Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Pomysł, który globalnie zrewolucjonizował przemysł meblarski na świecie, powstał w Polsce w głowach kilku zapaleńców-wizjonerów. Był na tyle dobry, że światowej sławy inwestorzy dali się przekonać, by dać mu szansę zaistnieć. To było kilka lat temu. Dziś czwórka startupowców: Hania Kokczyńska, Jacek Majewski, Mikołaj Molenda i Benjamin Kuna tworzą razem sprawnie działającą machinę zatrudniającą kilkadziesiąt osób i wysyłającą regały Made in Poland na cały świat. Brzmi jak „aż”, a chodzi o „tylko” .

Hania: Podczas festiwalu Przemiany w warszawskim Centrum Nauki Kopernik. W 2013 roku jako studio Super Super zaproponowaliśmy z Jackiem organizatorom wystawę druku 3d i scenografii parametrycznej. Projekt przygotowywaliśmy wtedy z Mikołajem i naszym byłym wspólnikiem, Michałem Piaseckim. Co to takiego scenografia parametryczna? Zaprojektowaliśmy proste siedziska inspirowane origami i stworzyliśmy aplikację konfigurator, dzięki któremu można było wpływać na ich ostateczny kształt, zmieniając poszczególne parametry typu wysokość, szerokość, kształt oparcia itd.. Aplikacja dostępna była online. Każdy mógł stworzyć swój projekt. Zgłoszono ponad 600, z czego do produkcji zleciliśmy 60. Po festiwalu każdy w ramach nagrody twórcy mogli zabrać swoje dzieło do domu.

Mikołaj: To był zalążek myśli o tym, żeby projektować tak, by finalny odbiorca, bez doświadczenia projektowego mógł wpłynąć na ostateczny kształt mebla. Moment olśnienia, że wpływ na tych kilka parametrów, daje ludziom poczucie współtworzenia przedmiotu i wielką satysfakcję.

Jacek: Połączyła nas zajawka na technologię. Przez kolejne lata robiliśmy wspólnie wiele projektów na pograniczu technologii i designu jako studio projektowe Bridge. Było to miejsce w którym dużo eksperymentowaliśmy, uczyliśmy się jak działa, wtedy jeszcze całkowicie nowatorska, technologia rozszerzonej rzeczywistości. To wtedy zatrudniliśmy naszych pierwszych pracowników (którzy są w tej chwili w Tylko) i realizowaliśmy komercyjne projekty, które pozwoliły nam sfinansować pierwsze prototypy i rozwój aplikacji Tylko.

Mikołaj: Moim ulubionym była chyba wystawa Opera Lab w Operze Narodowej. Była to wystawa projektów architektonicznych, która była całkowicie wirtualna. Makiety architektoniczne pojawiały się na ekranach tabletów, które odwiedzający trzymali w rękach i przez których pryzmat oglądali ekspozycje.

Hania Kokczyńska

Hania: Ta wystawa z kolei dała nam dowód na to, że nowe technologie nie muszą wykluczać żadnych grup społecznych. Wręcz przeciwnie. Aplikacje, które projektowaliśmy były tak proste, tak intuicyjne, że spokojnie obsługiwały je dzieci, a i dla seniorów nie były czarną magią. Suma doświadczeń doprowadziła nas do Tylko.

Jacek: Zaczęliśmy tworzyć kolejne prototypy aplikacji, które pozwalały konfigurować regał w rozszerzonej rzeczywistości. Tak by kupujący mógł ocenić jego wygląd we wnętrzu własnego domu. Inwestowaliśmy w ten projekt nasze wszystkie zyski zarobione na komercyjnych projektach i doszliśmy do punktu w którym potrzebowaliśmy pomocy inwestorów. Wtedy do projektu dołączył Benjamin.

Benjamin: Mieszkałem wtedy w Wiedniu i pracowałem dla butiku inwestycyjnego, który między innymi zajmował się projektami pozyskiwania funduszy oraz sprzedaży przedsiębiorstw. Od dłuższego czasu śledziłem projekty studia Super Super oraz Bridge, ponieważ znamy się z Jackiem szmat czasu. Gdy zobaczyłem jeden z pierwszych prototypów aplikacji  i zostałem zaproszony do projektu, długo się nie zastanawiałem. Dosłownie się „z tym przespałem” i z dnia na dzień podjąłem decyzję o przeprowadzce z Wiednia do Warszawy. Moim zadaniem była pomoc w doprowadzeniu projektu do etapu, w którym mogą się zaangażować inwestorzy., Musieliśmy ich przekonać, że to, nad czym pracowaliśmy, to jest prawdziwa globalna rewolucja w świecie designu, coś czego nie ma jeszcze nigdzie na świecie. Proces pozyskiwania kasy trwał prawie dwa lata. Momentem przełomowym był kontakt z Jasonem Calacanisem, inwestorem z doliny krzemowej , którego znałem z podcastów i programów telewizyjnych. Wysłałem do niego maila z prezentacją i następnego dnia dostałem odpowiedź ze słowami „Oh my God, that would kill at Launch!„. Launch Festival to doroczna konferencja technologiczna. W 2014 roku odbywała się w San Francisco. Wydaliśmy prawie ostatnie pieniądze na bilety. Spaliśmy na podłodze u znajomych znajomych. Na konferencji wystąpiliśmy przed dziewięciotysięczną publicznością z Doliny Krzemowej, staliśmy się liderami w rankingu publiczności oraz zdobyliśmy jedną z głównych nagród: Best Technical Achievement (jeszcze pod nazwą CSTM). To był początek efektu kuli śniegowej. W pierwszej fazie projektu pozyskaliśmy ponad półtora miliona dolarów.

