Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Pomaganie jest fajne! Dlatego chętnie wspieramy wszelkie inicjatywy, i te oddolne i te o nieco bardziej instytucjonalnym charakterze. Tym razem, o akcji Make Gambia Green Again rozmawiamy z Ignacym Hryniewiczem, inicjatorem akcji zazielenienia Gambii.

Ignacy, co jakiś czas nasze drogi się przecinają, bo organizujesz albo angażujesz się w różne pro-eko i pro-społeczne akcje. Tym razem rozmawiamy via internet, bo jesteś w Gambii. Opowiedz proszę, z jakiego powodu i jak trafiłeś do Afryki? 

Udało mi się zakwalifikować na międzynarodowy program GLEN z zakresu edukacji globalnej, którego partnerką w Polsce jest Polska Akcja Humanitarna. Od lat myślałem o zagranicznym wolontariacie, kierowany chęcią rozwijania moich zainteresowań aktywistycznych w kontekście globalnym, jednak kluczowym elementem było dla mnie zrobienie tego w pełni świadomie i z odpowiednim przygotowaniem merytorycznym. Zjawisko wolonturyzmu sprawia, że duża część tego typu projektów wcale nie pomaga lokalnym społecznościom, lecz często może im szkodzić i kreować szkodliwe mechanizmy społeczno-ekonomiczne. Świadomość tego była dla mnie ważną wskazówką w doborze konkretnego programu w jaki chciałbym się zaangażować. GLEN, realizowany od lat przez niemiecką organizację ASA we współpracy z siecią innych NGO’sów z całego świata, jest programem uświadamiajacym i samokrytycznym. W procesie wielu szkoleń dostarczył mi sporo narzędzi do wartościowej pracy podczas stażu i pogłębionych autorefleksji w trakcie pobytu w Gambii. Jeśli interesuje Was szerszy kontekst i mroczne kulisy wolontariatów i działań humanitarnych polecam książkę „Karawana kryzysu” Lindy Polman, a także poczytanie bloga post-turysta.pl.

A dlaczego akurat GLEN i Gambia? 

W aplikacji do wspomnianego programu można wybierać pomiędzy wieloma stażami tematycznymi na całym świecie, dotyczącymi różnych sektorów wiedzy i umiejętności. Dla mnie to rodzaj projektu i typ organizacji miały pierwszorzędne znaczenie. Miejsce oczywiście również jest istotne, ale kluczowy był obszar działania niżeli preferencje geograficzno-podróżnicze. Program, który wybrałem, skupia się na zrównoważonej agrokulturze, ochronie środowiska i współpracy z młodzieżą. Realizuję go wspólnie z oddolnym stowarzyszeniem ze wsi Bulock Kapongha (drugi człon w dialekcie Diola oznacza „wspólnotę” / „robienie rzeczy razem”). W trakcie przygotowań do stażu coraz bardziej fascynowałem się Gambią, między innymi przez jej bogatą historię (to tutaj chociażby rozpoczyna się akcja powieści „Roots” Alexa Haleya), nietypowy kształt (Gambia to najmniejszy kraj afrykański, otoczony z każdej strony przez Senegal i mający podłużny obszar biegnący od wybrzeża wzdłuż rzeki Gambii), a także mnóstwo zasłyszanych ciekawych historii i pozytywnych doświadczeń. Najważniejsze jednak aby wspomnieć o obecnej sytuacji ekologicznej w Gambii – kraj od lat zmaga się z nielegalnymi wycinkami, dewastacją środowiska, wysokim zanieczyszczeniem i odczuwalnymi efektami globalnego ocieplenia, a także brakiem interwencji ze strony rządu i jego częstym udziale w powyższych problemach.

Na czym więc polega akcja Make Gambia Green Again, którą obecnie promujesz?

To coroczna (w tym roku to już 4 edycja!) inicjatywa stowarzyszenia Bulock Kapongha Youth Development Association, która polega na wspólnym sadzeniu drzew owocowych, w połączeniu z rozmaitymi aktywnościami edukacyjnymi i pogłębiającymi świadomość na temat ochrony środowiska naturalnego. Każdego roku odbywa się ona na coraz większą skalę, a tym razem wspólnie zdecydowaliśmy się na pobicie rekordu w największej ilości drzew posadzonych w ciągu jednego dnia w Gambii. Dzięki zebraniu odpowiedniej ilości funduszy uda nam się to z pomocą kilkuset wolontariuszek i wolontariuszy z całego kraju, podczas całodziennego wydarzenia 31 sierpnia.

