Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Powoli dobiega końca berliński czas festiwali i imprez pod chmurką. Szkoda, bo tegoroczne lato było naprawdę piękne (muzycznie, nie zawsze pogodowo). Na pocieszenie: zabawa wcale nie kończy się, tylko przenosi do klubów. Berlin bawi się bowiem cały rok. Oto mały przewodnik po cyklicznych imprezach w Berlinie i okolicach, będący również podsumowaniem tego, co wydarzyło się w letnim sezonie 2016r. Mam nadzieję, że stanie się on dla niektórych inspiracją podczas planowania wyjazdów w następnym roku festiwalowym.

animalfarm-by-christina

Animal Farm, fot. Christina Gaedecke

Sezon open-air z pewnością otwierają obchody pierwszomajowe. Centralnym punktem spotkań berlińczyków jest wówczas Kreuzberg – dzielnica, która na co najmniej jeden dzień staje się polem do różnorodnych aktywności politycznych (wedle uznania i w zależności od zaangażowania): manifestacji, protestów, czy starć z policją. Cała reszta nie-aktywistów stawia się przy Kotti (Kottbusser Tor) w zgoła odmiennym celu – po to by potańczyć i pobyć ze znajomymi na zewnątrz, ciesząc się pierwszymi prawdziwie ciepłymi dniami w roku. Wszędzie panuje ogromy chaos i rozgardiasz, ale jednocześnie można poczuć, że miasto należy w pełni do jego mieszkańców. Jedni organizują grilla w podwórku swojej kamienicy, inni wystawiają przez okno sprzęt audio, by we własnym zakresie zapewnić przechodniom odrobinę dobrej muzyki. Tureckie kobiety sprzedają własnoręcznie przygotowane gözleme (rodzaj naleśnika z farszem), a studenci przygotowują przesłodzone drinki caipirinha albo mojito. DJe grają na spontanicznie zaaranżowanych scenach stałych lub mobilnych. Das ist Berlin!

fusion-festival-2013-07

Fusion Festival w 2013 roku, fot. Konrad Burzynski

Następny dzień jest z pewnością najmniej lubianym przez lokalne służby sprzątające, które z trudem ogarniają tony butelek i śmieci zostawionych przez tłumy imprezowiczów. Muszą się jednak spieszyć, bo chwilę po Święcie Pracy zaczyna się Karnawał Kultur. W tym roku uliczny festiwal celebrujący berlińską różnorodność kulturową trwał od 13 do 16 maja, a parada odbyła się 15 maja (mniej spektakularna niż zazwyczaj, ze względu na kiepską pogodę).  „Globalna wioska” powstaje na czas imprezy wokół Blücherplatz na Kreuzbergu, gdzie odbywają się koncerty i przedstawienia, organizowane są markety z jedzeniem i sprzedaż rzemiosła z różnych zakątków świata.

W maju zaczyna się też już na dobre sezon festiwalowy. Sporo spragnionych muzycznych wrażeń berlińskich miłośników techno wybrało się w tym roku na oddalony od miasta, ale wciąż popularny festiwal – Her Damit. W dn. 27-29.05 na plaży schroniska młodzieżowego Prora na Rugii zagrali jedni z najbardziej popularnych obecnie DJów i kolektywów, m.in.: Kobosil, Recondite, ABBY, VRIL. Jak widać sporo się dzieje, jeszcze przed oficjalnym rozpoczęciem lata.

W czerwcu berlińczycy chętnie uczestniczą w nieco mniejszym – Torstraßen Festival (04-05.06.2016). Festiwal to inicjatywa mająca na celu łączenie nowych i starych lokatorów dzielnicy (głównie) Mitte, angażując przy tym lokalne knajpy, kawiarnie i środowisko artystyczne oraz prezentując dokonania artystów z całego świata. Kolejnymi ważnymi czerwcowym wydarzeniami muzycznymi jest wzorowana na paryskiej Fête de la Musique, czyli największa kumulacja imprez open-air w przestrzeni miejskiej w ciągu roku oraz Fusion Festival. Ten ostatni to berliński numer 1 i największa tego typu impreza na północnej półkuli, zorganizowana na terenie dawnego radzieckiego obiektu wojskowego. Fusion jest tak oblegany, że ciężko załapać się na bilety na długo przed terminem imprezy, a wielu tym, którym się to nie udało próbuje nielegalnie dostać się na teren festiwalu, forsując ogrodzenie. W tym roku było to prawie niemożliwe z powodu wzmożonej kontroli przy wejściu i wokół kempingu. Na Fusion zagrali m.in.: Victor Ruiz, Solomun, RSS Disco, Sarah Farina, Luis Rosenberg, Jan Oberlaender, Modeselektor i wielu innych. Ponadto imprezie towarzyszyły koncerty, występy teatralne, pokazy filmów i różnego rodzaju przedstawienia. Następną edycję festiwalu organizatorzy zapowiedzieli dopiero na 2018r., zatem kolejny rok będzie uboższy o to niezwykłe doświadczenie.

