Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Jak co roku przygotowaliśmy dla Was zestawienie najciekawszych kalendarzy wypuszczonych przez zaprzyjaźnione z nami wydawnictwa, rękodzielników i projektantów, w jednym nawet maczaliśmy nasze redakcyjne palce. Przebierajcie, wybierajcie i planujcie swoje zwykłe życie w 2018 roku!

Agata: 

Kalendarz Sezonownik to podróż po makro i mikro kosmosie. Przygotowany we współpracy z astronomami oraz specjalistami od etnobotaniki. Znajdziecie w nim ciekawostki dotyczące konstelacji gwiazd a także praktyczne porady, godziny wschodów i zachodów słońca, fazy księżyca, listy sezonowych warzyw i owoców. Poręczny, zeszytowy format i niezwykle elegancki z ciekawym detalem okładki – mieniącym się logotypem.

Kalendarz Klasyk MMXVIII od Papierniczonych jest porządny (szyty nićmi), elegancki (w dostojnych kolorach: zielonym, grafitowym, piaskowym, pudrowym różu) i praktyczny (dużo miejsca na notatki, tygodniowe rozkładówki), ma sztywną kartonową okładkę, zakładkę z plecionej tasiemki, grzbiet oklejony tkaniną – dlatego łatwo się otwiera i płasko leży. Mi szczególnie przypadł do gustu ten zielony.

Ewelina: 

Notes artystyczny Agnieszki Osieckiej od wydawnictwa Agora. Na podstawie osobistych kalendarzy poetki powstał notes artystyczny stwarzający szansę notowania w duchu Agnieszki Osieckiej. Nasze myśli, notatki i terminy, które chcemy zapisać, znajdą się w sąsiedztwie dwunastu wierszy Agnieszki Osieckiej, wybranych na każdy miesiąc roku przez przyjaciół Osieckiej oraz artystów związanych z jej twórczością. Będą przewijały się wśród wyimków z kalendarzy i fragmentów jej zapisków, będą towarzyszyły fotografiom drobnych przedmiotów – skarbów z osobistej kolekcji poetki – oraz unikatowym i do tej pory niepublikowanym fotografiom autorstwa Daniela Passenta przedstawiającym ją podczas podróży do Nowego Jorku w latach 70. Osiecka nie trzymała się jednej formy zapisu, nie trzymała się także dat. W jednym kalendarzu znajdujemy zapiski z 1994 i 1997 roku. Notuje wiersze, wkleja fotografię bliskiej osoby, tworzy pierwsze szkice powieści, reportażu, zapisuje: „Pamiętaj o spotkaniu z Marylą Rodowicz w Europejskim!”

5 lat to bardzo długo. W tym czasie całe życie może wywrócić się do góry nogami. Niestety – ostatecznie pamiętamy z tego czasu tylko te najważniejsze wydarzenia. Pamięć ludzka jest zaw0dna. A szkoda! Bo życie składa się nie tylko z tych dużych, znaczących wydarzeń ale, i może przede wszystkim, z tych codziennych mikrosytuacji – miłych wieczorów, radosnych sobotnich poranków, spotkań, inspirujących rozmów, dobrego jedzenia, stosów przeczytanych książek… można by wymieniać i wymieniać. Pięcioletni pamiętnik „Some Lines a Day – the 5 year memory book” od Leuchtturm’a to wspaniały sposób na uwiecznienie właśnie tych umykających po jakimś czasie codzienności. Układ notesu jest następujący: każda strona dedykowana jest jednemu dniu z podziałem na 5 części – 5 kolejnych lat. Można dzięki temu stworzyć chronologiczne archiwum wspomnień. Taki pamiętnik, dzięki swojej wyjątkowej kompozycji z biegiem czasu staje się osobistą księgą życia pokazującą zmiany w nim następujące. Pamiętnik posiada 365 stron o gramaturze papieru 80g/m2, która nie przepuszcza atramentu. Notes wyposażony jest w dwie zakładki, wewnętrzną kieszeń, zestaw naklejek ułatwiających archiwizację oraz praktyczne zamknięcie na gumkę. Pamiętnik dostępny na stronie internetowej oraz na stacjonarnie w sklepie AMI w Warszawie!

