Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Co łączy tatrzańskich górali z Indianami z Amazonii? Czy ekolog może rozmawiać z myśliwymi, a jeśli tak, to o czym? I co zrobić, żeby lepiej chronić przyrodę? Na tydzień przed kolejną projekcją z cyklu „Naprawiaj naturę” Klaudia Kryńska pyta o to Adama Wajraka.

Klaudia Kryńska: Co sprawia, że Puszcza Białowieska jest tak wyjątkowa pod względem żyjących tam zwierząt?

Adam Wajrak: To dość skomplikowane pytanie. Kilka mało znanych gatunków zwierząt, takich jak rozmiazg kowleński – chrząszcz żyjący w martwych świerkach, bogatek wspaniały żerujący w martwych sosnach, czy ryjówka białowieska występuje w naszym kraju wyłącznie w Puszczy. Jednak większość z nich możemy znaleźć także w innych lasach Polski. Sęk w tym, że w Puszczy występują po pierwsze bardzo powszechnie np. w odróżnieniu od innych polskich lasów, gdzie możemy znaleźć zaledwie kilka par dzięcioła trójpalczastego, tu w Białowieży spotkamy ich aż dwieście. Środowisko puszczańskie nie zmieniło się znacznie i przypomina to sprzed tysięcy lat. Procesy przyrodnicze, a przede wszystkim zachowania zwierząt są prastare. Prostym przykładem są jerzyki, które większości Polaków kojarzą się z ptakami miejskimi. A u nas jerzyki mieszkają w dziuplach.

KK: Czy w takim razie powinniśmy chronić całe ekosystemy?

AW: Tak. Zbyt często sprowadzamy ochronę przyrody jedynie do ochrony pojedynczych gatunków –  dębów, tygrysów, słoni. Ludzie odławiają poszczególne osobniki z zagrożonych gatunków i rozmnażają je w niewoli, z nadzieją, że niebawem będą mogły wrócić do swojego środowiska naturalnego. Ale badania pokazują, że ten powrót na wolność bardzo rzadko się udaje albo też – jest bardzo trudny i kosztowny. Choć oczywiście są wyjątki i takim szczęśliwym wyjątkiem jest żubr. Zwykle jest jednak tak, że jeden zagrożony gatunek oznacza zagrożony ekosystem.

KK: Czy w takim razie akcje wpłacania pieniędzy na ratowanie konkretnych gatunków są zupełnie pozbawione sensu?

AW: Nie, to są bardzo dobre akcje. Przede wszystkim duże ssaki bardziej przekonują ludzi niż chrząszcze albo inne drobne zwierzęta, a i tak chroniąc niedźwiedzie, chronimy też gatunki, które znajdują się w jego środowisku. Prosty przykład – wstrzymamy wycinkę, bo gdzieś znajduje się gawra niedźwiedzia i przy okazji może znajdzie się miejsce dla potrzebującej martwych drzew nadobnicy alpejskiej, pięknego chrząszcza. Po prostu najważniejsza jest ochrona środowiska naturalnego.

KK: I między innymi dlatego Puszcza powinna zapuszczać się sama, bez naszej ingerencji?

AW: Każda ingerencja powoduje to, że dzieje się z Puszczą coś złego. Gatunki leśne mają się najlepiej właśnie tam, gdzie człowiek nie ingeruje i się nie wtrąca. Wspomnieć tu można choćby dzięcioła trójpalczastego, czy sóweczkę. Badania pokazują, że tu, w Puszczy, mają się tam, gdzie człowiek z piłą nigdy nie dotarł.

KK: Z przeprowadzonych niedawno przez zespół dr. Marka Giergicznego z Uniwersytety Warszawskiego badań wynika, że wartość przyrodnicza Puszczy znacznie przewyższa tę produkcyjną. Dla Polaków spacer wśród różnorodnych drzew ma dużo większe znaczenie niż pieniądze, jakie państwo uzyska z ich wycinki. Ale chyba nie dotyczy to mieszkańców Hajnówki i terenów wokół Puszczy.

AW: To ciekawe, co o mieszkańcach Puszczy myślą miastowi. Po pierwsze bardzo często wydaje się nam, że zamieszkując jakiś leśny teren, ludzie żyją w harmonii z przyrodą. A prawda jest taka, że człowiek z zasady nie żyje harmonijnie z otoczeniem – dotyczy to zarówno mieszkańców Hajnówki, jak i tatrzańskich górali czy Indian z Amazonii. Jedyne, co powstrzymuje człowieka przed nadmierną eksploatacją środowiska to dostęp do technologii, a czasami siły zewnętrzne: król, car albo rząd. W większości przypadków lokalne społeczności patrzą na swoje zasoby jako niewyczerpalne. Myśląc wyłącznie lokalnie nie widzimy unikatowości danego miejsca. Dlatego Puszcza Białowieska przetrwała tylko dlatego, że decydowali o niej królowie i carat, którzy zdawali sobie sprawę z jej wyjątkowości. Harmonia w jakiej żyli mieszkańcy Puszczy została im narzucona. Ale w 1915 roku, tuż po wybuchu I WŚ, większość tutejszych mieszkańców opuściła swoje domy, a Niemcy rozpoczęli prawdziwy rabunek Puszczy. Kiedy wojna się skończyła i część mieszkańców wróciła na swoje ziemie, zamiast niektórych małych puszczańskich wiosek zobaczyli wielkie tartaki i gigantyczną eksploatację. Od tego czasu minęło kilka pokoleń, które ma utrwalony taki obraz Puszczy i choć dla lasu to mgnienie oka, ludziom się wydaje się, że tak było „od zawsze”.

