Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Julian Uhu ma 22 lata i śpiewa o swoim zwykłym życiu: trudnych wyborach gdzie i z kim pójść w miasto w piątkową noc, zawiedzionych miłościach, bólu istnienia. Poza tym tworzy bardzo dojrzałą, jak na swój młody wiek muzykę, którą sam nazywa „miejskim soulem”. Specjalnie dla nas sześć pytań w ping pongowym cyklu serwuje mu Andrzej Stypuła

1.Kim jest Julian Uhu?

Jestem jednym z wielu 22 latków, którzy niezauważenie przemykają obok ciebie na mieście. Dobę dzielę na trzy części. Ludzie, praca, czas wolny. Przy czym czas wolny wykorzystuję na pisanie utworów instrumentalno-wokalnych o ludziach, o sobie, ale nie o pracy.

2. Od kiedy zajmujesz się muzyką?  

Z muzyką jestem związany od dzieciństwa. W domu była od początku, potem miałem ją na co dzień w szkole i jest ze mną wciąż. Pierwsze samodzielne próby tworzenia podjąłem mniej więcej w wieku 11-12 lat. Na poważnie zacząłem myśleć o tym i tworzyć w wieku lat 16.

3. Czy masz kogoś, dla kogo robisz to, co robisz?

Poruszam się w społeczności związanej z różnymi dziedzinami aktywności artystycznej. Większość moich znajomych coś tworzy. Robią muzykę, organizują koncerty, grają koncerty, wydają płyty, kasety, robią filmy, robią zdjęcia, grafiki, plakaty, piszą teksty, wiersze, cokolwiek. To właśnie środowisko powoduje, że chcę robić to co robię. Społeczność to dla mnie bardzo ważne zjawisko. Wspieramy się, pomagamy sobie, inspirujemy się nawzajem.

4. Jaka jest twoja muzyka?

Przyjaciele mówią mi, że jest to robiony w domowych warunkach współczesny miejski soul. Pogrywam na klawiszach, trochę podśpiewuję, (nie śmiałbym powiedzieć, że śpiewam, bo wiem, że robię to nie najlepiej, ale przynajmniej sprawia mi to radość), czasem rapuję, czasem gwiżdżę.

5. Jak wygląda twój proces twórczy?

Nie jest to regułą, ale pierwszy krok stawiam często dużo wcześniej niż w momencie, gdy rozpoczynam pracę już przy komputerze. Ten pierwszy krok stawiam w myślach, obserwując co się dzieje dookoła. Wyobrażam sobie jak chciałbym żeby coś, co zrobię, brzmiało. Wyobrażam sobie klimat. Gdy już siadam przy sprzęcie przeważnie zaczynam od partii klawiszowych. Szukam na pianinie lub syntezatorze akordów, które mi się podobają. Gdy mam już klawisze, wtedy dokładam perkusję. Jakoś tak wychodzi, że najczęściej odbywa się to w tej kolejności, rzadko w innej.
To dla mnie zawsze rdzeń całego utworu. Na podstawie tego rozwija się cała produkcja. Jeśli chodzi o pisanie tekstów, to myślę raczej melodiami. Najpierw tworzę melodię ścieżki wokalnej, a dopiero potem staram się znaleźć słowa, które będą najlepiej pasować. Pewnie dlatego, że pisanie słów idzie mi dużo gorzej niż pisanie muzyki.

6. Kiedy można spodziewać się czegoś więcej od ciebie?

Któregoś dnia w środku upalnego lata wypuścimy jeszcze jeden singiel. Na płytę trzeba będzie poczekać do jesieni tego roku.

Zobacz stronę Juliana Uhu