Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

„Ta antologia to jedynie skrawek świata, który chciałabym Ci przybliżyć […] Chciałam, żeby głosy poetek i poetów ułożyły się w spójną książkę: zbiór wyjątkowych wierszy, które mówią o najwspanialszym i najokrutniejszym uczuciu; o ilości, tak, o miłości” – pisze we wstępie tomu Joanna Lech.

„Znowu pragnę ciemnej miłości” obejmuje wybór wierszy Jakobe Mansztajna, Jacka Podsiadły, Haliny Poświatowskiej, Tadeusza Różewicza, Rafała Wojaczka, Tomasza Różyckiego, Marcina Świetlickiego, Justyny Bargielskiej, Miłosza Biedrzyckiego, Julii Fiedorczuk, Romana Honeta, Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Joanny Lech, Marty Podgórnik, Joanny Oparek, Anny Świrszczyńskiej oraz Agnieszki Wolny-Hamkało.

Agata Napiórksa: Dlaczego teraz? Nie dość, że lato to sezon ogórkowy w ogóle jeśli idzie o wydawanie książek, to jeszcze poezja!
Joanna Lech: Miało być ciut wcześniej, ale właściwie czemu wydawać książkę z miłosnymi wierszami na jakieś Walentynki, gdy można na Noc Kupały, nasze własne, swojskie, staropolskie święto zakochanych? A w końcu lato to przecież najlepsza pora na amory, można się wybrać rowerem na łąkę czy tam opalać nad morzem, figlarnie kartkując Poświatowską. A koc i świeczki (dorzućmy kota) można zastosować zawsze, nie tylko w chwili słabości do poezji (a coś mi się wydaje, że czeka nas dużo deszczowych dni jeszcze przed jesienią).

AN: Kto był pomysłodawcą tego zbioru? W formie wydania widzę inspirację tomikami Rupi Kaur, czy słusznie?
JL: Antologia jest, to prawda, swoistą odpowiedzią na tzw. fenomen tzw. insta poezji, a moja odpowiedź wygląda tak: mamy w Polsce spory zastęp świetnych, uznanych i wspaniale piszących autorów i autorek, a jednak ich wierszy na próżno szukać w księgarniach. (Nie jest to wina piszących, którzy w hermetycznym środowisku są przecież docenieni; po prostu poezja od zawsze funkcjonuje w świecie kultury jak najbardziej alternatywna nisza, zwyczajnie nie ma jak wyjść do czytelników.) Może więc nie potrzebujemy kolejnego tłumaczenia sentencji z Instagrama wydanych w formie książkowej tylko dlatego, że są popularne na Instagramie? Ja się pochyliłam nad najpiękniejszymi miłosnymi wierszami od ludzi z krwi i kości, którzy już swoje przeżyli i swoje napisali. Było w tym ryzyko, przyznaję, ale już dostałam kilka wiadomości typu: „to dzięki książce odkryłam tego poetę” „w końcu kupiłam wybór wierszy tej poetki, noszę się z tym od lat” „do tej pory w ogóle nie czytałam
wierszy, ale chyba czas zacząć” „przypomniałam sobie o ulubionych wierszach” „czytałam to w szkole a wcale nie jest nudne” itd. Jak dla mnie to już jest największy sukces.

Tu możesz kupić książkę

AN: Czy to wiersze, które czytujesz regularnie i ciągle do nich wracasz, czy przeszukiwałaś tomiki poezji, żeby odkryć coś specjalnie dla tego zbioru?
JL: I tak i tak: część z nich to moje ulubione, które już miałam na dysku i na półkach, zdecydowaną większość jednak musiałam dobrać, wyszukiwałam bardzo uciążliwie w tomikach, zbiorach i czasopismach. Czytając, przekładałam stosy książek i spisywałam dopiero wybrane tytuły. Wiersze autorów, bez których nie wyobrażam sobie mówić o miłości i te, które wnoszą do zbioru coś nowego: od razu wiedziałam, co powinno się tam znaleźć, żeby całość była i spójna i zarazem różnorodna, jednym słowem, żeby się świetnie czytało te zupełnie odrębne światy,
zebrane razem w jednym, mocnym i wyrazistym tomie. Oczywiście ten wybór nie był łatwy; wybierać z tylu świetnych tekstów, tylu pięknych sposobów na opisanie miłości! Na pierwszej liście był tak długi spis nazwisk, że wielotomowe wydanie trzeba by było chyba sprzedawać gratis z taczkami.

AN: Która z wizji czy też wersji miłości opisanej przez autorów z tomiku „Znowu pragnę ciemnej miłości” jest Tobie najbliższa?
JL: Miłość toczy się jak okrąg, a poszczególne wiersze wyrażają różne etapy tego ruchu, więc ciężko jest mi powiedzieć. W każdym z autorów i autorek widzę coś bardzo bliskiego: tęsknotę, czułość, żal, strach, ostrość. Może ostatnio najbardziej podoba mi się prostota obrazowości Różyckiego i językowe figlarstwo Bargielskiej- taki zgrabny duet, może tak z tego wybrnę.

AN: Może to niepolityczne pytanie i to rodem z zeszytu szczerości, ale i tak je zadam: czy masz ulubionego poetę, poetkę?
JL: Niespecjalnie, choć nie ustaję w czytaniu.

