Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

zbitka

Katarzyna Kimak i Krzysztof Maniak fot. Piotr Litwic

Tekst: Marta Mach

Zdjęcia: Materiały prasowe

Jury Artystycznej Podróży Hestii – prestiżowego konkursu dla studentów uczelni artystycznych – po raz czternasty wyłoniło zwycięzców. Tegoroczna edycja osiągnęła rekordową ilość 376 zgłoszeń, a trzy główne nagrody powędrowały do dwójki zwycięzców. Rozmawiam z wybrańcami: Krzysztofem Maniakiem – laureatem nagrody głównej i Katarzyną Kimak, która zdobyła II nagrodę oraz nagrodę Prezesa Śliwickiego. Rzucając hasła, pytam oboje o to, co w zwykłym życiu twórcy jest najważniejsze.

25. kadя, Katarzyna Kimak, projekcja

Obejrzyj film Katarzyny Kimak TUTAJ

Marta Mach: Początek. Czy pamiętacie moment, w którym poczuliście, że jesteście artystami?

Katarzyna Kimak: To bardzo ważne pytanie: czy jest się artystą w ogóle? Szczególnie dzisiaj, kiedy to słowo jest nadużywane. Bardzo fajnie mówi o tym Marina Abramović, porównując bycie artystą do oddychania. Nie kwestionujesz oddychania. Musisz oddychać, bo inaczej byś umarł. Podobnie jest z byciem artystą. Budzisz się codziennie rano, masz pomysły w głowie i czujesz, że musisz je zrealizować. Masz silną wewnętrzną potrzebę, żeby tworzyć. W moim przypadku samo dostanie się na warszawską ASP nie dało mi jeszcze poczucia, że jestem artystką. Oprócz pewnej wrodzonej wrażliwości, którą artysta powinien mieć, trzeba jeszcze odnaleźć najlepsze dla siebie media, za pomocą których chcesz wyrażać siebie i swoje idee. To u mnie wydarzyło się w toku studiowania. Dla mnie przełomowym projektem, który dał mi właśnie poczucie bycia artystą, jest 25. kadя. To projekt, którym żyłam przez wiele miesięcy, przez który nie mogłam spać, a jeśli spałam, to mi się śnił. Myślę, że osiągnęłam tę intensywność i rodzaj obsesji, o której mówi Abramović. Zdecydowałam się wejść na nieznane sobie wcześniej terytorium, jeśli chodzi o temat i formę projektu. Ryzyko, które podjęłam, dawało mi trudną świadomość, że mogę ponieść porażkę. Tak się jednak nie stało i mam teraz satysfakcję z tego, że zostało to docenione przez znamienite jury i prestiżowy konkurs, jakim jest Artystyczna Podróż Hestii. Utwierdziło mnie to w tym co robię, a pracy nadało jeszcze większy sens. Myślę, że dla artysty, który jest na początku swojej zawodowej drogi, jest to bardzo istotne.

Krzysztof Maniak: Mam kłopot z określeniem „artysta”, wolę określenie „twórca”. Artystą można czuć się, wcale nie tworząc sztuki. Poczucie bycia artystą może wynikać jedynie ze stanu ducha. Jeśli w ten sposób na to patrzeć, to artystą poczułem się bardzo wcześnie, jeszcze przed studiami, ale czy moje działania powoływały wtedy nowe wartości? Nie sądzę. Teraz określając siebie jako artystę, mówię bardziej o moim zawodzie, roli w społeczeństwie. Artystą czuję się tylko wtedy, kiedy wiem, że poprzez nabywanie wrażliwości, umiejętności, wiedzy rozwijam swoją sztukę. Zatapiając się w działania, nie myślę o czasie. Wstaję i chodzę spać, kiedy chcę, a pomiędzy tymi momentami myślę, tworzę, przebywam w pracowni bądź plenerze i wtedy czuję się artystą.

bez tytułu, Krzysztof Maniak, fotografia cyfrowa

MM: Pewność siebie. Pomaga czy przeszkadza w procesie tworzenia?

KM: Pewność siebie nie jest zbyt dobrą cechą. Będąc zbyt pewnym siebie, łatwo odpuścić sobie pewne rzeczy, wierząc, że: „skoro ja to robię, to efekty mojej pracy na pewno będą dobre”. Uważam, że trzeba krytycznie przyglądać się sobie i swoim pracom. Konfrontować je z innymi, sprawdzać, pytać i znowu weryfikować. W swoje działania wierzę, wiedząc, że idę w dobrym kierunku, choć na dzień dzisiejszy łatwiej jest mi stwierdzić, co jest dla mnie złe i czego mam się wystrzegać, niż odwrotnie.

