satysfakcję z pracy nad danym projektem i cieszyli się, że są częścią naszej kolekcji. Oczywiście, są pewne ograniczenia, na które nie mam wpływu, jak wielkość ściany, na której ma się pojawić praca, czy tematyka. Z uwagi na specyfikę przestrzeni, jaką jest hotel, zdecydowaliśmy się nie inwestować w prace na wskroś erotyczne. Wydaje mi się, że artyści, czując swobodę, pracują zupełnie inaczej, efektowniej, niż gdy robią coś na zadany temat. Ich prace są dużo bardziej szczere, nie mają w sobie pierwiastka „pracy komercyjnej”.

Jaki jest kolejny etap?

Gdy nawiążę już współpracę z wybranymi artystami, mija kilka kolejnych miesięcy, podczas których powstają prace, podpisujemy umowy, planujemy transporty, to też jest moment na wybór oprawy i ramowanie. Trzeba pamiętać o tym, że oprócz przestrzeni wspólnych, jak lobby, korytarze, hol, recepcja czy restauracja, również w każdym pokoju jest jakieś dzieło czy dzieła sztuki, a w każdym z hoteli PURO mieści się ponad sto pokoi… Nie robimy masówki i nawet jeśli zamawiamy zestawy ilustracji do pokoi od danego artysty – jak w przypadku PURO Warszawa, gdzie współpracowaliśmy z Michałem Lobą i Tymkiem Jezierskim, czy PURO Łódź, gdzie ilustracje inspirowane twórczością Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego wykonali Ola Niepsuj i Bartosz Kosowski – to wszystkie prace są sygnowane i w limitowanych ilościach. Nadaje im to wyjątkowy charakter.

Nie zaprzeczysz jednak, że dzieła sztuki z kolekcji PURO dopełniają wnętrza, stanowią taki final touch, wisienkę na torcie danego pomieszczenia i chcąc nie chcąc, stają się dekoracją. Zastanawia mnie zatem, jakie media pojawiają się w waszej kolekcji najczęściej, czy są to tylko „łatwe” w ekspozycji prace?

Oprócz prac na papierze – ilustracji, linorytów i litografii oraz fotografii – dużą część kolekcji PURO stanowi malarstwo. Przy wyborze prac nie ograniczam się tylko do tych bardziej konwencjonalnych mediów. Mamy w kolekcji zarówno metaloplastykę, jak i murale (Maćka Polaka i Bartka Illcata, Nawera oraz Seikona), neon przedstawiający warszawiankę elegantkę Maurycego Gomulickiego czy wszelkie obiekty i instalacje rzeźbiarskie łączące w sobie kilka różnych mediów, jak również prace plasujące się gdzieś na pograniczu sztuki i wzornictwa przemysłowego, jak unikatowe obiekty Marii Jeglińskiej i Malwiny Konopackiej. Nie faworyzuję jednego konkretnego medium, środowiska czy estetyki. Nie chcę, aby kolekcja sztuki PURO kojarzyła się z czymś wymuszonym i napompowanym, stąd też ta różnorodność i otwartość na różne techniki.

To chyba dość niepopularne podejście.

Chcę, aby hotele PURO były miejscami, gdzie gość może zetknąć się ze sztuką w naturalny i nieopresyjny sposób. Nie chcę, żeby relacja między odbiorcą a dziełem sztuki była pretensjonalna. Elitarny luksus to zupełne przeciwieństwo tego, co staramy się tworzyć na co dzień. To nie tak, że obcując ze sztuką, nobilituje cię ona do bycia kimś lepszym. Sztuka ma być nobilitująca poprzez wartość, którą niesie. 

Etyka pracy i zasady, którymi się kierujesz, z pewnością są dla twórców bardzo miłym doświadczeniem w relacji mecenas–artysta. Czy zatem łatwo jest namówić artystów do współpracy?