Benjamin Kuna

Aż Tylko

Jacek: Dlaczego Tylko? Nazwę tą wybraliśmy nie bez powodu. Począwszy od estetyki a na dostawie kończąc (wysyłamy nasze meble z fabryki prosto do klienta), Tylko ma upraszczać proces kupowania mebli. Słowo „tylko” daje wyraz całej filozofii marki, gdzie mniej znaczy więcej. Doświadczenie klienta ma się opierać na łatwości. Łatwości z jaką można skorzystać z naszej strony, ustawić parametry mebla, zamówić go, czy w końcu – samodzielnie zmontować. Dzięki temu, że wystartowaliśmy z jednym systemowym produktem, możemy ciągle go ulepszać. Zmiany na lepsze w Tylko wynikają z ogromnej wagi przykuwanej do tego co mówią nasi klienci.

Mikołaj: Meble Tylko produkowane są w Polsce. Informacja o pliku produkcyjnym czyli tym, ile jakich elementów ma być wyprodukowanych, by stworzyć konkretny, zamówiony i zaprojektowany przez klienta mebel, idzie z aplikacji prosto do maszyny w fabryce. Nie ma ludzkich pośredników, więc nie ma też miejsca na ludzki błąd. Już w fabryce mebel pakowany jest w paczki, w ten sposób, żeby półki leżały w kolejności montażu i prosto z fabryki, regał w paczkach leci do indywidualnego klienta. W ten sposób pozbyliśmy się potrzeby magazynowania i pośredników!

Jacek: Sprzedajemy głównie w Europie Zachodniej. Naszym największym rynkiem są Niemcy. W Polsce mamy 1% sprzedaży, co niebawem, mam nadzieję się zmieni, bo  przygotowujemy właśnie nowy, nieco tańszy produkt, który może podbić polski rynek. Mimo, że sprzedajemy tylko on-line, praktycznie nie mamy zwrotów. Wydaje nam się, że powodem takiej statystyki jest fakt, że proces kupowania u nas jest bardzo angażujący. Jeśli musisz podjąć decyzje dotyczące wysokości, szerokości czy sposobu rozmieszczenia półek, najprawdopodobniej w momencie ostatniego kliknięcia w przycisk „kup”, decyzja o zakupie jest bardzo przemyślana. Paliwem, które napędza codziennie całą firmę do działania są recenzje klientów. Z bardzo różnych miejsc w Europie, płyną do nas ciepłe komentarze. Ludzie są zachwyceni ideą Tylko.

Zajrzyj do Tylko

Jacek Majewski
Mikołaj Molenda

Ambicje młodego przedsiębiorcy

Benjamin: Sekretem udanej współpracy czwórki wspólników jest bardzo jasny podział obowiązków.

Hania: Każdy realizuje to, co potrafi robić najlepiej.

Jacek: Chcemy tworzyć nowe produkty. Ale wciąż pozostajemy w kategorii „przechowywania rzeczy”. Oprócz regałów, niebawem zaproponujemy klientom szafy oraz regały dedykowane kolekcjonerom. Chcielibyśmy dotrzeć z Tylko poza Europę.

Hania: Potrzebujemy wyzwań. To nas w Tylko łączy. Elastycznie podchodzimy do kompetencji, ciągle się uczymy i ciągle chcemy wiedzieć więcej. Na podstawie naszych wspólnych i osobistych doświadczeń sprzed Tylko można powiedzieć, że wyzwanie jest dla nas celem samym w sobie.

Mikołaj: Pieniądze w naszym biznesie to wartość drugorzędna. Nieprawdą byłoby powiedzenie, że ich nie liczymy, ale sam zysk jest efektem pobocznym. Zależy nam na tym, żeby robić rzeczy, których nikt jeszcze przed nami nie zrobił.

***

Artykuł ukazał się w numerze 19. ZŻ „Ambicja”