Jak wasza pomoc wpłynie na zwykłe życie mieszkańców wioski? 

Akcja będzie ogromnym wsparciem dla lokalnej społeczności, która wspomoże ich walkę ze skutkami globalnego ocieplenia, wesprze dziką przyrodę, stworzy nowe miejsca pracy dla kobiet i młodzieży, a także poprawi jakość życia w całej wsi. Planujemy też budowę systemu uli z pszczołami i zakup auta dostawczego, dzięki czemu mieszkanki i mieszkańcy będą mogli dystrybuować owoce, warzywa i lokalne produkty własnego wyrobu, a także być świetnym przykładem dla innych miejscowości w Gambii, jak i Senegalu. Tego rodzaju kolektywne działania mają ogromną moc – wystarczy pomyśleć o niedawnej rekordowej akcji w Etiopii, podczas której jednego dnia zasadzono 350 milionów drzew, a planowane są kolejne 4 miliardy. Aktywizm na rzecz dobra naszej planety staje się wspólnym mianownikiem dla młodych ludzi z każdego zakątka świata, a dzięki aktom zbiorowej solidarności możemy realnie kształtować lepsze jutro.

Jak można was wesprzeć? 

Zbieramy aktualnie fundusze na portalu zrzutka.pl, dzięki którym uda nam się pokryć wszystkie koszty logistyczne projektu, takie jak zakup ziemi i sadzonek, transport i pożyczenie narzędzi, czy pełny posiłek dla naszych wolontariuszek i wolontariuszy. Zachęcam serdecznie do wpłacania cegiełek, a za każdą wpłatę zobowiązuję się do własnoręcznego posadzenia imiennego drzewka – dokumentację z wydarzenia będziecie mogli znaleźć na wydarzeniu na facebooku (https://www.facebook.com/events/882982498728360/). Dużym wsparciem będzie również udostępnianie informacji o kampanii na rozmaitych dostępnych kanałach i zapraszanie do udziału znajomych. W imieniu mieszkanek i mieszkańców Bulock, a także moim własnym, z góry dziękuję za każde wsparcie!

Wspomóż akcję już teraz, nie czekaj!

Opowiedz proszę jeszcze jak wygląda twoje zwykłe życie w gambijskiej wiosce, to musi być niezwykłe przeżycie. 

Dni spędzam częściowo na wsi w Bulock Kapongha i miejsko w Serrekundzie, kursując pomiędzy w gwarnych i zatłoczonych gili-gili, lokalnych minibusach. Na wsi o świcie budzi mnie śpiew ptaków, pianie koguta i odgłosy wszechobecnych zwierząt. Po wodę idę do okolicznego źródełka parę minut obok, po drodze koniecznie wymieniając wiele pozdrowień. Śniadanie gotuję sam na kuchence polowej, ale często odwiedzam też Sarjo z mojego stowarzyszenia i razem z jego rodziną piję intensywną i esencjonalną zieloną herbatę (obowiązkowo z dużą ilością cukru). W niektóre dni pracujemy w lokalnym ogrodzie społecznościowym, gdzie wraz z nadchodzącą porą deszczową mnożą się rzeczy do zrobienia, takie jak zajmowanie się kompostem czy usypywanie grządek pod uprawę warzyw i ziół. W inne zaś skupiam się na pracy nad naszą zbiórką, a także planowaniem kolejnych działań. Będą to między innymi edukacyjne pokazy filmów dokumentalnych z prelekcjami, akcje sprzątania okolicznych terenów, działania z zakresu przeciwdziałania dyskryminacji i przemocy na tle płciowym czy wspieranie młodzież i kobiet w ich własnych projektach i inicjatywach. W dni wolne mam przestrzeń na małe podróże i eksploracje, między innymi do wielu okolicznych rezerwatów i parków narodowych, gdzie kontempluję naturę i nagrywam rekorderem odgłosy i dźwięki przygotowując się do mojego nadchodzącego podcastu w Radiu Kapitał. Mam też sporo czasu na czytanie więc odwiedzam wspaniałą księgarnię Timbooktu ze świetną selekcją najróżniejszych perełek, pełne życia i rzemiosła lokalne targi lub udaje się na jedną z pięknych plaż, łapiąc promienie słońca przed nadchodzącą porą deszczową.