Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Apaszka jako obiekt, apaszka jako dzieło sztuki, apaszka jako owoc rzemieślniczej pracy. Marka Balagan we współpracy z niezwykle utalentowanym grafikiem, Tomkiem Opalińskim stworzyła trzy piękne wzory inspirowane Warszawą i Tel Avivem. O kreatywnej współpracy, umiłowaniu rzemiosła i  jedwabnych akcesoriach Balaganu, rozmawiamy z Hanią Ferenc i Tomkiem Opalińskim

Marta Mach: Dlaczego apaszka? 

Hania Ferenc: Zdecydowałyśmy się z Agatą (współzałożycielką marki Balagan – przyp. red.) na poszerzenie asortymentu Balaganu o jedwabne apaszki dlatego, że to przedmiot ponadczasowy. Współpraca z Tomkiem Opalińskim – młodym warszawskim artystą grafikiem pozwoliła nam na stworzenie małego dzieła sztuki. Nasze apaszki wykonane są z jedwabiu, co tworzy z nich akcesoria ponadczasowe i wielofunkcyjne. Jedni wiążą je wokół szyi, inni przywiązują taką apaszkę do torebki jako kolorystyczny akcent, jeszcze inni oprawią w ramę i powieszą na ścianie.

Tomek, jak pracowało ci się nad wzorem do wydrukowania na tekstyliach? Czy proces twórczy różnił się od codziennego projektowania czy ilustrowania? 

Tomasz Opaliński: Praca nad wzorem na apaszki nie różniła się zdecydowanie od większości projektów. Zazwyczaj pracuję na papierze w skali 1:1 więc i tutaj było podobnie. Taka praca daje mi najwięcej swobody i zdecydowania. Pracując na papierze, trudniej zmienić sobie kolory czy cały układ kompozycji jednym kliknięciem. Nie ma funkcji „kopiuj/wklej”, więc jestem spokojny o to, że żaden element nie jest identyczny. Oczywiście w tym projekcie, pojawiają się dodatkowe aspekty, które musiałem wziąć pod uwagę: materiał, jego przezroczystość, użytkowe wykorzystanie wzoru, z których korzystałem pierwszy raz, bo była to pierwsza taka realizacja. Jednak tekstylia od dłuższego czasu przyciągają moją uwagę. Część prac, które robię dla siebie, powstają z myślą o tkaninach, ograniczam je najczęściej kolorystycznie, zachowując klasyczny, symetryczny układ; póki co szalenie mnie to ciekawi i nakręca. Czasem myślę, że tę współpracę z Balaganem ściągnąłem do siebie myślami.

A jedwab? Czy materiał docelowy miał znaczenie przy projektowaniu? 

TO: Jedwab jest bardzo wdzięcznym materiałem. Po pierwsze, dodaje kolorom nasycenia, co przy drukowaniu, wcale nie jest takie oczywiste. Jest na tyle delikatny, że farba bez problemu przebija się na druga stronę, więc zadruk jest de facto dwustronny. Takie efekty przebicia farby są dla mnie bardzo ciekawe.

Hania Ferenc i Agata Matlak-Lutyk, założycielki marki Balagan
Tomek Opaliński przy pracy nad projektem

Haniu, jak doszłyście do wyboru grafika? Opowiedzcie o waszej współpracy. 

HF: W pracach Tomka Opalińskiego zakochałam się już ze dwa lata temu podczas wystawy „Coming Out” Warszawksiej ASP, gdzie Tomek i jego talent „wypłynął”. Wtedy Tomek był początkującym grafikiem, ale dostrzegłyśmy w nim wielki talent i unikalny, oryginalny styl. Dziś jego prace publikuje polski Vogue (ilustracje do comiesięcznych horoskopów) i jest już bardzo rozpoznawalny. To, co doceniamy z Agatą w grafikach Tomka Opalińskiego, to jego styl nawiązujący do socrealistycznej tradycji sztuki. Tomek ma też niesamowite wyczucie koloru – jego połączenia barw są wyjątkowo malarskie, mają też taki sznyt „vintage”, co bardzo pasuje do Balaganowej stylistyki. My same dla naszych butów i toreb staramy się wybierać przełamane, pastelowe, nietuzinkowe kolory.
Jeśli chodzi o proces projektowy: Tomkowi narzuciłyśmy temat – zależało nam na stworzeniu grafik na apaszki, które w jakiś sposób nawiązywałyby do historii naszej marki. Ważna jest dla nas tożsamość wywodząca się z istnienia marki pomiędzy Warszawą a Tel Awiwem. Tomek pięknie uchwycił te referencje na dwóch projektach apaszek – na jednej różowo- czerwonej klimat polskiego krajobrazu: maków, ptaków, intensywnych kolorów lata: czerwieni i chabrowego błękitu. Na drugiej apaszce Tomek „sportretował” swoją interpretację naszej drugiej stolicy – Tel Awiwu. Architektoniczne wzory nawiązują do elewacji bauhausowych kamienic znanych z Białego Miasta. Pojawił się też piękny intensywny kolor ugrowy – patrząc na ten wzór czujemy nadmorski klimat Tel Awiwu – ciepło piasku, głęboki kolor morza śródziemnego. Pojawił się tam także motyw bocianów lecących na zimę z Polski przez Izrael do Afryki.

