Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Wiecie, że wyprodukowanych dotychczas ubrań starczyłoby ludzkości do 2030 roku? Co zrobić, żeby kupować odpowiedzialnie? Dlaczego to tak istotne? Na nasze pytanie odpowiada Joanna Szabuńko, ekspertka, współzałożycielka i wiceprezeska Fundacji Kupuj Odpowiedzialnie.

zdjęcie główne: Joanna Szabuńko, wiceprezeska Fundacji Kupuj Odpowiedzialnie (po lewej) i Maria Huma (po prawej), prezeska Fundacji Kupuj Odpowiedzialnie na plantacji bananów Fairtrade w Ekwadorze, kwiecień 2017 r. Fot. Maciej Zygmunt

Co to znaczy „kupować odpowiedzialnie”? Dlaczego powinno to być dla nas istotne?

Kupować odpowiedzialnie to przede wszystkim kupować mniej. Zastanawiać się czy czegoś naprawdę potrzebujemy, czy naszym zakupem tylko powiększymy górę śmieci. Już teraz wyprodukowanych ubrań wystarczyłoby do roku 2030 . Tylko 1% ubrań poddaje się recyklingowi, reszta trafia do spalenia lub na wysypisko. Niemal 50% trafia na śmieci w ciągu roku od produkcji. Wyrzucają konsumenci ze względu na słabą jakość oraz same firmy, które tak pozbywają się niesprzedanych kolekcji, bo na półki muszą wejść już kolejne.

Warto też korzystać z alternatyw jak wypożyczanie, wymienianie, kupowanie rzeczy używanych. Jeśli już kupujemy jakąś nową rzecz, to zwróćmy uwagę na to skąd się wzięła, czy przy jej produkcji nie ucierpieli ludzie i środowisko. Takie informacje czasem trudno zdobyć, ale pomagają certyfikaty. Jednym z nich jest znaczek Fairtrade czyli sprawiedliwy handel, co oznacza, że przy produkcji na przykład oznaczonej nim kawy, bananów, bawełny przestrzegano podstawowych praw pracowniczych, ograniczano użycie pestycydów czy też przeznaczono dodatkowo premię – ok 1%, na potrzeby lokalnej społeczności, z której pochodzi dany produkt.

Jednak większość dostępnych produktów nie jest certyfikowana, stąd warto pytać firmy, które nam je sprzedają jak przestrzegają standardów praw człowieka i ochrony środowiska. Pomagają w tym organizacje, taka jak nasza – Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie. Prowadzimy kampanie skierowane do konsumentów, zachęcamy do podpisywania petycji, a także ułatwiamy kontakt z firmami. W tym celu powstała aplikacja „Pytaj o chemię” (ściągniesz ją TU: https://ekonsument.pl/pytajochemie). Każdy z nas może ją bezpłatnie ściągnąć na smartfona i skorzystać z prawa do informacji. Możemy dowiedzieć się czy kupowany przez nas produkt zawiera w sobie szkodliwe chemikalia albo wysłać zapytanie do firmy w ten sposób dać jej sygnał, że zależy nam na tych informacjach. Ważne jest nasze zaangażowanie, bo przecież na odpowiedzialnym kupowaniu powinno zależeć wszystkim, którzy nie chcą by ich zakupy przyczyniały się do wykorzystywania ludzi i niszczenia środowiska, a także tym, którzy chcą zadbać o swoje własne zdrowie, a czasem i portfele, bo wiadomo, że gdy mniej kupujemy, mniej wydajemy…

Jak zareagować, gdy wiemy, że dana firma próbuje nas oszukać, nie podaje na etykiecie wszystkich informacji, gdzie można to zgłosić?