Początkowo miałam duże obawy z tym związane – nie miałam pewności, czy artyści będą chcieli z nami współpracować. Przez te trzy lata nie zdarzyło mi się jednak, aby ktoś odmówił współpracy. Początkowo byłam znacznie bardziej zachowawcza w moich wyborach. Teraz jest już inaczej. Artyści widzą, że robimy coś fajnego i wartościowego. Darzę ogromną sympatią wszystkich naszych twórców. Buduję z nimi relacje oparte na wzajemnym szacunku, nigdy nie naciskam, nie próbuję narzucać rozwiązań i mam wrażenie, że to właśnie dzięki takiemu nastawieniu dużo łatwiej nawiązuje się z nimi współpracę. Mało tego, coraz częściej zdarza się, że to artyści sami się zgłaszają i chcą coś dla nas zrobić.   

Nie rozmawialiśmy jeszcze o gościach. Twoje wybory w mniej lub bardziej pośredni sposób mogą edukować gości PURO i wpływać na ich kompetencje wizualne. Bo nie oszukujmy się – nie wszyscy znają estetykę Maurycego Gomulickiego czy są w stanie docenić humor prac Michała Loby.

Sposób budowania kolekcji to jedno. Drugą ważną kwestią jest to, dlaczego ją budujemy. Kluczowe jest dla nas kształtowanie wizerunku marki wrażliwej na sztukę i kulturę oraz takiej, która wspiera młodych artystów, tzw. emerging artists. Kolejnym istotnym aspektem jest to, o czym wspominasz, czyli wartość edukacyjna –staramy się uwrażliwiać na sztukę, i to nie tylko naszych gości, ale również pracowników. Dla naszych gości obecność sztuki w takiej ilości z pewnością jest dużym i miłym zaskoczeniem. Dla tych gości, którzy nie do końca orientują się w sztuce współczesnej, przy współpracy z agencją albo/albo, stworzyliśmy ZIN o naszej krakowskiej kolekcji, wydajemy go również w Łodzi i Warszawie. Taka forma przekazania informacji, niezobowiązująca i przyjazna, jest kolejnym gestem zapraszającym do poznawania artystów i odbioru sztuki. Jeśli natomiast chodzi o pracowników, to uważam, że nasze działania nie miałyby żadnego sensu, gdybyśmy nie rozmawiali również z nimi. Organizujemy co jakiś czas warsztaty dla pracowników z wzornictwa i sztuki, wprowadzam ich w tematykę kolekcji i przekazuję moją wiedzę, opowiadam, w jaki sposób i dlaczego to wszystko robimy.

Mamy więc wizerunek i edukację. Co jeszcze?

Ostatnim, choć równie ważnym aspektem, jest świadoma inwestycja. Każdy wydatek musi być uzasadniony. Nie bójmy się powiedzieć, że budowanie kolekcji, jakiejkolwiek, to wymagająca przemyślenia strategia. Dlatego artyści, których zapraszam do współpracy, mają już ugruntowaną pozycję na polskiej scenie albo świetnie rokują na przyszłość.

Skończyłaś historię sztuki oraz kulturoznawstwo. Dla osoby chcącej pracować w szeroko pojętej kulturze branża hotelarska nie jest zbyt oczywistym wyborem.

Miałam bardzo duże szczęście, bo dosyć wcześnie dowiedziałam się, co jest moją prawdziwą pasją. Moja mama nauczyła mnie miłości do piękna, ale piękna pozbawionego próżności. Szacunek do estetyki i kultury zawsze był w moim domu obecny. Odkąd pamiętam, mama grała na fortepianie, po kilka godzin dziennie, a moje rodzeństwo, dużo ode mnie starsze, również wybrało kierunki humanistyczne. Wydaje mi się, że to wszystko obudziło we mnie wrażliwość na piękno, którą pielęgnuję do dzisiaj.

Rozmowa ukazała się w 21. nr magazynu Zwykłe Życie, RYTUAŁY