Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Gdy zapytałem osoby z pokolenia moich rodziców, z czym kojarzy im się Płock, usłyszałem jedno słowo – rafineria. Ponawiając to samo pytanie wśród osób w moim wieku, widziałem tylko zdziwienie na twarzy towarzyszące słowom: „No jak to z czym? Z Audioriver!”. Tak właśnie, w ostatni weekend lipca do Płocka przybędą po raz trzynasty entuzjaści muzyki elektronicznej z całego świata.

Znane są w świecie liczne przypadki, kiedy impreza muzyczna pobudza i rozsławia niewielkie, nieznane dotąd miasto. Myślicie, że usłyszelibyście o Glastonbury albo Roskilde, gdyby nie kultowe już festiwale? Czy do listy możemy dopisać Płock i jego Audioriver? Z pewnością. Co Audioriver dał Płockowi, a czym odwdzięcza się co roku Płock? Jak działa ta symbioza, zapytaliśmy kilku wielbicieli muzyki oraz organizatora festiwalu.

Wojtek Woźniak (lat 38), z zawodu prawnik, z zamiłowania muzyk i VJ, ojciec Antka i Janka:

Pierwszy raz na Audioriver byłem… ups, 12 lat temu. Wcześniej jeździłem na Astigmatic. Gdyby nie festiwal, pewnie nigdy nie trafiłbym do Płocka. Nie leży na moich często uczęszczanych trasach. Podczas tych ośmiu czy dziewięciu festiwali, które zaliczyłem, zdążyłem nieco poszwendać się po mieście. Pamiętam, że już przy pierwszej wizycie byłem w szoku. Wow, jakie fajne miasto, jaka superplaża, jakie zajebiste molo. Dlaczego nigdy nikt nie wspomniał, że warto przejechać się do Płocka? Z czasem wydeptałem własne ścieżki, a dwa lata temu zabrałem na wycieczkę rodzinę. Tym razem był Płock bez festiwalu (dziwnie): hitami okazało się zoo i motorowodny fun. Czas szybko leci, za jakieś siedem, osiem lat zabiorę na Audioriver Antka, o ile nie zdziadzieję.

Magdalena Zięba-Morales (lat 24), movement director i specjalistka od PR-u mody:

Płock jest uroczym miastem, ale ja jako festiwalowiczka zafascynowana jestem głównie zjawiskiem „miasta w mieście” podczas Audioriver. Scena dzienna to niezwykle ciekawy punkt festiwalu. Między namiotami klubowymi możemy znaleźć wiele namiotów należących do innych festiwali muzyki elektronicznej w Polsce. Są też sklepy z winylami, merchem rozmaitych wytwórni, kolektywów i innymi rzeczami ważnymi dla społeczności związanej z muzyką elektroniczną. Stary Rynek Płocka zmienia się w ogromny parkiet. Ludzie z różnych miast, chodzący na co dzień do różnych klubów, bawią się wspólnie. Brokat, przebrania i pozytywna energia. Dołączają do nich mieszkańcy miasta. Audioriver również dla nich jest okazją do świetnej zabawy.

Damian Leonarski (lat 21), student SGH wychowany w Płocku:

Gdy w Warszawie, od kiedy tu studiuję, mówię, skąd jestem, spotykam się z dwoma skojarzeniami: Orlen albo Audioriver. Było kiedyś takie hasło promujące miasto: „Płock – wrażeń moc”, nawiązywało ono właśnie do festiwalu, ale też do mnóstwa innych atrakcji, które odkrywają ci, którzy przyjeżdżają po muzykę: plaża, molo, Stare Miasto. Nie raz słyszałem od kumpli ze studiów pełne zaskoczenia komentarze, że Płock jest odkryciem. Z kolei znajomi, którzy pracują w gastronomii, mówią, że podczas jednego weekendu festiwalowego mała knajpka zarabia więcej niż przez cały miesiąc, jestem skłonny w to uwierzyć. Ale to nie jest tak, że Płock żyje intensywnie tylko w jeden weekend w ciągu całego roku. Festiwal dał miastu skrzydła, na których ono sobie teraz fajnie frunie.

Piotr Orlicz-Rabiega, organizator Audioriver:

Miasto – miejsce festiwalu, gdzie spędza się trzy muzyczne letnie dni i noce – ma ogromne znaczenie. Pamiętamy o tym, tworząc każdą kolejną edycję Audioriver. Już od lat w ostatni weekend lipca Płock staje się festiwalowym miastem, z którego płynie muzyka, energia i radość ludzi. Coraz mocniej staramy się „wychodzić w miasto”, mapując jego przestrzeń różnymi aktywnościami i wydarzeniami. Chcemy, żeby każdy miał szansę doświadczyć i poznać to piękne miejsce. Tą zasadą kieruje się również nasza publiczność, która korzysta podczas koncertów ze skarpy malowniczego Wzgórza Tumskiego jako amfiteatru przed główną sceną festiwalu, spędza czas pomiędzy koncertami na bulwarach wiślanych, molo czy nad zalewem Sobótka, gdzie w upalne lipcowe dni można pływać. Ostatniego dnia zabawa przenosi się z kolei z plaży do parku na płockiej Mostówce. Tutaj do muzyki tańczymy pośród drzew i wyjątkowych dekoracji. Uczestnicy festiwalu mówią że Sun/Day to „prawdopodobnie najpiękniejsza dzienna impreza w Polsce”.

Liczba uczestników Audioriver stale rośnie. Na festiwal przyjeżdża również coraz więcej międzynarodowej publiczności z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Litwy, Norwegii, a nawet Japonii, doceniającej zarówno program muzyczny, jak i okoliczności przyrody – miejsce z plażą i rzeką w sercu miasta. Sam Płock coraz częściej porównywany jest do Kazimierza nad Wisłą z jego urokliwą, sprzyjającą odpoczynkowi atmosferą. Niewątpliwa przewaga Płocka to jednak zalew Sobótka z kąpieliskiem i inne atrakcje, jak choćby pięknie położone zoo.

 

XIII edycja Audioriver odbędzie się w dniach 27–29 lipca w Płocku. Podczas festiwalu zobaczycie między innymi: Adriatique, Bonobo (live), Bena Klocka, Helenę Hauff, Jana Blomqvista & Band, Johna Talabota, KAMP!, Maribou State, TAKA (live), Woo York.

 

***

Artykuł ukazał się pierwotnie w numerze „Zmysły”