Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Jest takie miejsce w Warszawie, gdzie można sprzedać rzeczy, których się nie chce oraz kupić te, których już nie chcą inni. Nazywa się Bazar Miejski i rzeczywiście funkcjonuje na zasadach bazaru.

Każdy tutaj może zostać sprzedawcą, wystarczy zalogować się na stronie bazarmiejski.pl, wykupić odpowiedniej wielkości regał na dogodny dla siebie okres czasu, wprowadzić do systemu rzeczy (nie tylko ubrania, mogą być też płyty, książki, artykuły dekoracyjne, właściwie wszystko, co pomieści półka), potem przyjść i je ometkować (ekscytujące przeżycie dla kogoś, kto w dzieciństwie chciał być sklepową) i poukładać na „swojej” półce.

Bazar Miejski na Oleandrów w Warszawie to idea godna pochwały w czasach bezsensowanego konsumpcjonizmu. Kupujemy za dużo, za dużo mamy niepotrzebnych przedmiotów i zbyt łatwo je wrzucamy. Naprawdę warto dać im drugie życie, a przy okazji co nieco zarobić. Bazar Miejski jest odpowiedzią na idee „zero waste” czy „circular economy”i zachętą, żeby redukować, myśleć, przetwarzać, używać ponownie, dłużej użytkować.

Przeczytajcie jak korzystają z niego Magda, Areta i Tomek. I spróbujcie sami, gwarantujemy wam, że polubicie ten sklep przy Oleandrów, wasze szafy odetchną na wiosnę, a przy kolejnej wycieczce do sklepu z nowymi ciuchami, dwa razy się zastanowicie: czy serio potrzebna mi ta kolejna sukienka z sieciówki?

Magda

Z tą spódnicą to śmieszna historia, bo przeszłam w niej całe swoje życie naukowe. Szczęśliwą spódnicę (tak ją nazywam) kupiłam w Grudziądzu jeszcze w latach 90. w sklepie Quiosque. Potrzebowałam wtedy eleganckiej spódnicy na egzaminy wstępne do liceum. W związku z tym, że przyniosła mi szczęście i dostałam się do szkoły średniej, zdawałam w niej później wszystkie kolejne egzaminy – maturę, egzaminy wstępne na studiach, egzamin wstępny na aplikację radcowską i egzamin zawodowy na radcę prawnego. Tylko raz nie włożyłam jej na egzamin na studiach i oczywiście nie zdałam! Po egzaminie na radcę prawnego schowałam ją do szafy i przez siedem lat nie wyciągałam, a że historia zatoczyła koło i lata 90. znów są w modzie, postanowiłam dać jej drugie, albo już kolejne życie i przekazać ją dalej.

Areta

U-WIEL- BIAM tę inicjatywę! Każde miasto powinno mieć swój Bazar i mam nadzieję, że tak będzie. Wszyscy borykamy się z nadmiarem rzeczy w domu/szafie/na półkach, ale mało komu chce się siedzieć i wystawiać to na olx czy vinted albo na forach na fb, you name it. Bazar jest odpowiedzią na nasze modlitwy! Czynne siedem dni w tygodniu w centrum Warszawy, można przekazać swoje niepotrzebne rzeczy w dobre ręce i przy okazji bez wyrzutów sumienia wyjść z czymś dla siebie, bo to rzeczy z drugiej ręki. Na razie sprzedaję tam głównie ciuchy i akcesoria, bo tego mam najwięcej. Część rzeczy wystawiłam też na vinted, ale Bazar Miejski jest zdecydowanie dużo łatwiejszym rozwiązaniem. Wszystkie rzeczy są super i wcześniej ciężko było mi się z nimi rozstać, ale po projekcie 333, wiem już, jak mało ubrań potrzeba do szczęścia. Jeżeli cokolwiek leży w szafie dłużej niż 2-3 miesiące i w tym nie chodzę, to od razu OUT. Nie uciekniemy od konsumpcjonizmu, ale możemy go robić z głową i bez wyrzutów sumienia #circulareconomy.

Tomek

Tu jest zegarek, który kilka lat temu kupiłem na bazarze podczas pobytu w Hong Kongu. Urzekł mnie tym, że na odwrocie miał wygrawerowane podziękowania dla jakiegoś pana o chińsko brzmiącym nazwisku. „Za lata wiernej pracy dla firmy” i datę „JAN 1985”. Wiele razy próbowałem domniemywać, jaka historia wiążę się z tym zegarkiem i w jaki sposób trafił na stragan. Być może człowiek stracił pracę i zegarek zaczął źle mu się kojarzyć, albo wpadł w tarapaty finansowe i musiał go zastawić. Hong Kong w ówczesnych latach był miejscem dzikim i ekscytującym. Kupując go miałem wrażenie, że przekazana mi została jakaś historia związana z tym miejscem, utrwalona za pomocą tego grawerunku. Niestety nigdy wcześniej nie nosiłem zegarka i nie byłem w stanie się do niego przyzwyczaić. Było to dla mnie zupełnie obce uczucie. Zegarek powędrował do szuflady. Przedmioty użytkowe powinny jednak służyć zgodnie ze swoim przeznaczeniem a ten zegarek, z bogatą przeszłością, zasługuje, aby ktoś z dumą nosił go na ręce. W ten oto sposób, znalazł się na moim regale w Bazarze Miejskim.

//

Wpadaj na Bazar już dzisiaj!