Marta:

Kiedy zacząć siać balkonowe zioła? Które owoce i warzywa najsmaczniejsze są właśnie TERAZ? Jak pomóc w ratowaniu pszczół? Jak zrobić ocet z pomidorów? Sebastian Kulis, autor bloga Roślinne Porady, prowadzi miejskich ogrodników przez cały rok 2018 w swoim kalendarzu. Poza ciekawą treścią, kalendarz RP ma wiele ważnych dla mnie zalet. Ma niewielki format i jest lekki, więc zawsze mogę go mieć przy sobie (mieści się do małej torebki i dużej kieszeni płaszcza). Oprócz miejsca na zapiski przy każdym dniu roku, jest dość sporo miejsca na dodatkowe notatki. Sebastian zadbał o piękny papier i wyjątkowo ładną okładkę (miła w dotyku, z delikatnymi złotymi ornamentami – klasa!). Kalendarza ogrodniczego „Roślinne porady” szukajcie tutaj.

Kalendarz Etnograficzny „Święta, święci i…” zaprojektowany i zilustrowany przez naszego grafika Michała Lobę zawiera ciekawostki i przepisy zgromadzone przez redakcję ZŻ. Można dowiedzieć się jak suszyć buty, jak przygotować tonik z malwy, czy ziołowy płyn do płukania ust. Ale znajdziecie w nim także mnóstwo informacji o rzemiośle i rzemieślnikach: co to jest ludwisarstwo, jak ma się polskie stolarstwo, dlaczego warto szczotkować ciało na sucho? Do tego mnóstwo wiedzy etnograficznej dotyczącej poszczególnych świąt i świętych przygotowanych przez muzeum oraz Kalendarz jest nietypowy: duży i wprawdzie można w nim notować, ale bardziej sprawdzi się jako prezent dla ciekawskich. Ma prawie 300 stron i kosztuje 45 złotych.

Mateusz:

Kalendarz w którym nie ma dedykowanych miejsc na daty? Powiesz: to szaleństwo! Ale jeśli uwielbiasz mieć pole do popisu a wolność w każdym codziennym wyborze ma dla ciebie ogromne znaczenie i wolisz sama lub sam, decydować po której stronie wpisać datę to jest to rozwiązanie właśnie dla ciebie. Jak mówi Igor, założyciel Oprawy Treści, jeśli „wolisz po prawej wpisz je po prawej, wolisz po lewej wpisz je po lewej, pełna swoboda!” Nowe plannery od OT w środku mają miejsce na personalia, 50 stron w kropki, 12 sekcji miesięcznych, 2 plany stałe / 2 dodatkowe sekcje miesięczne, 53 sekcje tygodniowe oraz kilka stron gładkiego brudnopisu. Oczywiście każdy planner jest dopieszczony: posiada unikatową marmurkową okładkę, środek zrobiony jest z papieru Munken Pure Rough 100g, wewnątrz znajdują się dwie bawełniane zakładki, na pierwszej okładce znajduje się biały hot-stamping z napisem PLANNER w alfabecie Morse’a a brzmiąca z lekka egzotycznie nazwa otabind, to nic innego jak rodzaj oprawy umożliwiający rozłożenie plannera na płasko. Coś wspaniałego!

KAL to moje złote odkrycie podczas przedświątecznych targów Mustache, które odbyły się w poprzedni weekend w PKiN. Przystojny sprzedawca i minimalistyczne stoisko z pewnością przyciągną osoby chcące wydać trochę pieniędzy, ale to są tylko przyjemne dodatki, bo kalendarze ścienne od KAL są wyjątkowe – minimalistyczne i niezwykle proste, idealne zarówno do biura, jak i do mieszkania. Na pierwszy rzut oka widać, że są zaprojektowane „od początku do końca”. Kupując cały zestaw otrzymujesz wszystko, aby od razu móc zadziałać z montażem – kołeczki, metalową “półeczkę” oraz 6 dwustronnych kart z miesiącami. Ciekawostka: pierwszy nakład KAL na 2018 rok powstał dzięki zbiórce na portalu Kickstarter.