Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Czytelniczki swojego bloga i obserwatorki profilu na Instagramie zachwyciła klasą i prostotą. Oszczędna w środkach, filigranowa dziewczyna przedstawia się w internecie po prostu @jestem_kasia. Kasia Szymków, którą obserwuje już niemal 300 tysięcy internautów, jak na swoją popularność jest bardzo skromna i zdystansowana.

Jak wygląda zwykłe życie Kasi Szymków?

Jest spokojne, dość poukładane, ale nie brakuje miejsca na spontaniczność i odrobinę szaleństwa. Co najważniejsze moje zwykłe życie płynie na moich zasadach, bez presji otoczenia, by było takie czy owakie. Jestem mamą półtorarocznego synka, więc obecnie łączę rolę mamy z kreatywną działalnością w internecie. Choć ta rola niesie za sobą różne ograniczenia, to i tak cieszę się, że mam jednoczenie możliwość wychowywania dziecka i wykonywania pracy, którą uwielbiam. Pracuję razem z mężem, który jest fotografem w naszym teamie, a do tego ogarnia firmę od strony „papierkowej”. Mieszkam w małej miejscowości na Śląsku i choć jest to spory kawałek od stolicy, w której toczy się całe branżowe życie, to zdecydowanie wolę dojeżdżać raz na jakiś czas do Warszawy niż mieszkać w tak dużej aglomeracji. Wiem, że w ten sposób nie jestem w stanie uczestniczyć na sto procent w „modowym” życiu stolicy, ale ja widzę w tym także plusy – wybieram i pojawiam się na tych wydarzeniach, które interesują mnie najbardziej. Najlepiej czuję się w otoczeniu natury, w ciszy i spokoju, a to właśnie mi daje mieszkanie na wsi. W życiu cenię sobie święty spokój, szczególnie spokój w głowie i spokój ducha.

Kasia ma na sobie okulary Celine, getry i bluzę Reserved i buty Ecco

Czy masz swoje codzienne rytuały, które ustawiają ci rytm dnia?

Lubię żyć według pewnych schematów. Codzienna rutyna wcale nie musi być smutna i nudna, a wręcz przeciwnie. Gdy zdarzają nam się okresy, kiedy tej codziennej rutyny nie da się utrzymać, bardzo za nią tęsknię. Życie z małym dzieckiem, tak czy owak, narzuca pewien stały plan dnia. Na ten moment jesteśmy mu podporządkowani. Tuż po wstaniu codziennie przygotowuję sobie napój z ciepłej wody, soku z cytryny i kurkumy. Weszło mi to tak w nawyk, że bez wypicia tego specyfiku czuję się nieswojo. W ciągu dnia piję też dwie kawy – uwielbiam ten moment, bo to chwila tylko dla mnie, najczęściej podczas drzemki synka, kiedy mam upragniony spokój. Kiedyś miałam nieco więcej czasu na regularną praktykę jogi i jogging, ale powoli i do tego wracam.

A stałe, które nadają rytm roku? 

Jeśli chodzi o pory roku, to uważam, że każda pora roku ma do zaoferowania inną atrakcję. Jesień za rogiem, więc już ogromnie cieszę się na grzybobranie. Nie wiem, czy można nazwać to rytuałem, ale to jedna z tych aktywności, które przynoszą mi najwięcej frajdy i relaksu jednocześnie. Nie wyobrażam sobie jesieni bez wychodzenia na grzyby! W lesie relaksuję się na maksa, potrafię totalnie zresetować umysł, a wypatrywanie grzybów niezwykle ułatwia ten proces. Zimą maluję obrazy. Długie wieczory i dni spędzane w domu ze względu na gorszą pogodę sprzyjają właśnie takim aktywnościom, które można wykonywać pod dachem. Wiosną i latem totalnie mnie to nie kręci, bo wtedy z kolei każdą wolną chwilę wolę spędzać na zewnątrz – jeżdżąc na rowerze, wychodząc na długie spacery czy też po prostu odpoczywając na balkonie.

Kasia ma na sobie koszule i jeansy Reserved i kolczyki Rosa

W tym roku nie sposób nie zahaczyć o temat pandemii. Jak to wydarzenie wpłynęło na twoje priorytety? Jak, twoim zdaniem, wpłynęło na branżę mody? 

