Zwykłe Życie to magazyn o prostym życiu wśród ludzi, miejsc i rzeczy.

Tu może wydarzyć się dosłownie wszystko. Chcecie z nami odkryć największy showcase’owy festiwal na świecie? Wydarzenie pełne nie tylko muzyki, ale również kina, najnowszych technologii i gier? Witajcie w Austin i świecie South By Southwest.

Tornado zwane South By Southwest

Nikogo nie trzeba specjalnie przekonywać, że South By Southwest to jeden z najważniejszych festiwali w Stanach Zjednoczonych. W ciągu 31 edycji z wydarzenia muzycznego przeszedł transformację w olbrzymie interdyscyplinarne przedsięwzięcie, zgrabnie wymykające się jakimkolwiek porównaniom. Obecnie jest to prawdziwe tornado wydarzeń. W czasie dziewięciu marcowych dni Austin staje się ważnym miejscem spotkań ludzi biznesu, dziennikarzy i twórców z całego świata. Festiwal obecnie składa się z sześciu części. Zaczynając od najważniejszych, są to: filmowa, muzyczna, interaktywna, gaming’owa, edukacyjna i komediowa.

W czasie SXSW można też wziąć udział w spotkaniach z ludźmi filmu, wizjonerami, biznesmenami, politykami, czy muzykami. Takimi jak goszczący w tym roku reżyser Moonlight Barry Jenkins, aktorzy Ethan Hawke i Arnold Schwarzenegger, dyrektor generalny Tesli i SpaceX Elon Musk, dyrektor muzyczny YouTube’a Lyon Cohen, politycy Bernie Sanders i Sadiq Khan, czy amerykańska gitarzystka Kim Deal. A to zaledwie wycinek z najważniejszej listy prelegentów.

Na przekór stereotypom

Jak rozpocząć podróż po SXSW? Najlepiej od zapoznania się z miastem. Austin wbrew stereotypom, mówiącym o konserwatywnym charakterze południowych stanów US, okazuje się miejscem przyjaznym i otwartym, pełnym młodych ludzi. Bardzo szybko można przekonać się o tym tuż po przyjeździe. Mijani na chodnikach mieszkańcy są uśmiechnięci i praktycznie zawsze chętni, by pomóc turystom. Nie tylko wskażą drogę, ale też z nieukrywaną radością, jeśli tylko mają chwilę, opowiedzą coś więcej o samym miejscu, lub doradzą gdzie udać się na dobry obiad.

Demograficznie — Austin dosłownie przyciąga ludzi. W okresie od 1 lipca 2015 do 1 lipca 2016 roku przeprowadziło się tu, bagatela, około 40 tys. nowych mieszkańców (!) i tendencja ta obecnie wcale nie słabnie. Dzięki temu od kilku lat miasto przedstawiane jest nie tylko jako jedno z najprężniej rozwijających się i najbardziej przyjaznych w Teksasie, ale również w kraju. Do tego wszystkiego Austin jest też prężnie działającym ośrodkiem akademickim. Podkręca to mocno tempo miejskiego życia i powoduje, że DownTown rozbrzmiewa muzyką w podobnym stopniu przez cały rok.

Na czas South By Southwest zwykłe życie metropolii zaczyna funkcjonować na trochę innych zasadach. SXSW to też czas, w którym mieszkańcy niezainteresowani w żaden sposób wydarzeniem dość mocno omijają przepełnione ludźmi Downtown. Część centrum zostaje zamknięta w dla ruchu ulicznego, zmieniając się w strefę pełną niezwykłych miejsc i wydarzeń. Place, skwery, parkingi, puby a czasem nawet prywatne posesje, zostają zaadaptowane na potrzeby promocji różnych firm, inicjatyw, sztuki i tymczasowo budowanych pawilonów. Miejsca te przyciągają wzrok nie tylko za sprawą aranżacji przestrzeni, ale również ukrytych w nich atrakcji. W tłumie przemykają niepostrzeżenie gwiazdy kina, telewizji, muzyki czy biznesu, a olbrzymie centrum konferencyjne ulokowane przy czwartej ulicy staje się nie tylko najlepszym miejscem, żeby zasięgnąć informacji czy zgarnąć festiwalowe ulotki — jest to epicentrum tych zwariowanych dni.

