Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Anna Szczerba rzuciła obiecującą karierę prawniczki i zajęła się rozwijaniem własnej firmy kosmetycznej, którą stworzyła, ponieważ miała problemy z cerą. Chciała też pomóc innym, którzy walczyli z podobnymi przypadłościami co ona kiedyś. Dziś, po pięciu latach działalności, Annabelle Minerals jest świetnie prosperującą firmą, która zaczyna podbijać czeski rynek. A to dopiero początek.

Agata Napiórska: Jak się zaczęła pani przygoda z kosmetykami?

Anna Szczerba: Bardzo spontanicznie i naturalnie. Ponieważ borykałam się z problemami skórnymi, zaczęłam szukać kosmetyków, które pomogłyby mi ukryć niedoskonałości, ale nie pogorszą stanu mojej – i tak już zmęczonej – skóry. Tak trafiłam na ideę makijażu mineralnego. Było to oczywiście wiele lat temu, gdy kosmetyki tego typu były mało popularne, a w Polsce w zasadzie nie do kupienia. Zaczęłam więc sprowadzać je ze Stanów, co dość mocno nadwyrężało mój studencki budżet. Zorientowałam się jednak, że składy podkładów są na tyle nieskomplikowane, że mogłabym spróbować tworzyć je sama. Na początku przygotowywałam kosmetyki wyłącznie dla siebie, potem również dla koleżanek. Byłam zaskoczona, że tak szybko zamieniło się to w biznes.

AN: Jak to się stało, że zdecydowała się pani rzucić karierę prawniczą dla niepewnej przyszłości przedsiębiorcy?

ASz: Nie jestem osobą skłonną do podejmowania dużego ryzyka, dlatego nie rzuciłam pracy w kancelarii z dnia na dzień. Długo pracowałam na etacie, a firmę rozkręcałam po godzinach. Zdecydowałam się opuścić kancelarię dopiero wtedy, kiedy moja firma osiągnęła stabilny poziom: miałam duże zamówienia i stałych klientów.

AN: Jak wygląda pani dzień pracy?

ASz: We własnej firmie w zasadzie pracuje się 24 godziny na dobę. Pracuję z domu, przez co – nie ukrywam – miewam problem z oddzieleniem życia prywatnego od pracy. Najlepiej pracuje mi się w nocy. Moi współpracownicy przyzwyczajeni są do tego, że – otwierając rano laptopy – widzą w skrzynkach serię mejli wysłanych przeze mnie między 24 a 3 nad ranem.

AN: Czym dokładnie zajmuje się pani w swojej firmie?

ASz: Początkowo wszystko robiłam sama lub z pomocą rodziny: zamawiałam towar, poszerzałam asortyment, obsługiwałam klientów, odpowiadałam na mejle, pakowałam, wysyłałam. Obecnie moja funkcja ma bardziej strategiczny charakter: organizuję pracę swoim pracownikom, wymyślam nowe produkty, poszerzam nasz asortyment. Czuwam, by Annabelle Minerals było taką firmą, o której zawsze marzyłam: z przyjazną atmosferą pracy i wspierającym się zespołem oraz dbającą o klienta i jakość oferowanych produktów i usług. Wydaje mi się, że – jak na razie – bardzo dobrze nam to wychodzi.

AN: I co pani ostatnio wymyśliła?

ASz: Bazę glinkową, z której jestem bardzo dumna. To połączenie makijażu i pielęgnacji. Zawiera w swoim składzie 70 procent delikatnych glinek i 30 procent matowej miki. To prawdziwa innowacja i naturalny konkurent dla wszechobecnych silikonowych baz pod makijaż, które jedynie zapychają pory i utrudniają skórze oddychanie. Produkt nie tylko przedłuża trwałość makijażu, wygładza i matuje, ale też działa pielęgnacyjnie: rozjaśnia, zmiękcza, mineralizuje, pomaga walczyć z niedoskonałościami oraz nadprodukcją sebum. Skład jest nieskomplikowany, ale klucz do sukcesu to odpowiednia proporcja składników. Czasem praca laboratoryjna nad produktem trwa dwa miesiące, a czasem – jak w tym przypadku – nawet rok.

(zobacz galerię zdjęć)

AN: Kosmetyki mineralne słyną z tego, że są nie tylko naturalne, lecz także mają działanie pielęgnacyjne. Co to znaczy?