Generalnie w moim życiu wiele się nie zmieniło w tym czasie. Tak naprawdę już pod koniec ciąży (przełom 2018 i 2019 roku) zaczęłam spędzać o wiele więcej czasu w domu, więc nagły lockdown nie był dla mnie obyczajowym szokiem. Mieszkamy pod lasem w domku jednorodzinnym, mieliśmy więc możliwość spokojnego i bezstresowego wychodzenia z czterech ścian. Ja tak naprawdę jestem typem domatorki. Lubię spędzać czas w domu, nie brakowało mi imprez, nie tęskniłam za tym, by znaleźć się wśród tłumów (nie wliczając w to oczywiście tęsknoty za bliskimi i przyjaciółmi), i mimo poluzowania wszystkich obostrzeń nadal jakoś specjalnie nie ciągnie mnie do miejsc obleganych przez ludzi. Myślę, że moje priorytety zostały już określone dużo wcześniej, ale pandemia tylko utwierdziła mnie w tym, że życie w trybie slow, bez pogoni za sprawami czysto materialnymi, jest tym, czego potrzebuję. Branża mody na pewno bardzo ucierpiała, szczególnie widać było to na samym początku, gdy marki lawinowo prosiły o wsparcie. Jednak, jak w każdym kryzysie, także w branży modowej znalazły się sektory, którym szło w tym momencie całkiem nieźle. Pandemia była w pewnym sensie lekcją dla świata modowego, że nie trzeba tak pędzić, że nie trzeba co sezon wypuszczać ogromnych kolekcji, które tylko potęgują ogromną nadwyżkę ubrań… Ale co z tej lekcji zostanie wyciągnięte na przyszłość, czas pokaże… Wydaje mi się, że powoli sytuacja wraca „do normy” (o ile normą można nazwać to, dokąd świat zapędził), ludzie oswoili się z pandemią i także w kwestii mody wracają do standardowych zakupów.

Na swoim Instagramie pokazujesz, co nosisz. Jakim kluczem dobierasz marki, które trafiają do twojej szafy? 

Jest kilka kryteriów, na podstawie których funkcjonuje moja garderoba. Przede wszystkim stawiam na ponadczasową klasykę, której niestraszne są zmieniające się trendy i sezonowość. Jeśli chodzi o dobór marek, to również nie ma jednego właściwego schematu. Stawiam na polskie marki, szczególnie te, które w swoich ofertach mają ubrania ekologiczne, produkowane w sposób świadomy i zrównoważony. Są też, rzecz jasna, marki zagraniczne, które zdobyły moje serce, i tam od czasu do czasu robię zakupy. Z dużym dystansem podchodzę do zakupów luksusowych marek. Starannie tworzę listy z rzeczami, które naprawdę chciałabym mieć w swojej szafie. Dlatego nie daję się ponieść emocjom i nie robię zakupów nieprzemyślanych, za co mój portfel jest mi wdzięczny.

Zawsze zwracam uwagę na skład ubrań, które kupuję i polecam w internecie. Lepiej mieć mniej rzeczy, a lepszych jakościowo, bo nawet jeśli dana rzecz kosztuje więcej, to zwykle jest to inwestycja na dłużej. „Less is more”, „Quality over quantity” – te dwa hasła przyświecają mi w tworzeniu idealnej garderoby.

Zwykłe życie blogerki to życie online. Jak balansujesz pomiędzy internetem a offlinem? 

Chyba całkiem nieźle. Myślę, że ma to związek z tym, że nie należę do twórców, którzy relacjonują w internecie każdą chwilę swojego życia. Dla social mediów dość przełomowym momentem było pojawienie się Snapchata, a zaraz potem Insta Stories, bo nagle relacjonowanie życia stało się bardzo proste i wiele osób wpadło w sidła tych kanałów, dzieląc się ze swoimi obserwatorami większością dnia. Ja w relacjonowaniu swojej codzienności w internecie jestem bardzo oszczędna, bywają dni, że nie wrzucam kompletnie nic. Nie czuję potrzeby trzymania telefonu non stop w dłoniach i mogę bez najmniejszego problemu odłożyć telefon na kilka godzin, by te spędzić przy stole z najbliższymi. Oczywiście i tak spędzam online sporo czasu, bo to moja praca, chcę być w miarę na bieżąco ze wszystkim, co dzieje się w modzie, ale bez wątpienia mogę stwierdzić, że znalazłam balans między tymi dwoma światami.

Kasia Szymków jest ambasadorką marki Reserved w sezonie jesień/zima 2020/2021.