Film Festival

W tym roku SXSW Film Festival odbył się po raz 25 i ta okrągła rocznica nie przeszła bez echa. Rokrocznie w Austin coraz prężniej promowane są najnowsze produkcje filmowo-telewizyjne. Podczas tegorocznej odsłony zaprezentowano tu ponad 300 nowych filmów i różnego rodzaju krótkich form (wyselekcjonowanych z ponad 8 tys. zgłoszonych produkcji), z czego duża część z nich podczas SXSW została zaprezentowana światu po raz pierwszy, jak „A Quiet Place” reż. Johna Krasinskiego, „Isle of Dogs” Wesa Andersona, czy „6 Balloons” z Davem Franco obsadzonym w jednej z głównych ról.

Ważne miejsce w filmowej części festiwalu odgrywa również promocja najnowszych sezonów seriali. Prawdziwym hitem minionej edycji było przygotowane przez HBO miasteczko z „Westworld”. W ten sposób jeden z telewizyjnych gigantów postanowił promować nowy sezon serialu, a kolejka czekających chętnych, by wziąć udział w tym wydarzeniu, pokazała, że był to zabieg skuteczny. I, mimo że nie była to jedyna tak dobrze zorganizowana podczas tegorocznego South By Southwest promocja (w niebanalny sposób zaprezentowano również nowy serial „The Terror”), to HBO podniosło poprzeczkę naprawdę wysoko.

Nieopodal Austin powstało wyjęte niczym z westernu serialowe miasteczko SweetWater, w którym zamieszkali na kilka dni aktorzy odgrywający sceny rodem z dzikiego zachodu. W SweetWater nie zabrakło też tajemniczej i niepasującej zupełnie do kowbojskiej konwencji postaci niemego samuraja, czy ukrytego w szopie, zabezpieczonej magnetycznym zamkiem w drzwiach laboratorium. Był saloon, po ulicach krążyli ludzie w strojach z epoki, przy wodopoju stały konie, na centralnym placu grał zespół, w jadłodajni można było zjeść gotowaną na specjalnym palenisku fasolkę, a na poczcie na każdego z wizytujących miasteczko gości czekał list z zaszyfrowaną zagadką. Można było odwiedzić też zakład fotograficzny i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w odpowiedniej okolicznościom stylistyce i charakteryzacji bądź ubrudzić trochę ręce przekopując miejscowy cmentarz. Zajrzeć do kuźni, więzienia lub banku. Jednak najciekawsze okazały się interakcje z aktorami, którzy ochoczo zagadywali nowo przybyłych do miasteczka gości.

Interactive Festival

W bogatym planie konferencji, odbywającej się równolegle z częścią filmową, prym wiedzie SXSW Interactive Festival. Ta część South By Southwest skupia nie tylko wizjonerów, czy przedsiębiorców – jej oferta skierowana jest do wszystkich zainteresowanych i wbrew pozorom nie ogranicza się wyłącznie do nowych technologii. Często jest odświeżeniem i przedstawieniem nowych podejść w różnych dziedzinach życia i biznesu. Można tu znaleźć panele i warsztaty o marketingu, kreowaniu marek, reklamie w mediach społecznościowych, tworzeniu nowych produktów, czy kampaniach reklamowych, ect. Jednak co najważniejsze — jest to doskonałe miejsce do integracji i wymiany wizytówek. Nieczęsta okazja, by zapoznać ludzi z całego świata pracujących na co dzień w tej samej lub totalnie innej branży, wymienić się doświadczeniami, czy nauczyć się czegoś nowego.

