Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Nareszcie doczekaliśmy się albumowego debiutu zjawiskowej grupy Vök! Jedno z największych objawień islandzkiej sceny ostatnich lat pełnię swego talentu odkrywa na znakomitej płycie zatytułowanej Figure. Pełnowymiarowy debiut Islandczyków ukazał się 28 kwietnia, zaś w maju Vök będą promowali wydawnictwo podczas europejskiej trasy koncertowej. Zagrali również w Polsce, gdzie mają już wierne grono fanów. Udało nam się zadać kilka pytań Andriemu, który odpowiedział, co kryje się za tytułem krążka i jakie ambitne plany zespół ma na ten rok.

Kasia Wójcik: Jaka jest twoja ulubiona figura geometryczna? 

Andri: Osobiście moim ulubionym symbolem jest nieskończoność. Na ramieniu mam nawet wytatuowany Kwiat Życia, który jest w zasadzie zbiorem nieskończoności.

KW: Samo słowo „figure” oznacza dla mnie coś matematycznie wykalkulowanego i określonego, podczas gdy muzyka na Waszym albumie jest po raz kolejny bardzo eklektyczna, ulotna i trudna do zdefiniowania. Jak wpadliście na pomysł, by to właśnie słowo reprezentowało ten krążek? 

A: Słowo „figure” miewa wiele różnych znaczeń i zastosowań. Może oznaczać coś znacznie bardziej nieuchwytnego i niezdefiniowanego! To może być liczba, figura, jakieś stworzenie. Ma wiele zastosowań, które uważam za bardzo zgodne z muzyką na albumie, która jest podobnie eklektyczna, nieuchwytna.

KW: Co chcecie poprzez nią przekazać? 

A: Ten album na wiele sposobów mówi o samodzielności, ludzkich emocjach oraz o tym, by pozostać wiernym sobie.

KW: Praca przy płycie, analizowanie tych wszystkich emocji, musiała być intensywnym doświadczeniem.

A: Zgadza się, tak było. Przelaliśmy wszystkie nasze uczucia, emocje na ten proces i momentami bywało to bardzo trudne, ale teraz, kiedy jesteśmy już po drugiej stronie, nie moglibyśmy być bardziej szczęśliwi.

KW: Grafika na okładce albumu to przepiękny kolaż, który jest odbiciem wszystkich członków zespołu. W jaki sposób ta okładka współgra z tytułem?  

A: Okładka to właśnie odzwierciedlenie Figure – widmowy, zamglony kolaż naszej czwórki i wydaje mi się, że to właśnie świetnie pasuje do tytułu i muzyki.

KW: Zrezygnowaliście z ojczystego języka. Czy to dlatego, że angielski wydaje się bardziej niejednoznaczny? 

A: Nie, kochamy islandzki i pisanie piosenek w tym języku, ale było dla nas znacznie prostsze, by dotrzeć do szerszej publiczności posługując się językiem angielskim. To jest główny powód.

KW: Jak wygląda proces tworzenia pomiędzy czwórką artystów? Do kogo należy ostatnie zdanie w przypadku niezgodności? 

A: Tworzenie czegoś we czwórkę jest dla nas bardzo trudne, dlatego zazwyczaj robimy to oddzielnie. Ale ostatnie zdanie należy do Margrét, bo ona przewodzi w zespole.

KW: Odkąd zaczęliście grać, dużo się w waszej muzyce zmieniło. Jakie zmiany zauważmy podczas słuchania Figure?

A: Nie wydaje mi się, żebyśmy zmienili się tak bardzo, ale faktycznie trochę ewoluowaliśmy. Na Figure znalazły się elementy bardziej eksperymentalne, których nie próbowaliśmy wcześniej, ale zawsze bardzo chcieliśmy je wykorzystać! Więc powiedziałbym, że nadal przestrzegamy naszego podstawowego brzmienia, ale poszerzamy horyzonty.

KW: Album brzmi bardziej organicznie i zastanawiam się, gdzie został nagrany. Czy inspirował Was wpływ dzikiej przyrody?

A: Album jest rzeczywiście bardziej organiczny z dodatkiem żywych bębnów i innych instrumentów oraz dźwięków z otoczenia! Natura oczywiście ma na nas wpływ, ale nie myślimy o tym.

KW: A jakie instrumenty usłyszymy?  

A: Saksofon, gitara, bas, bębny, bongo, fortepian, omnichord, maszyna do pisania i syntezatory… Mnóstwo syntezatorów…

KW: W dzisiejszych czasach Islandia ma imponującą muzyczną reprezentacje. Jak postrzegasz tę społeczność?

A: Ta społeczność jest bardzo mała, a wszyscy wewnątrz muszą razem pracować, więc nie ma zatargów czy zgrzytów, co naprawdę pomaga początkującym artystom.

KW: Co rok 2017 przyniesie dla Vök?

A: Dominację nad światem!