KK: Z jakimi reakcjami spotyka się Pan wśród swoich sąsiadów? W sklepie, na stacji benzynowej?

AW: O dziwo zaczepiają mnie tylko zwolennicy ochrony Puszczy. Ale wiem, że przeciwników jest więcej. Wynika to pewnie z prawidłowości, którą zauważyłem parę lat temu – zwolennicy ochrony spacerują po lesie i wiedzą, jaki jest piękny. Ci, którzy są ochronie przeciwni, znają Puszczę jedynie z przejazdu autobusem z jednej miejscowości do drugiej. W Puszczy w ogóle nie bywają, a jedyne co ich z Puszczą wiąże to pochodzenie. Mówią o sobie, że są miejscowi, tutejsi.

KK: A jak to wygląda w przypadku mieszkańców Puszczy Karpackiej?

AW: Puszcza Karpacka w wielu miejscach przypomina Białowieską. Kiedy zamkniemy oczy, zobaczymy jedną wielką Puszczę porastającą cały kraj przed tysiącami lat. W skali ewolucji gatunków ta sytuacja miała miejsce naprawdę bardzo niedawno. To zaledwie mgnienie oka. Dlatego też oba lasy różnią się nieznacznie składem drzew i występującymi gatunkami – w Białowieży jest grab, w Karpatach – buk, tu mieszka puszczyk mszarny, tam puszczyk uralski. Puszczę Karpacką zamieszkują wszystkie największe polskie drapieżniki: ryś, niedźwiedź, wilk i żbik, u nas brak niedźwiedzi, które zostały wybite w XIX wieku, natomiast żbika nie mieliśmy nigdy, bo w Karpatach kończy się jego północny zasięg. Ale ogólnie nie ma między naszymi lasami większych różnic. Natomiast jeśli chodzi o ochronę przyrody w Puszczy Karpackiej prawie w ogóle nie ma o niej mowy. Niepodzielnie rządzą tam Lasy Państwowe. Bieszczady, Beskid Niski i Pogórze Przemyskie są więc jednocześnie niezwykle cenne przyrodniczo i niezwykle plądrowane.

DOłącz do wydarzenia na FB i nie przegap kolejnych spotkań!

KK: W jednej z Pana książek znalazłam opowieść o tym, że kiedyś ze strachu przed Panem, spotkany w Puszczy wilk uciekł, a z przerażenia dodatkowo zrobił kupę.

AW: Tak, zrozumiałem wtedy, jak bardzo boją się nas zwierzęta i zrobiło mi się strasznie wstyd. Dla zwierząt widok człowieka w lesie jest jednym z najbardziej przerażających. Człowiek to jedyny drapieżnik, który potrafi zabić z dużej odległości, co dla zwierząt jest zupełnie niezrozumiałe. Nie jestem zwolennikiem polowań ponieważ uważam, że nie są one fair wobec dzikich zwierząt. Myśliwi dostają ciągle nowe przywileje, ale rozszerzanie prawa łowieckiego obróci się w końcu przeciwko myśliwym – kliku z nich, z którymi się koleguję, akceptując, że tak po prostu zostali wychowani, uważa, że jeśli w którymś momencie szala przechyli się za bardzo w jedną stronę, to szybko odbije się to na myśliwych. Następny rząd będzie przeciwko polowaniom.

KK: Jak zmieniło się podejście do zwierząt w Puszczy od Pana przyjazdu?

AW: Bardzo. Kiedy tu przyjechałem wszystkie psy były przywiązane na łańcuchach, a żubry ganiano z kijami i kamieniami. Dziś o zwierzęta domowe się dba, a żubr jest na tych terenach świętością.

KK: To świadomość ekologiczna czy ekonomiczna?

AW: Jedno i drugie.

KK: Jak dla Pana zmieniła się Puszcza odkąd zobaczył Pan ją po raz pierwszy?

AW: Ostatnio się nad tym zastanawiałem. Na pewno w środku, w lesie, jest mniej ludzi. Poza ostatnią rzezią i ośmioma miesiącami olbrzymich, gigantycznych cięć, których nie widziałem nigdy wcześniej ostatnie 20 lat było dla Puszczy dobre. Poza tym wyjątkowym i barbarzyńskim rokiem mniej w tym lesie polujemy, mniej tniemy. Dzięki temu Puszcza się zapuszcza i staje coraz bardziej naturalna. Tuż po przyjeździe, jeśli chciałem zobaczyć dzięcioła trójpalczastego, musiałem iść do Rezerwatu Ścisłego. Teraz mam je niemalże pod domem. I oby było ich więcej.

//

KONKURS! 

Klaudia wspomina historię o wilku, który na widok Adama Wajraka, ze strachu zrobił kupę. W której książce Wajrak opisał tę historię? Odpowiedzi ślijcie na adres: mateusz@zwyklezycie.pl! W nagrodę rozlosujemy dwie wejściówki na kolejny pokaz filmu z cyklu „Naprawiaj naturę” w Służewskim Domu Kultury – „Ginący świat”!