Jest to swoisty „wybieg mody” dla innowacyjnych podejść dotyczących różnych dziedzin życia. Niczym modelki, tak we wcześniej wspomnianych pawilonach, w przestrzeni Trade Show i różnych miejskich zakątkach prezentują się przeróżne firmy. Głównie najnowsze start-upy ale również wielkie korporacje i firmy o ugruntowanej już pozycji na rynku.

Trade Show i Flat Stock

Części interaktywnej towarzyszą targi — Trade Show. Można na nich znaleźć nie tylko dziwaczne roboty, poduszki udające kota, prototypy satelitów i stacji kosmicznych czy produkujące figurki z czekolady drukarki 3D, ale również wiele innych ciekawych rzeczy i organizacji z prawie każdej z dziedzin życia – poczynając od służby zdrowia a na rozrywce kończąc. Na targach znajdowały się również pawilony wystawców wystawiane przez konkretne państwa, wśród których w tym roku zadebiutował przygotowany przez Instytut Adama Mickiewicza, a zaprojektowany przez Grupę Projektową Centrala — Pawilon Polski.

Spośród dziewięciu rodzimych wystawców, największym zainteresowaniem odwiedzających pawilon osób, jednogłośnie cieszyła się, stworzona przez Julian Cochran Foundation, aplikacja ONSTAGE. Jest to dość śmiałe i innowacyjne rozwiązanie, dzięki któremu za pośrednictwem smartfona i kamer, można śledzić zbliżenie tego, co dzieje się na scenie np. podczas koncertu w filharmonii bądź operze. Za pośrednictwem ONSTAGE można też oceniać wydarzenia, czy rozmawiać z innymi jego uczestnikami, teoretycznie nie zakłócając innym widzom odbioru koncertu. Przy prezentacji aplikacji na targach wykorzystano specjalnie na tę okazję zbudowany przez Małe Instrumenty, przypominający mini scenę z dużą ilości różnych wydających dźwięki ciekawych konstrukcji, instrument-pozytywkę.

W połowie festiwalu w miejscu targów nastąpił zwrot akcji. Część wystawiennicza w przeciągu niecałej doby została podzielona i przekształcona na dwa odrębne tematycznie działy. W pierwszym (większej części) pojawił się Flat Stock Market, gdzie fani muzyki i sztuki mogli zakupić plakaty koncertowe, płyty winylowe oraz inne muzyczno-pochodne gadżety. Druga część była rajem dla graczy, pełnym prezentacji najnowszych gier i modeli konsol, czy innego interaktywnego sprzętu.

Music Festival

Największa i nieprzerwanie od 31 lat najważniejsza historycznie część. Tu wszystko się zaczyna i kończy (dosłownie). Ta odsłona wydarzenia rozpoczęła się jako ostatnia, 13 marca, i była najobszerniejsza ze wszystkich! Zagęszczenie dźwięku na kilometr kwadratowy w czasie niespełna sześciu dni jest zatrważające. Dziennie w całym mieście odbywa się około 1000 koncertów i trudno, żeby taką ilość mógł przebić jakikolwiek inny festiwal. Główne ulice centrum tętnią dźwiękiem trzykrotnie mocniej niż na co dzień, a ilość ludzi przetaczających się od jednego klubu do drugiego jest przeogromna. Co ciekawe, obok knajp i klubów podczas SXSW koncerty odbywają się również w mniej oczywistych przestrzeniach, takich jak np. Kościoły. I nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że zarówno kiedy się wchodziło jak i wychodziło z sakralnej przestrzeni, odpowiednio witał festiwalowiczów lub ich żegnał (przy okazji błogosławiąc) dziękując za obecność, pastor opiekujący się danym miejscem.

Jak odnaleźć w tej masie wydarzeń? Chcesz wiedzieć, gdzie są największe kolejki? Albo gdzie dzieje się coś wyjątkowo wartego uwagi? Warto włączyć Twitter lub Facebook i tam szukać informacji. Inna sprawa, że na SXSW nie ma złych wyborów. Są jedynie dobre i te najlepsze i to niezależnie od tego, gdzie skieruje się kroki.

