Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Czwarte piętro w kamienicy przy ulicy Mokotowskiej. Kameralna przestrzeń z klasyczną, elegancką salą do zajęć tanecznych: są lustra na całą ścianę i drewniane drążki. Piękne lampy i duże okna z widokiem na dachy Warszawy. BALANCE Studio stworzyła Britta Hardeck, która przeprowadziła się z rodziną do Polski z Paryża. Ma być alternatywą dla klasycznej siłowni pełnej silnych bodźców.

Marta Mach: Jak wpadłaś na pomysł zajęć, które połączą ze sobą balet i klasyczny fitness?
Britta Hardeck: Ruch i taniec zawsze były dla mnie ważne. Zanim rozpoczęłam pracę jako prawniczka, ćwiczyłam balet. Jestem też dyplomowaną nauczycielką jogi. Kiedy zaczęłam pracę w kancelarii, miałam coraz mniej czasu. Zainteresowałam się różnymi odmianami fitnessu opartego na balecie, m.in. metodą Lotte Berk. To było dla mnie idealne wypośrodkowanie potrzeby regularnego kontaktu z tańcem i treningu, który utrzyma mnie w formie. Ważny był też anturaż: elegancki i kobiecy. Przeprowadzka do Warszawy i urodzenie syna wymusiły na mnie zrobienie przerwy w praktyce. Próbowałam ćwiczyć samodzielnie w domu, ale samej trudno szybko osiągnąć progres. Potrzebowałam nauczyciela i grupy. Przedsiębiorcza atmosfera żywo i kreatywnie rozwijającej się Warszawy zachęciła mnie, by spróbować samej stworzyć takie miejsce od podstaw.

MM: Mówisz o ważnej roli grupy. Co łączy ludzi, którzy przychodzą do BALANCE Studio?

To silne kobiety, które kochają taniec i potrzebują regularnych ćwiczeń. Często mają wymagające prace lub obowiązki domowe na głowie, a najczęściej obie te rzeczy naraz. Nie zrelaksują się w zatłoczonej siłowni.

Britta Hardeck, założycielka BALANCE Studio

MM: Czy to oznacza, że twoje studio jest miejscem wyłącznie dla kobiet?
BH: Tak. Zostało stworzone z myślą o kobietach.

MM: Zatrudniasz tancerki baletowe i instruktorki fitnessu. Sama też dołączasz do treningów?

BH: Programy zajęć to efekt długiej pracy, którą podjęłam wspólnie z instruktorami fitnessu, profesjonalnymi tancerkami i fizjoterapeutami. Moje osobiste doświadczenia i praktyka jogi bardzo się przydały. Starałam się stworzyć kursy idealne, więc sama ćwiczę w studiu tak często, jak tylko mogę.

MM: Najnowszy numer magazynu poświęcamy rytuałom. Jakie codzienne nawyki pozwalają ci nie zwariować w wielkim mieście?

BH: Poranny trening ballet shape w moim studiu i spacery z synem w parku Ujazdowskim albo Łazienkach. Uważam, że Łazienki to jedno z najpiękniejszych i najbardziej relaksujących miejsc na ziemi.

Wnętrze BALANCE Studio

Zajęcia w BALANCE Studio