Rozmowa: To są więzy krwi
„Jeśli wasza mama ma jakieś zainteresowanie, o którym wiecie, ale nigdy nie zagłębialiście się w temat, to postarajcie się zobaczyć w nim to, co ona w tym widzi, podpytać, może też to coś polubicie, a mamie będzie miło!” Z Julią Knap, pomysłodawczynią i reżyserką filmu „Mój syn jest raperem” rozmawiamy o łączących mamy i ich pociechy – hiphopowców z krwi i kości, relacjach.
Mateusz Bzówka: Mam wrażenie, na podstawie obserwacji i kulturowych referencji, że matka dla rapera, to najważniejsza osoba w życiu. Jak to z tym jest? Świat hip-hopu, świat raperów wydaje się bardzo męski i chłopacki, dosyć brutalny. Twoja akcja, twój pomysł, jak dla mnie, jest bardzo przewrotny i nieoczywisty!
Julia Knap: Dla każdego człowieka to relacja bardzo ważna, bo jest tą pierwsza w życiu. Pierwszy kontakt jaki mamy z drugim człowiekiem to najczęściej matka. Myślę, że raperzy z różnych względów mają skomplikowane relacje z matkami, ale przez skomplikowane mam tutaj na myśli ciekawe i warte zgłębienia, dlatego robię ten film. Nie chcę uogólniać czy wysnuwać wniosków zbyt szybko, ale na pewno to, że to są na pierwszy rzut oka totalnie dwa bieguny to mnie najbardziej intryguje, bo te dwa bieguny gdzieś tam się jednak przecinają.
MB: A co w takim razie dla matki oznacza, że jej syn jest raperem?
JK: Matki raperów nie widzą w nich gwiazd hip hopu, chociaż są świadome, że ich synowie są popularni i jaką “dyscyplinę” uprawiają. Dla nich to przede wszystkim synowie, dzieci. Rok temu w wywiadach, które przeprowadziłam z mamami raperów dla Vice zadawałam pytanie jak się do nich zwracają. Mamy odpowiadały: synu, synusiu, synu, Pawciu, Piotrze, Kubusiu. Ksywy chłopaków są im dobrze znane, ale nie przepadają za nimi. Tu wyjątkiem jest mój brat.
MB: Jakie cechy charakteru musi mieć mama rapera? Trochę rozmów i spotkań już z nimi odbyłaś, twoja mama też ma syna rapera. Te kobiety mają jakieś wspólne cechy? W teaserze jedna z nich wspomina nawet o tym że „nie wychowywała syna w ten sposób”, a jednak jakoś jej się to udało!
JK: Na ten moment powiedziałabym, że są to kobiety bardzo niezależne, mające swoje zdanie, ale również bardzo otwarte. Są aktywne, mają szereg pasji, mama Vienia ma słabość do kryminałów, moja i Kuby kompulsywnie maluje, a mama Łajzola nie może żyć bez jogi. Trzy z pięciu mam, z którymi rozmawiałam rok temu to polonistki, ale ja póki co poznałam tylko jakiś wycinek tego świata, jest jeszcze dużo do odkrycia.
MB: Stąd też poniekąd tytuł twojego filmu – „Mój syn jest raperem”, do którego realizacji się przymierzasz i zbierasz pieniądze w ramach akcji crowdfundingowej – opowiedz coś o tym.
JK: Odpaliłam ten projekt żeby zebrać pieniądze na film. Jestem siostrą rapera i obserwuję relacje brata z mamą od zawsze, ale chcę lepiej poznać inne „pary” mama + raper, żeby sprawdzić czy jest tam więcej podobieństw czy zależności. Ten „zestaw” wydaje mi się niezwykle ciekawym polem badań!
MB: U mnie w rodzinie, mówi się, że niektóre cechy zdecydowanie odziedziczyłem „po mamie”, ale nos to mam ojca. Jak to jest z twoimi bohaterami? Mają jakieś wspólne sprawy, czy może są kompletnie od siebie różni?
JK: Tą są więzy krwi, jasne że mają wspólne cechy. Mama Łajzola na każdym naszym spotkaniu podkreślała, że mimo tego, że oprócz syna ma też dwie córki, ale to właśnie ona z Pawłem są do siebie najbardziej podobni.
MB: Teraz pytanie z serii osobistych: jesteś w ciąży, chciałabyś żeby twój przyszły bobas został raperem?
JK: Chciałabym ułatwić bobasowi realizowanie się w jego przyszłej pasji. To sam Stefan wybierze, co chce w życiu robić. Ostatnio słyszałam historię o tym, jak syn, który był pod mocnym wpływem rodziców, za ich namową, czy raczej nakazem, skończył studia prawnicze, ale zawsze kochał rzeźbę i marzył o studiowaniu tego kierunku. Po obronie dyplomu na prawie zdał na ASP i jest rzeźbiarzem. Z pasją nie ma dysksji!
MB: Dzisiaj jest Dzień Matki. Czego można życzyć wszystkim mamom, nie tylko mamom raperów?
JK: Żeby pamiętały o sobie i dbały o siebie. Bo te babki mają skłonność do poświęceń, wyrzeczeń. I mam jeszcze taki mały apel, żeby wziąć przykład z mam raperów, które zainteresowały się rapem tylko ze względu na synów i musiały przejść długą drogę żeby to poznać, zrozumieć, zaakceptować i polubić. Jeśli wasza mama ma jakieś zainteresowanie, o którym wiecie, ale się nie zagłębialiście w temat, to postarajcie się zobaczyć w nim to, co ona w tym widzi, podpytać, może też to coś polubicie, a mamie będzie miło!
//
Julia Knap
Absolwentka ASP w Warszawie. Fotografuje, pisze, współpracuje z Moniką Sudół, jedną z najzdolniejszych polskich scenografek. Po godzinach prowadzi domowe studio tatuażu handpoke dla przyjaciół. Lubi jak ładnie pada światło na ludzi i dużo sosu do makaronu.
//
Zdjęcia współczesne przedstawiające mamy i raperów dzięki uprzejmości Vice Polska.