ASz: Żaden ze składników nie znalazł się w naszych produktach przypadkiem. Kosmetyki Annabelle Minerals nie zawierają silikonów, sztucznych barwników, talku czy substancji zapachowych. Składy opierają się jedynie o substancje pochodzenia naturalnego. Większość z nich zawiera wyłącznie cztery składniki: tlenek cynku o właściwościach bakteriobójczych, mika, która rozświetla skórę oraz optycznie spłyca drobne zmarszczki, dwutlenek tytanu, występujący w makro-, a nie nanocząsteczkach, który zapewnia krycie, oraz tlenki żelaza, które nadają naszym kosmetykom kolor. To właśnie ta kombinacja sprawia, że produkty są lekkie, delikatne i prawie niewyczuwalne. Nie obciążają skóry i są hipoalergiczne.

AN: A który z tych składników używany jest do rysowania „M” na M&M’sach?

ASz: Dwutlenek tytanu, stosowany w cukiernictwie do robienia różnego rodzaju ozdób.

AN: Ile kosmetyków macie w swojej ofercie?

ASz: Trzy formuły i dwadzieścia dwa odcienie podkładów. Do tego róże, korektory, cienie do oczu oraz pudry wykończeniowe. Oferujemy też akcesoria do nakładania kosmetyków mineralnych.

AN: Całkiem spora produkcja.

ASz: Tak, wszystkie kosmetyki produkujemy w Polsce, co zawsze podkreślamy. Rynek alternatywnych, naturalnych kosmetyków ma się w naszym kraju naprawdę nieźle. Dlatego warto przyglądać się i wspierać rodzimych producentów. Często bowiem oferują świetne jakościowo produkty w przystępnych cenach. Naprawdę w tej dziedzinie nie mamy się czego wstydzić.

Wypróbuj produkty Annabelle Minerals już dzisiaj!

AN: A co z testami?

ASz: Nie testujemy na zwierzętach, robimy to na ludziach. Na sobie oraz bliskich. Po prostu rozdajemy je znajomym, oni sprawdzają i wystawiają opinię. Nikt się jeszcze nie skarżył, przeciwnie – wszystkie koleżanki są zazwyczaj bardzo zadowolone.

AN: Macie bardzo ładną, minimalistyczną identyfikację. A skąd wzięła się nazwa?

ASz: Jestem zwolenniczką minimalistycznego podejścia do życia. Lubię rzeczy proste, ale dobrej jakości. Takie też są moje kosmetyki. Nazwa to połącznie wyrazów: „Anna” od mojego imienia oraz „belle” od piękna. „Minerals” – wiadomo.

AN: Brzmi międzynarodowo.

ASz: Tak, na razie wkraczamy na rynek czeski, ale myślimy też o dystrybucji w innych krajach.

AN: Proszę powiedzieć na koniec, jaki jest pani ulubiony kosmetyk z Annabelle Minerals.

ASz: Bardzo lubię róż w odcieniu rose oraz glinkową bazę pod makijaż. Jednak moim zdecydowanym ulubieńcem jest podkład rozświetlający w odcieniu golden fair.

AN: Ma go pani na sobie?

ASz: Tak, zawsze. I ciekawostka: większość klientek przychodzi do nas po podkład matujący w tonacji chłodnej, różowej, a wychodzi z rozświetlającym, w ciepłej, żółtej. Polki, mimo umiarkowanego klimatu, w którym przyszło nam żyć, charakteryzują się zazwyczaj ciepłym typem urody. Najlepiej wyglądają w podkładach w odcieniach żółci, a nawet oliwki.

(zobacz galerię zdjęć)

MAŁY PORADNIK

Jak nakładać kosmetyki mineralne?

Kosmetyki mineralne mają zazwyczaj postać sypką. Początkowo może to powodować pewne obawy związane z aplikacją, ale w rzeczywistości jest ona bajecznie prosta. Wystarczy wysypać odrobinę produktu na wieczko słoiczka, wkręcić go we włosie pędzla i nakładać okrężnymi ruchami od wewnętrznych po zewnętrzne partie twarzy. Czynność należy powtarzać do momentu otrzymania satysfakcjonującego krycia. Voilà!