Koncertowych highlightów było wiele. Za najbardziej spektakularne można uznać: jedyny występ podczas festiwalu amerykańskiego zespołu Cold War Kids; wszystkie koncerty wygadanego (za sprawą wokalistki) i przebojowego Superorganism; szalone i pełne energii wariacje zarówno muzyczne, jak i performerskie brytyjczyków z LIFE; przebojowe i doskonale znane już polskiej publice Shame; mistycznie i enigmatycznie eksperymentujące z dźwiękiem (zwłaszcza podczas koncertu odbywającego się w kościele) LOW; prawdziwą rockową petardę, pochodzącą z Nashville Bully; songwritera z niesamowitym poczuciem humoru, czyli Josha T. Pearsona czy uzbrojoną w gitarę akustyczną i skoczne kawałki przedstawicielkę współczesnego country, Nikki Lane. Co ciekawe, w morzu świetnych amerykańskich zespołów uwagę dziennikarzy Rolling Stone, czy NPR Music zwróciły również koncerty gdańskiej Trupy Trupa, które zostały uznane za jedne z najlepszych tegorocznej edycji SXSW.

Dokładna rozpiska godzinowa wszystkich festiwalowych koncertów ukazuje się na dwa dni przed rozpoczęciem części muzycznej i nie jest pełnym odzwierciedleniem tego, co się tutaj dzieje. Nie zawiera na przykład dziennych showcase’ów, którymi miasto zaczyna rozbrzmiewać od południa. Informacji o tych wydarzeniach należy ponownie szukać na Facebooku lub Twitterze. Line-up nie zawiera też rzecz jasna wisienek na torcie, czyli secret shows, które mogą być ogłoszone nawet na pół godziny przed samym koncertem. To tutaj w ubiegłych latach można było wziąć udział w bardzo kameralnych występach takich gwiazd jak Jack White, Robert Plant, David Grohl, Justin Timberlake czy Nick Cave. Niestety tegoroczna edycja była w tej dziedzinie wyjątkowo oszczędna.

Żywy organizm SXSW

Czym tak naprawdę może być ten festiwal, zależy wyłącznie od jego uczestnika. Podstawowa zasada tu panująca jest tylko jedna: wyluzuj i baw się jak najlepiej potrafisz. Warto czerpać z tego wydarzenia co się chce, jak się chce i ile tylko się zdoła udźwignąć lub zjeść ;), a będzie to niesamowite przeżycie. Baw się, słuchaj i rozmawiaj z ludźmi, korzystaj z darmowych poczęstunków i hojnie rozdawanych reklamowych gadżetów. Ucz się nowych rzeczy i kolekcjonuj przeżycia. Pamiętaj też, że na bank nie zobaczysz wszystkiego. Jeśli uda się komuś doświadczyć choć 10-20% z całej oferty serwowanej przez wszystkie odsłony SXSW, to śmiało można nadać sobie przydomek survivalowego mistrza wydarzenia. Nie zmienia to jednak faktu, że odpowiednio zaplanowany czas może być kluczem do osiągnięcia takiego sukcesu. Warto swój plan dnia wzbogacić zawsze o pewną ilość dodatkowych opcji (plan b, c, a nawet d, e i f są zawsze mile widziane)w związku z tym, że czasem gdzieś można się zwyczajnie nie dostać ze względu na mocno ograniczoną pojemność konkretnych przestrzeni.

Nigdy też nie wiesz, czy koncert teoretycznie małego zespołu nie przyciągnie tylu osób, że przychodząc późno utkniesz w dwugodzinnej kolejce przed wejściem. Niewykluczone też, że kiedy będziesz przechodzić to gdzieś obok może odbywać się jakiś secret show wielkiej gwiazdy, na który spokojnie uda się Tobie wbić. SXSW jest jak żywy organizm. Tu może wydarzyć się dosłownie wszystko.