Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Mamy dobrą wiadomość: do lata zostało 112 dni. Eliza Dunajska zaklina lato już teraz! Przeczytajcie o jej pomyśle na biznes: Lazy beaches to lniane ręczniki, które dodadzą szyku plażowiczom.

Mateusz Bzówka: Na początek, powiedz proszę, co znaczy La Vidorra?

Eliza Dunajska: La Vidorra to hiszpańskie określenie na dobre i łatwe życie. Takie życie, jakie pamiętamy z dzieciństwa, w środku wakacji. Nie ma nic złego w tym, żeby miło i leniwie spędzać czas i dbać tylko o to, żeby zabrać prowiant na plażę i posmarować się kremem do opalania. Lazy Beaches jak najbardziej kibicuje wielkim odkryciom i dążeniu do ambitnych celów – ale każdy wysiłek należy zbalansować odpoczynkiem. I tu wchodzi Lazy Beaches – cały we lnie.

MB: Kto za tym stoi?

ED: Założyłam ją ja, czyli Eliza Dunajska. Obecnie pracuję jako creative producer w warszawskiej agencji produkcyjnej LAF. W skrócie moja praca polega na wymyślaniu i szukaniu osób, które sprawią, że pomysł stanie się rzeczywistością. W przypadku Lazy Beaches ja odpowiadam za pomysły, projekty i stronę wizualną, a drugim, bardzo ważnym ogniwem tej marki, jest krawcowa – moja ciocia. Gdy byłam mała, prosiłam ją o uszycie ubranek dla Barbie – dzisiaj wysyłam jej wiadomości z zamówieniami na LB.

 

MB: Skąd pomysł na taki biznes?

ED: Lazy Beaches powstało z absolutnej miłości do leżenia, palm, słońca, błękitnego morza oraz Hiszpanii. Od dziecka miałam styczność z tkaninami, ponieważ moja babcia i ciocia były krawcowymi. Stąd zamiłowanie do rzeczy, które można dotknąć. W 2017 roku, podczas krótkiego wyjazdu do Tarragony wpadłam na pomysł założenia Lazy Beaches. Chodząc po tarragońskiej plaży, postanowiłam projektować plażowe chusty, które będą połączeniem zainteresowania materiałami i grafiką. Jeszcze wtedy pracowałam jako graficzka, ale bardzo brakowało mi tworzenia własnego produktu. Wspomnienia z czasów studiów architektury, kiedy razem z Weroniką Siwiec (obecnie wspaniałą ilustratorką i projektantką) tworzyłyśmy Eliwery – kwieciste opaski na głowy, sprawiały, że ograniczanie się jedynie do grafiki wydawało mi się zbyt nudne. Duga część inspiracji Lazy Beaches – Hiszpania – to kraj, gdzie czuję się jak w domu. Kocham Hiszpanię całym sercem i mam nadzieję, że kiedyś będę spędzała tam przynajmniej większość polskiej zimy. Ciekawostka związana ze Zwykłym Życiem jest taka, że nazwa Lazy Beaches została wymyślona podczas pierwszych targów „Niech żyją dziewczyny”.

MB: Z czego są wykonane twoje ręczniki?

ED: Wszystkie ręczniki są uszyte w stu procentach z lnu. Len to materiał, który szybko schnie, ma większą odporność biologiczną niż bawełna – co oznacza, że bakterie go nie lubią, oraz nie uczula. Dodatkowo z wiekiem len jest coraz bardzo wytrzymały, a do jego produkcji zużywa się mniej wody niż do produkcji bawełny. W zasadzie można uznać len za idealny materiał. Wiele osób nie lubi lnu za to, że się gniecie. Jednak bądźmy Lazy, nie przejmujmy się zagnieceniami, są one w pełni zrekompensowane przez najwspanialszą właściwość lnianych ręczników, czyli to, że nie przylega do nich piasek!

 

MB: Jak dbać o higienę ręczników?

ED: Najlepiej prać len w 40 stopniach i na niezbyt intensywnym trybie wirowania. Dla fanów wyprasowanych ręczników rekomendowane jest prasowanie, podczas kiedy są one lekko wilgotne lub spryskanie przed prasowaniem. Są to klasyczne zalecenia do prania lnu. Jednak jeśli ktoś ma fantazję prania w 90 stopniach, włączy szalone wirowanie i uprasuje na sucho, to też nic się nie stanie. Ewentualnie kolory trochę wyblakną, a ręcznik będzie bardziej pognieciony. Lniane ręczniki to bez wątpienia inwestycja na lata.

MB: Gdzie można je dostać?

ED: Ręczniki można kupić online na lazybeach.es. Dla wszystkich chętnych z Warszawy jest opcja umówienia się na odbiór osobisty. W tym roku pojawi się też możliwość kupienia LB offline – ale nie ma jeszcze konkretnej daty.

Nie leń się! Tutaj możesz zamówić swój ręcznik.

MB: Na swojej stronie piszesz: „Lazy Beaches it’s not only a great product but also a way of living”. Co to za sposób na życie?

ED: To jest właśnie wcześniej wspomniany beztroski sposób spędzania czasu. Inwestycja w Lazy Beaches będzie przypominać o tym, że warto wyjechać na wakacje – choćby miały być bardzo krótkie. To sposób na życie, które składa się nie tylko z dążenia do sukcesu, pędu za nową technologią i gotowania fit obiadów, ale również z przyjemności bycia w naturze (na LB spokojnie można leżeć nie tylko na plaży), spędzania czasu ze znajomymi i ekscytacji z podróży w miejsca bliskie i dalekie. Ten sposób na życie to balans między La Vidorra a Vidą.

MB: „IT’S ALWAYS SUMMER SOMEWHERE” – trudno się z tym nie zgodzić! Wybierasz się gdzieś w najbliższym czasie, aby odpocząć od mało przyjemnej polskiej zimy?

ED: Oczywiście! Jestem jedną z tych osób, które jeśli nie mają w planie kolejnej podróży, czują się nieswojo. Tym razem będzie to Sycylia, gdzie planuję zrealizować moje podróżnicze marzenie z dzieciństwa, czyli zjedzenie lodów w słodkiej bułce. Chętnie przyjmę również poważniejsze rekomendacje tego, co warto zjeść na Sycylii i gdzie będzie miło poleżeć! Czas na la bella vita!

 

— 

Eliza Dunajska

Zajmuje się rzeczami na pograniczu określeń Art-Creative-Director-Producer. Na co dzień pracuje w agencji produkcyjnej LAF Artists Management, dodatkowo wspiera od strony wizualnej małe marki i nieustannie planuje kolejne wakacje. Jest to opis godny porządnego przewrócenia oczami, ale, jak mówi Eliza, jest to dokładnie to co lubi robić. Nie udało jej się odnaleźć na ścieżce architekturo-grafiki, bo ta droga zdecydowanie nie była obsadzona palmami.