Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Młoda marka Mazaki wypuściła wiosną zeszłego roku pierwszą kolekcją inspirowaną ulicznym stylem starszych pań. Proste, ale oryginalne kroje, stonowane kolory, porządne tkaniny. Pełen zachwyt. Kolekcja jesienna, równie urzekająca, pokazała w jakim kierunku raźnie zmierza projektantka Monika Wierzchowska. Na samym początku roku zebrało nam się, chcąc nie chcąc, na podsumowania.

Marta Mach: Opowiedz proszę o pomyśle na Mazaki. Kiedy i jak to się wszystko zaczęło?

Monika Wierzchowska: Zeszłoroczne kolekcje Mazaków to tak naprawdę kontynuacja mojego dyplomu, który zrobiłam w Szkole Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie. Kolekcja dyplomowa była wariacją na temat klasycznego kompletu damskiego – no i składały się na nią komplety właśnie, sukienki i płaszcz. W ubraniach wykorzystałam autorskie materiały o organicznych strukturach oraz warstwową tkaninę, która pojawiła się też w pierwszej i drugiej kolekcji Mazaków. Przygoda z marką zaczęła się półtora roku temu. Na początku robiłam wszystko sama; od rysowania projektów, przez opracowywanie wykrojów po szycie modeli. Początkowo pracowałam w domu, ale z czasem przestałam się mieścić z coraz większą ilością rzeczy i przeniosłam się do krakowskiego co-workingu dla rzemieślników – Wytwórni na Zabłociu.

MM: Skąd nazwa Mazaki? W wyszukiwarce internetowej wyskakują najpierw sklepy papiernicze.

MW: Uwielbiam sklepy papiernicze i sklepy dla plastyków, potrafię spędzić w nich godzinę gapiąc się na półki z tubkami farb. W Mazakach chyba chodzi o kolory, plastyczność, wolność. Nazwę wymyślił Julek, który jest też odpowiedzialny za identyfikację marki i kwestie wizerunkowe. Szukając nazwy myśleliśmy o czymś  prostym i łatwym do zapamiętania. Chcieliśmy uniknąć zapożyczeń z angielskiego czy polskich łamańców językowych. Mazaki są zwykłe, codzienne, kojarzą się nam z zabawą naszej córki Niny i nieskrępowanym tworzeniem. Nazwa jest przewrotna, podoba mi się jej lekkość i azjatyckie brzmienie. Estetyka japońska jest mi bliska.

Mazaki online

MM: Dla kogo są Twoje ciuchy?

MW: Mazaki są dla dziewczyn, które lubią mieć coś ponadczasowego, służącego na dłużej. Jedną z moich pierwszych klientek była Gośka – przyjaciółka z Wytwórni. Lubię pracować z bliskimi mi dziewczynami, mam poczucie, że one wiele wnoszą w moje projekty. Zwłaszcza w kwestie funkcjonalne, które ciągle ulepszam.

MM: Jak teraz wygląda u Was proces tworzenia. Kto projektuje, kto wybiera materiały, kto i gdzie szyje?

MW: Staram się dzielić zadania na projektowe, produkcyjne, biznesowe i promocyjne.

Sama projektuję i wybieram materiały, często w sklepach z końcówkami tkanin, bo to zapewnia niepowtarzalność ubrań. Muszę też znaleźć trochę czasu na produkcję materiału w nitki, który potem przekazuję szwalni, bądź wykorzystuję sama w szyciu spersonalizowanych modeli. Ubrania szyję w małej, zaprzyjaźnionej szwalni w Krakowie. Oczywiście jest też trochę pracy biurowej i siedzenia w Excelu… (a ja najchętniej zajmowałabym wymyślaniem nowych modeli). W promocji pomaga mi Julek.

MM: Jak podchodzicie do kwestii sezonów w modzie?

MW: Chcielibyśmy, żeby nasze ubrania służyły na więcej niż pół roku, dlatego korzystamy z dobrych tkanin, które nie zużyją się po miesiącu. Wymagają czasem bardziej starannej pielęgnacji, ale naszym zdaniem jest to warte ich posiadania. Staram się, aby ubrania Mazaków były ponadczasowe i funkcjonalne. Takie jak nasze wełniane spodnie – są uniwersalne, można je założyć na mnóstwo okazji. Sprawdzają się w gorące i chłodne dni, przez cały rok i nie trzeba ich często prać.

MM: Jesteście z Krakowa. Jak oceniacie rynek młodej mody polskiej? Czy w dobie internetu adres siedziby marki ma jeszcze znaczenie?

MW: Myślę, że adres i siedziba marki nie mają znaczenia. Dzięki internetowi rynek nie jest już tak scentralizowany, liczy się pomysł i pewnie trochę szczęścia.

MM: Gdzie spotykacie się ze swoimi klientami?

MW: Nasze ubrania fizycznie dostępne są na razie w krakowskich butikach: Forum Mody i Idea Fix. Braliśmy też udział w lokalnych targach modowych, z naszymi klientami spotykamy się w butikach oraz w Wytwórni. Chcemy teraz uruchomić sprzedaż online.

MM: Jak podsumowujecie mijający rok?

MW: Wiele się nauczyliśmy…

MM: A postanowienia na 2019?

MW: Planujemy kooperację z innymi markami, bo bardzo chcemy pracować z różnymi ludźmi i uczyć się od nich. Chcę dalej działać z przyjaciółmi którzy współtworzą Mazaki – Justyną, Maćkiem i Julkiem. To jest super i o to chodzi w tej marce.

MM: No dobrze. Nie samą pracą człowiek żyje. Jak wypoczywasz?

MW: Najbardziej odpoczywam w towarzystwie rodziny i przyjaciół – nieważne co robimy i gdzie jesteśmy.