KK: Myślę, że jest to indywidualna kwestia. Z natury jestem pewna siebie i działa to na moją korzyść. Wierzę w to, co robię i intuicyjnie wiem, że jest to coś ważnego. Większy problem mam z tym, że inni mogą nie czuć i nie rozumieć moich prac tak jak ja. Ważna jest dla mnie konstruktywna krytyka, która motywuje do szukania jeszcze lepszych rozwiązań, jeszcze lepszego języka czy formy dla danej pracy.

bez tytułu, Krzysztof Maniak, fotografia cyfrowa 1

bez tytułu, Krzysztof Maniak, fotografia cyfrowa 2

MM: Inspiracje. Wy ich szukacie czy to one szukają was?

KK: Obserwuję świat wokół i widzę mnóstwo tematów dla swoich kolejnych prac. Mam też szczęście do ludzi – zawsze znajduję odpowiednich do pomocy w realizacji tego, co sobie wymyśliłam. Staram się nie oglądać na innych, na trendy i mody. Chcę tworzyć prace w zgodzie ze sobą, z tym, jaka ja jestem i tym, co tkwi we mnie. Znajduję prawdy, o których chcę mówić w sobie. Oczywiście chodzę na wystawy, oglądam prace innych, ale raczej po to, żeby przyjrzeć się rozwiązaniom formalnym.

KM: Inspiracji nie szukam – czerpię je z tego, co dzieje się wokół mnie. Wystarczy zmienić nieco optykę patrzenia, nawet na znany już nam motyw, a pojawiają się kolejne warstwy znaczeń, nowe konteksty. Formy, obrazy zmieniają znane mi oblicze i prowadzą w nieodkryte wcześniej rejony. Myślę, że inspiracji nie można szukać na siłę, lepiej jeszcze raz na nowo przepracować to, co już (wydawałoby się) dobrze znam. Więc chyba to raczej one mnie szukają.

bez tytułu, Krzysztof Maniak, fotografia cyfrowa 3

MM: Marzenia. Działają konstruktywnie czy destrukcyjnie?

KM: Oczywiście marzenia stymulują i nie można o nich zapominać, ale trzeba mieć też do nich dystans. Czasem daję ponieść się marzeniom, ale na styku z rzeczywistością nie zawsze jest to budujące doświadczenie. Łatwo sfrustrować się nieosiągalnością marzeń. Lepiej wierzyć w metodę mniejszych kroków i nie liczyć na szybkie rezultaty. Z marzeniami może być też tak, że nie zauważamy, że nagle niektóre z nich już się spełniły, a my nawet nie zdążyliśmy nacieszyć się faktem spełnienia, wciąż wybiegając w przyszłość.

KK: Bardziej niż marzyć, staram się stawiać sobie cele i krok po kroku je realizować. Pozwala mi to osiągać to, co sobie zamierzyłam, a nie tylko pozostawać w wyimaginowanej sferze marzeń, które wydają mi się grząskim gruntem. Staram się je przeformułowywać na określone w czasie, ambitne cele, które prowokują do konkretnego działania. Bez postawienia sobie celu gubię się i tracę czas na rzeczy nieistotne.

bez tytułu, Krzysztof Maniak, fotografia cyfrowa 5

bez tytułu, Krzysztof Maniak, fotografia cyfrowa 6

MM: Nagrody. Dlaczego są ważne?

KM: Na pewno są ważne, bo utwierdzają w przekonaniu, że idziemy w dobrym kierunku. Z drugiej strony często przez nie rodzi się presja i pojawiają się pytania: „Co dalej?”, które dla twórcy mogą być wręcz paraliżujące. Ja swoje wyróżnienia trzymam w szafce, tak aby być na bieżąco z tym, co robię i nie spoglądać zbytnio w przeszłość. Wymiar nagród, zarówno symboliczny, jak i materialny, jest na pewno bardzo istotny i dzięki nim marzenia raz na jakiś czas znacznie się do nas przybliżają.

KK: Nagrody są ważne z wielu powodów. Przede wszystkim pozwalają zaistnieć w świecie artystycznym, co daje kontakty, możliwości… A bez tego trudno jest osiągnąć sukces w pracy zawodowej, wejść na wyższy poziom. W pewnym sensie obligują również do jeszcze intensywniejszej pracy, do dawania z siebie jeszcze więcej. W końcu ktoś w ciebie uwierzył i zaufał ci. Już nie możesz odpuścić, nie możesz się poddać. Nagrody są powodem do utwierdzenia się w świadomości, że wybrało się właściwą drogę w swoim życiu. Ta świadomość jest bezcenna.

bez tytułu, Krzysztof Maniak, fotografia cyfrowa 4