AN: To może wiersz? Gdybyś pod groźbą śmierci musiała wybrać jeden?
JL: Jeszcze trudniej, jeszcze ciężej – lista wierszy, które uwielbiam jest dłuższa, niż nazwisk. Przytoczę może chociaż jeden o pisaniu:

Przeciwne wiatry (Tomasz Różycki z tomu Kolonie)

Kiedy zacząłem pisać, nie wiedziałem jeszcze,
że każde moje słowo będzie zabierało
po kawałku ze świata, w zamian zostawiając
jedynie miejsca puste. Że powoli wiersze
zastąpią mi ojczyznę, matkę, ojca, pierwszą
miłość i drugą młodość, a co zapisałem,
ubędzie z tego świata, zamieni swe stałe
istnienie na byt lotny, stanie się powietrzem,
wiatrem, dreszczem i ogniem, i to, co poruszę
w wierszu, znieruchomieje w życiu, i pokruszy
się na tak drobne cząstki, że się stanie prawie
antymaterią, pyłem całkiem niewidzialnym,
wirującym w powietrzu, tak długo, aż wpadnie
w końcu tobie do oka, a ono załzawi.

AN: Czy ktoś Ci odmówił zamieszczenia wiersza w zbiorze?
JL: Nie! Chociaż trochę się obawiałam marudzenia. Zgodzili się wszyscy i to dość szybko, nawet spadkobiercy naszych drogich, klasycznych. Jedna z autorek poprosiła najpierw o listę pozostałych nazwisk: domyślam się, że chodziło o obawę, żeby nie zostać- jak to się już kiedyś zdarzyło- jedyną kobietą w tego typu zbiorze. Jeden z autorów wyraził zaniepokojenie, czy aby okładka takiej książki nie będzie zbyt kwiatowo-sielsko- romantyczna – uważam, że całkiem słusznie.

AN: Sama też jesteś poetką. Bardzo ciekawi mnie jak pracujesz. Czy pisanie poezji jesteś w stanie zaplanować? Czy tak jak mówił w jakimś wywiadzie Bohdan Zadura – to nie jest możliwe, wiersze da się pisać jedynie pod wpływem chwili, natchnienia, iluminacji itd.

JL: Niespecjalnie wyznaję kultu natchnienia, ale to prawda, że poszczególne frazy potrafią przyjść niespodziewanie, w biegu i w ciągu dnia, żeby nie zapomnieć zapisuję je sobie w telefonie. Wiersz jako całość piszę wokół tych obrazów. Bywa, że niemal gotowy tekst zapętli się czasem z tyłu głowy, jak usłyszana przypadkiem piosenka – aż chce się coś z nim szybko zrobić, żeby mieć spokój. Ale jeśli nie, jeśli to tylko luźny pomysł, to rzeczywiście można sobie zrobić „notatki” do wiersza, a napisać go w wolnej chwili. Do obmyślania fabuły, pisania książek i redakcji nie potrzebuję żadnej muzy, oprócz mocnej kawy, staram się podchodzić do tego najpoważniej, jak do każdej innej pracy. Tak samo jest z wierszami: gdybym za każdym razem czekała na iluminację, zamiast się skupić na tekstach, to cóż, zamiast tomików powstałaby pewnie skrzętna lista piosenek.

AN: Czy planujesz kolejne zbiory wierszy?
JL: Jak na razie o tym nie myślałam: książka dopiero, co się ukazała, a ponieważ pnie się po liście empikowych bestsellerów, swój czas dzielę pomiędzy zajęcia związane z jej promocją i redakcję drugiej powieści.

AN: Na koniec zapytam jak Ty we wstępie: O czym myślisz, kiedy myślisz o miłości?
JL: Na tym etapie mojego życia myślę, że miłość to jest ten moment, gdy ktoś postanowił romantycznie rozwiesić moje zaśmierdłe pranie o trzeciej nad ranem, prosto z podróży, bo oczywiście zapomniałam i oczywiście potrzebuję tego na rano, gdy nie omieszka mi tego wypomnieć, ponarzeka, wyprasuje, żebym w tym czasie zdążyła zjeść, ponarzeka jeszcze głośniej, że musiał i czemu zawsze jestem niezorganizowanym matołem a na pytanie, czy aby nie wyglądam w tym grubo, odpowie z naburmuszoną szczerością: może i to trochę grubo, ale ty zawsze dajesz radę.

Joanna Lech – poetka, pisarka, autorka książki Sztuczki (Nisza 2016) oraz czterech tomów wierszy. Za debiutancką powieść nominowana do Nagrody Literackiej Nike i Nagrody Literackiej Gdynia 2017, za poezję nagrodzona m.in. w VI konkursie im. R. M. Rilkego w Sopocie oraz XIII konkursie im. Jacka Bierezina w Łodzi. Nominowana do Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius (2010) i Nagrody literackiej Nike (2011). Stypendystka m.in. Miasta Krakowa i Fundacji Grazella. Tłumaczona na język angielski, niemiecki, ukraiński, rosyjski i czeski. Mieszka w Krakowie, kompulsywnie podróżuje, fotografuje i czyta. 

 

Strona Joanny Lech