Myślę, że trudno jest nam, konsumentom, zweryfikować czy informacje podane na etykiecie są pełne. Niestety wciąż transparentność wielu firm pozostawia dużo do życzenia. Jeśli jednak mamy potwierdzone informacje, to warto wiedzieć, że ochroną praw konsumentów zajmuje się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

My jako FKO zajmujemy się raczej monitorowaniem firm. W przypadku kampanii “Pytaj o chemię” oprócz stworzenia aplikacji, przez którą konsumenci mogą zadawać pytania firmom, zaplanowaliśmy testy laboratoryjne wybranych produktów. Wraz z partnerami z innych krajów europejskich będziemy sprawdzać czy w rzeczach codziennego użytku znajdują się niebezpieczne dla naszego zdrowia substancje chemiczne. Stale prowadzimy też dialog z firmami zachęcając je do szerszego informowania konsumentów o produktach jakie sprzedają, na przykład ubraniach, butach, zabawkach, meblach i innych.

Gdzie sprawdzać informacje na temat chemii w produktach? Jakim źródłom i dlaczego ufać?

Aplikacja „Pytaj o chemię” jest narzędziem, które pozwoli nam uzyskać taką wiedzę. Skanując kod kreskowy produktu definiujemy go i uzyskujemy informacje na temat zawartości niebezpiecznych substancji chemicznych. Dzieję się to w sytuacji idealnej, kiedy firma dodała takie informacje do systemu. Na razie 170 firm to zrobiło. Najczęściej jednak musimy zaangażować się bardziej i wysłać do firmy wiadomość z prośbą o te informacje. W aplikacji przygotowany jest gotowy szablon więc taka wysyłka trwa chwilę.

Aplikacja służy ożywieniu martwego dotąd prawa do informacji jakie gwarantuje nam Europejska dyrektywa REACH. Według niej mamy prawo wiedzieć czy w produktach jakie kupujemy znajdują się SVHC czyli substancje wzbudzające szczególne obawy. To ok 200 substancji sklasyfikowanych przez ECHA – Europejską Agencję ds. Chemikaliów na specjalnej liście. Wszystkie SVHC mogą być dla nas szkodliwe powodując zaburzenia gospodarki hormonalnej rozrodczości, choroby skóry, alergie, a nawet nowotwory.

Oczywiście w produktach dopuszczane są tylko niewielkie ilości, jednak działa tutaj efekt kumulacji, stad negatywny wpływ jest tak niebezpieczny. SVHC mogą znajdować się w plastikowych przedmiotach, naczyniach, ubraniach, wykładzinach, meblach, kosmetykach, butach i wielu innych przedmiotach jakimi się otaczamy na co dzień. Dlatego warto wiedzieć czy je kupujemy! Niestety informacji o SVHC nie ma na etykietach takich produktów jak ubrania, buty, zabawki, sprzęty kuchenne, meble i inne, które nie są żywnością lub kosmetykami. Żeby tą wiedzę zdobyć musimy zadać pytanie, a producent czy sprzedawca ma obowiązek nam odpowiedzieć. Im więcej pytań wyślemy tym więcej informacji znajdzie się w aplikacji. Dlatego bardzo ważne jest nasze zaangażowanie. Skanujcie jak najwięcej produktów i wysyłajcie zapytania do firm! Skorzystamy z tego wszyscy.

Czy może pani powiedzieć czego na pewno należy unikać zarówno w pożywieniu jak i np. tekstyliach?

W dywanach, wykładzinach, materacach czy odzieży sportowej często znajdują się tzw. opóźniacze spalania, których funkcją jest zmniejszenie ich palności. Nasz kontakt z nimi prowadzi do zaburzeń w funkcjonowaniu układu hormonalnego oraz podwyższonego ryzyka zachorowania na raka. Dlatego warto chociażby wybierać naturalne tkaniny i często odkurzać mieszkanie

Kolejną niebezpieczną substancją jaka może się znaleźć w ubraniach jest formaldehyd. Stosuje się go by zapobiec gnieceniu się ubrań lub zwiększyć ich odporność na zabrudzenia i utrwalić kolor. Zbyt duży kontakt z tą substancją może prowadzić do problemów z oddychaniem, bólu w klatce piersiowej, kaszlu, kataru lub bólu głowy. Ze względu na obecność tej i innych substancji w tkaninach, trzeba uprać przed założeniem wszystkie nowe ubrania jakie kupujemy.