A jak to wyglądało z perspektywy twórcy? 

TO: Dziewczyny z Balaganu, od początku miały spójną koncepcję tematyczną, zostawiając dużą swobodę interpretacji. Miałem w zanadrzu parę własnych, luźnych prac robionych do szuflady, które pokazałem Hani i Agacie, i właściwie droga do realizacji okazała się bardzo krótka. To nam bardzo pomogło. Tak jak wspominałem, wcześniej sporo myślałem pod kątem tkanin, więc to, że wykorzystaliśmy jakoś te prace i szkice, pokazuje sporą otwartość ze strony dziewczyn.

Jaki jest Twój osobisty stosunek do Warszawy i Tel Avivu czyli miast Balaganu?

TO: Tel Aviv kojarzy mi się z mocno wakacyjnymi kolorami. Stąd niebiesko żółte kolory, wpadające w odcienie złota – jak piasek, słońce, niebo i morze. Ta apaszka ma też geometryczne centrum, trochę jak siatki ulic miasta, schodzące na piaszczysty brzeg. A skoro piasek, to po drugiej stronie motywy maków i polskiej łąki z różowej apaszki. Starałem się opierać na kulturowej historii tych dwóch miast, a tym co mnie szczególnie interesuje, to ich modernistyczny okres. Niebiesko-żółtą apaszkę MESHI NO.3 zrobiłem jako pierwszą. Nad drugim wzorem musiałem trochę dłużej posiedzieć. Myślę, że dla mnie spore znaczenie miało też to, w jakim okresie pracowałem nad tym projektem. To był marzec i kwiecień, na które przypadł wybuch pandemii i lockdown w Polsce,  więc wyzwoleńczo traktowałem i kolory i temat lata. Doceniam fakt, że nakład apaszek jest ograniczony i nie ma to tak dominującego, komercyjnego charakteru. To też podkreśla rzemieślniczy wymiar tej pracy.

No właśnie. Nie sposób pominąć tu tematu rzemiosła. Wasze apaszki szyte są w Polskim Jedwabiu w Milanówku. Opowiedzcie o procesie produkcji i współpracy ze szwalnią. 

HF: Cały proces odbywa się w zakładzie Jedwab Polski w Milanówku, który ma prawie stuletnią tradycję. Pan Grzegorz, ekspert w swoim fachu, pracuje w nim od niemal czterdzieści lat. Milanówek został sprywatyzowany bodajże w 1993 roku i, niestety, niejako utracił na swojej świetności. Przed prywatyzacją w Milanówku pracowało kilkaset osób: wykwalifikowani pracownicy malarni, szwacze, szwaczki. W Milanówku powstawał nawet sam surowiec – jedwabniki tworzyły polski jedwab znany na całym świecie. W zakładzie były maszyny snujące nici jedwabne, szyło się z nich materiały jedwabne różnych gramatur i miękkości. Wolny rynek zweryfikował opłacalność wytwarzania własnego surowca Polsce. Sam materiał zaczęto sprowadzać od liderów w sztuce wytwarzania jedwabiu – z Włoch i jednego z regionów Chin. Jednak, mimo tej zmiany, tworzone w nim projekty wciąż zachwycają najlepszą jakością i precyzyjnym wykonaniem. Kupując w Balagan, razem z nami, wspierasz lokalne manufaktury i wyjątkowych pracowników, takich jak Pan Grzegorz, którzy od lat z pasją tworzą piękne produkty, dopracowane w każdym calu.

Balagan online jest tutaj