fusion04

Fusion Festival, fot. Christina Gaedecke

Lipiec i sierpień to już w pełni festiwalowe miesiące, choć pierwsza połowa lata nie zachęcała do zabawy na zewnątrz. W lipcu odbyły się m.in.: Feel Festival, Parookaville, Greenwood Festival (nad jeziorem Kiekebusch), fantastyczny Nation of Gondwana, Krake Festival (promujący muzykę eksperymentalną), Zug der Liebe (będący jednocześnie demonstracją przeciwko rasizmowi i wszelkim formom ekstremizmu) oraz hip-hopowy Crew Camp, natomiast w sierpniu – m.in.: Wilde Möhre Festival, Secrets Festival czy Artlake Festival. Z pewnością do najważniejszych tegorocznych wydarzeń muzycznych w sierpniu zaliczyć można Garbicz, Berlin Atonal oraz Plötzlich am Meer (Nagle nad Morzem). Garbicz (04-07.08.2016) to festiwal, który wprawdzie odbywa się w Polsce, ale jest bardzo popularny wśród berlińczyków, głównie ze względu na znany kolektyw organizatorów (Bachstelzen & Kater Blau) i piękną lokalizację (w lesie, nad jeziorem Garbicz). Uczestnikom z Berlina zapewniony jest transfer autobusowy na teren imprezy. W tym roku na Garbicz zagrali m.in.: Sascha Cawa & Pauli Pocket, Andreas Ramos, Holger Hecler czy Heimlich Knüller. Berlin Atonal (24-28.08.2016) gwarantuje natomiast zupełnie inne doznania muzyczne i wizualne. Odbywający się w starej elektrowni Kraftwerk, Berlin Atonal to jedno z ważniejszych wydarzeń na kulturalnej mapie Europy. Na wysokim poziomie są zwykle przygotowanie i line-up imprezy, która charakteryzuje się też specyficzną publiką. Organizatorzy od zawsze mówią, że starają się tym eventem „nadać kształt pustce” i co roku im to genialnie wychodzi. Kto nie był, koniecznie musi się wybrać – już samo przebywanie w Kraftwerk to niemal mistyczne przeżycie! Plötzlich am Meer (19-21.08.2016) to typowo berliński w klimacie, ale odbywający w Polsce (Rogowo) festiwal. Atmosferę miejsca najlepiej chyba obrazuje klip Jacka Sienkiewicza pt. „Drifting”. W tym roku rozrywkę publiczności zapewniali artyści tacy jak m.in.: Rampue, Alex Fiction, Bonnie Ford & Iza Minelli czy Barbara Preisinger. Polskim akcentem były m.in.: występy KAMP! i Akme.

uckeralm

uckeralm03

Uckeralm, fot. Sophia Vogel

We wrześniu największym (ok. 70 tys. uczestników), z zarazem najbardziej komercyjnym festiwalem była Lollapalooza (10-11.09.2016), która przeniosła się z Tempelhofer Feld na Treptower Park. W line-upie znaleźli się np. Radiohead, New Order, Beginner, The 1975 oraz Alle Farben.

Oprócz dużych i tłocznych festiwali, latem odbyły się także mniejsze festiwalowe imprezy. Wiele z nich doszło do skutku dzięki chęciom i zaangażowaniu „znajomych znajomych”. Mniejsze w charakterze, cechowały się bardziej rodzinną atmosferą. Po pierwszym dniu wszyscy uczestnicy kojarzyli się już z widzenia, zatem kolejne dni przebiegały niemal jak w odciętej od cywilizacji komunie. Do takich festiwali zaliczyć można m.in.: Animal Farm Festival, Rote Dichte czy Uckeralm Festival (dwa ostatnie odbywające się zazwyczaj w tej samej lokalizacji – w opuszczonym wiejskim gospodarstwie w Brandenburgii, nieco ponad godzinę drogi od Berlina).

Do tej pory, w 2016r. na terenie Berlina i w okolicach odbyło się ponad sto festiwali i spontanicznych imprez open-air (łącznie z tak małymi wydarzeniami jak np. Hidden Sounds Open Air). Wszystkie tego typu wydarzenia przebiegają zwykle w atmosferze otwartości i pozytywnego nastawienia do współuczestników zabawy. Królują kolorowe stroje, brokat, zmywalne tatuaże i fantazyjne nakrycia głowy. Berlin zdecydowanie potrafi się bawić. Wszystkim polecam przekonać się o tym na własnej skórze.