SVHC można znaleźć również w opakowaniach używanych do przechowywania żywności, na przykład Bisfenol A. Sprawia, że plastikowe pojemniki są przejrzyste, lekkie, giętkie i odporne na uszkodzenia. Znaleźć może się też w powłoce wewnętrznej metalowych puszek na przykład z tuńczykiem czy groszkiem. Chroni żywność przed kontaktem z metalem, ale może też nam zaszkodzić. Swoją budową przypomina estrogen, łącząc się z receptorami estrogenu może zaburzać funkcjonowanie organizmu i gospodarki hormonalnej. Jak potwierdziły badania, jest to substancja, która ma negatywny wpływ na układ rozrodczy, zaburza płodność. Badania potwierdzają także, że może również powodować otyłość, częste poronienia, problemy z tarczycą oraz zwiększać ryzyko zachorowania na raka piersi i prostaty. Dlatego najlepiej unikać puszek i plastików, a jeśli już stosujemy je do przechowywania żywności warto zwrócić uwagę na oznaczenia. Wybierać pojemniki ze znaczkiem „BPA free” oraz z numerkami 2,4 i 5. To tylko kilka przykładów… Mało kto chyba słyszał o SVHC, dlatego na naszej stronie ekonsument.pl/chemikalia zamieściliśmy szereg artykułów tematycznych opisujących te substancje, jaki mogą mieć na nas wpływ oraz w jakich produktach możemy się na nie natknąć. Polecam!

 Czy mimo coraz większej wiedzy nie jest tak, że mamy coraz większy chaos informacyjny? Jak sobie z tym radzić? Ma pani swoje sposoby?

Rzeczywiście strasznie dużo spada na nas – konsumentów i odpowiedzialne kupowanie staje się bardzo wymagające. Trudno się w tym wszystkim orientować. Jako Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie uważamy, że duża część tej odpowiedzialności powinna spoczywać na producentach. Np. jeśli chodzi o SVHC, o których dziś rozmawiamy, na pewno ułatwiłoby sprawę, gdyby informacje o nich były dostępne na etykietach i nie musielibyśmy za każdym razem domagać się ich od producenta. We wszystkich kampaniach postulujemy więc o większą transparentność firm. W międzyczasie staramy się dostarczać jak najwięcej praktycznej wiedzy konsumentom. Po pierwsze kupowanie mniej zdecydowanie zmniejsza też problem ciągłego podejmowania trudnych decyzji zakupowych. Sprawę ułatwiają czasem certyfikaty. Można też sprawdzić kilka swoich ulubionych marek, poczytać o nich, popytać samych producentów i mieć taką „bazę” pewnych źródeł. Jako Fundacja Kupuj Odpowiedzialnie przychodzimy z pomocą np. prowadząc przewodnik Dobre Zakupy(https://dobrezakupy.ekonsument.pl/) , Spacerownik (https://ekonsument.pl/spacerownik/) lub wydając serie „Porad konsumenckich”. Poprzez wszystkie te narzędzia dostarczamy informacji pomocnych w zakupach, promujemy alternatywy, oceniamy firmy. Korzystanie z tej wiedzy na pewno choć trochę pomoże w odpowiedzialnym kupowaniu.

Więcej o "Kupuj odpowiedzialnie"

Joanna Szabuńko – Ekspertka od ponad 15 lat zajmująca się tematami praw człowieka i standardów ochrony środowiska w biznesie, odpowiedzialnej produkcji i konsumpcji, współpracy rozwojowej i edukacji globalnej. Współzałożycielka i wiceprezeska Fundacji Kupuj Odpowiedzialnie. Członkini Rady
Fundacji Fairtrade Polska, będącej częścią międzynarodowego ruchu na rzecz sprawiedliwego handlu. Współpracuje z polskimi i międzynarodowymi organizacjami pozarządowymi i inicjatywami wielostronnymi. Menadżerka, koordynatorka projektów polskich i międzynarodowych, researcherka,
autorka raportów nt. praw człowieka w biznesie oraz materiałów edukacyjnych z zakresu zrównoważonej produkcji i konsumpcji, audytorka społeczna. Absolwentka stosunków międzynarodowych oraz podyplomowych studiów z ewaluacji projektów społecznych na
Uniwersytecie Warszawskim.